|
| 01.01.2003 czas 11:23:06 Imię: crys Treść przekazu: Witaj, Wszystkiego dobrego w nowym roku. dziwnym przypadkiem trafilem na Twoja strone........a szkoda. jest bardzo ciekawa , pod wzgledem klimatu i wielu prac , ktore mi sie podobaja. Sama oprawa strony jest mniej Ciekawa. Ale Ciagnie do niej......jeszcze nie wiem co......, ktore prace. Wroce, obejrze. dzis jest pierwszy i nie mam juz fajek.:-) sorry, bez nich moge sie skupic... Pozdrawiam crys |
| 6.1.2003 Znajduję w internecie wiersze, książki, obrazy przyjaciół, dawno widzianych, nigdy nie-zapomnianych. Wzruszam się, nie wiadomo po co. A kiedy się nie wzruszam - mruczę mantrę OM MUNI MUNI MAHA-MUNI SAKYAMUNIYE SVAHA! Wszystko to w czasach, gdy powinienem świecić jak słonko na niebie. Zabawka, co zmieni wisarts - moja nowa kamera Olympus Camedia 5050 Zoom, zaraz użyta do serii plakatów z obrazów. Mam też wiele obrazów na przeźroczach wielkiego formatu, więc następną zabawką jest skaner Epson Perfection 3200 Photo. Od 1960 fotografowałem. Jest waliza pełna negatywów, wprowadzę to do komputera. Mnóstwo krajów, ludzi artystów i ludzi ludzi, krajobrazów, zdarzeń, sól sprośności i słodycz świętości. Czyli jest co robić. Wydałem kupę pieniędzy, znowu nie starczy na zakup rewolweru, żeby się walnąć w ten głupi łeb. |
| 09.01.2003 czas 19:57:36 Imię: Susan Treść przekazu: Hi. I started looking through your site last night and I couldn't stop. You are an exceptional artist. Thank you for letting everyone see your work. Your work is not only prolific and varied, it's beautiful, thought provoking and mesmerizing. I have bookmarked your site and will visit it often! susan |
| 11.1.2003 Siarczysty mróz, nieco śniegu na pociechę. Projekty filmowe! wizje, przeczucia, intuicje, wyobrażenia. Tyle tego. Zakres moich marzeń to 5 minut czasu, kojarzenie kamery i 3-d, poezji i muzyki, szybkości i liryki. Czuję się na progu, w otwartych drzwiach, wiatr wieje w twarz wprost z nieznanego. Dobrze mi tak! |
| 29.01.2003 Pisze mi Jerzy Górzański: Wiesiu, W ktorym roku był w Polsce Allen Ginsberg? Mniej więcej. Pamiętasz to spotkanie z nim, na którym był też Kazio Ratoń? Jak się zachowywał? Może coś na ten temat wie Ryszard Kozłowski? Daj łaskawie głos imejlowy. Ściskam serdecznie, Górka. Allen Ginsberg? chyba 1965. Jak to było? pierwsze spotkanie chyba u Maryli, gdzie Allen mieszkał, gdzie poszedłem z Witoldem Wirpszą? w kawiarni ZLP? poznali się z Sandauerem i dopatrzyli wspólnej rodziny pod Lwowem! Wieczór u Ryśka na Żoliborzu rozpływa się w chmurze dymu tytoniowego i oparach wódki; byłeś tam także przecież? może jeszcze Marek Trostaniecki przy tłumaczeniach? Jarek? kto jeszcze? Lalewicz? w tych czasach byłeś szczęśliwy z taką niedużą dziewczyną, co w parę lat później została żoną Lalewicza... Kazio pamiętany najgłośniej, w porykiwaniach pijackich miłosnych walący się na Allena w łóżko. Kazia cudnie opisał w powieści "Anatema" 2002 Michał Moszkowicz. Allen delikatny liryczny wrażliwiec, zaskoczony oparami i starający się im sprostać, mówił swoje wiersze, których nikt nie rozumiał, recytował / śpiewał Statek Pijany po francusku, dźwięcząc maleńkimi tybetańskimi gongami, pił tylko herbatę i uważnie przyglądał się, nie miał przecież jak pogadać, biedaczek, wszyscy do kupy znaliśmy ćwierć obcego języka. Nie było żadnych narcotico - za co wydalono go w tydzień później z Pragi, już czeskiej. Czyli znowu piszesz? z górki na pazurki? głaszczę Twe nachnienia po główce! w. |
| Pan Ciekawao twierdzi, że nie ma żadnego imperializmu! Ameryka chce tylko wyzwolić Irak od wyniszczających go sankcji Organizacji Narodów Zjednoczonych! |
| 31.01.2003 Dzisiaj o polityce... |
| 1.02.2003 Katastrofa Columbia Shuttle. Żadne wojny i katastrofy w ostatnim dziesięcioleciu nie wydały mi się tak straszne. To katastrofa ludzkości, tego, co w niej najszlachetniejsze. Wstrzymani w locie do gwiazd. |
| 2.03.2003 Miesiąc bez pisania na tej stronie. Owe najpilniejsze prace pochłonęły wiele tygodni moich dni i nocy; jeszcze się nie skończyły, ale oto wieczór spoczynku. Próbne druki plakatów jutro. Jeśli są w porządku - huragan zajęć nadcicha. Najważniejsze wydarzenie miesiąca to wernisaż Andrzeja Dudzińskiego w Polskim Instytucie, spotkanie z nim i Magdą ćwierć wieku później. Nawet trzy spotkania. Przewrócili mi w głowie doszczętnie. Przeżyłem, i wciąż jeszcze przeżywam - stan szoku kulturowego. Co za facio! Wzięło go, i oświeciło! Niebywała świetlista energia, wolność śpiewana przez kolor, kreska apoteoza chwili. Czytam książki pełne wspaniałych reprodukcji, poznaję Pokraka. Andrzeju, Twoja obecność tutaj sprawia, że mam więcej czasu. Codziennie wpada ktoś na herbatę, siada przy stole, otwiera Twą książkę - i tak już pozostaje, mam święty spokój, mogę dalej pracować. Wczorajszy gość, uczony przyjaciel hinduski pandit, który przychodzi raz czy dwa w roku aby obejrzeć nowe obrazy i opieprzać mnie za kalanie duszy w psychodelicznych wądołach - widział w obrazach Twoich wyrażenie samadhi. Ma rację. I jego wielu współwyznawców. Linijka ze świętej księgi Avadhuta Gita jako komentarz dla Twej twórczości: Ostateczna prawda jest prosta, obdarzona urodą żartobliwej Jaźni. |
|
|
| 2.03.2003 |
|
|
|
5.03.2003 |
|
|
7.03.2003 |
|
|
10.03.2003 |
|
11.03.2003 |
|
14.03.2003 |
|
17.03.2003 |
|
18.03.2003 |
|
19.03.2003 |
|
|
|
20.03.2003 |
|
Nieludzkie zajęcie - patrzę w ekran, czarne sylwetki palm podświetlone płomieniami eksplozji, w niebo wstępujące gigantyczne grzyby, dymy. To jeszcze nie grzyby eksplozji atomowych; może mam szansę i tego doczekać? Live, na ekranie, albo w naturze, jak we śnie sprzed paru lat. |
|
22.03.2003 |
||
| 23.03.2003 Ja jestem Tym, ty jesteś Tym, wszystko jest Tym, i to jest wszystko, co jest. (patrz ew. ciąg dalszy w zapiskach o TAT TWAM ASI z 7.10.2002) |
||
| 24.03.2003 Nigdy wojna nie zdawała się być tak blisko. Zadziwienia na temat mam od dawna. - Tatusiu, co to za ptaki śpiewają? - To gwiżdżą kule - odpowiadał ojciec. Umiałem odróżniać bombowce od myśliwców, wbiegałem do domu, aby obwieszczać, że lecą junkersy. W wieku lat pięciu strzeliłem z karabinu; odrzut kolby był tak silny, że się nakryłem nogami. Zdaje się, do dziś nie wstałem. Młodzi chłopcy walczą w imię trupów. Maszynerie potworne - stali, interesów, kłamstw. Zawsze tak było. Wszystko w porządku. Zbyt otępiały, żeby potępiać? |
||
![]() |
![]() |
|
| harry sylvia | Henryk | |
| 27.03.2003 Grypa, uległem wiosennej słabości, fruwam na leżąco. Odwiedza Michael i dziwi się: - Po co ty oglądasz bez przerwy wojnę? Przecież to działa na ciebie nie bardziej niż na sroki czy drzewa. A ja wzruszony cytuję Busha: - We try to make war more peaceful (staramy się uczynić wojnę bardziej pokojową). |
||
|
28.03.2003 |
||
|
8.04.2003 |
|
9.04.2003 |
|
13.04.2003 |
|
14.04.2003 |
|
15.04.2003 |
|
16.04.2003 |
|
oj, wspominam, była Ździsia, |
|
Umierają przyjaciele. Człowiek zapracowany, zajęty, a oni umierają jakby nigdy nic. |
| Ludzieńkom lepiej we dwoje! | ![]() |
|
![]() |
||
Znalazłem swoją jaskinię dumania. |
Waldi | |
|
||
10.05.2003Słoneczne dnie, burzliwe noce. Przez wszystkie te lata, ach! dziesięciolecia! - nosiłem ze sobą zeszyt podróżny. Żeby zapisać, gdy jakie natchnienie dopadnie znienacka. Teraz mam ze sobą kamerę. Waży niewiele więcej, ale obciąża tę stronę. Fotografii sto razy więcej niż to, co umieszczam... A co z filmami? Jeszcze chwilę, a problemy technologiczne zupełnie nowe! Film dźwiękowy wymaga przemodelowania wisarts. Wszystko dla DSL, czy jak? Pocieszam się latem, pracuję jak wół - dla przyjaciół, których trzeba wspomóc, skoro jest już kamera i skaner, drukarka i stół komputerowy. Nie narzekam na prace społeczne, brakuje mi jednak powietrza, gdy siedzę przy stole. Wolę chodzić. |
||
Ryszard![]() |
||
|
||
![]() |
||
| Trawa w betonie | ||
|
||
![]() |
||
| 21.05.2003 | ||
|
Po której stronie kraty Ty właściwie jesteś?
Po jednej stronie - kwiaty, |
|
Raminta śmieje się wybierając tło do fotografii - taka
aura wokół głowy! |
O czym oni gadają, |
|
29.05.2003 |
|
|
04.06.2003 |
|
05.06.2003 |
|
06.06.2003 |
|
||
|
17.06.2003 |
|
21.06.2003 |
|
Słodkie zmęczenie, marzę, aby pospać, ale dom pełen ludzi i spraw. Dopiero o pierwszej prysznic i do łóżka. |
|
Kasia wróciła z Indii, żeby malować jeszcze barwniejsze obrazy. |
||
|
24.07.2003 |
|
26.07.2003 |
||
|
|
13.08.2003 |
|
23.08.2003 |
|
| Piję lampkę, a jakże, hiszpańskie Reserva pomiędzy lekami, patrzę w świat. Zza rogu idzie brodaty facio. Przechodzi na drugą stronę, siada na kamieniu, gaworzy do siebie, przepowiada rolę? Andy, który mnie fotografował, wchodzi do kawiarni. Facio podchodzi, składa dłonie w ciup, prosi o 50 centów. Chłodne oczy rozpaczy. - Dostaniesz - powiadam - za portret. - Okay - odpowiada. |
|
|
22.08.2003 |
| 24.08.2003 |
||
|
Brat w warszawskim szpitalu wtorek o ósmej operacja serca. Zastawka wstawiona przed rokiem ma trzy bakteryjne szczepy, do wymiany. |
|
Dziś nie odpowiadam na telefony i dzwonki do drzwi. Pracuję, marząc o pójściu w słońce. Za godzinę wróci Vero ze szkoły. Śmiejemy się w ostatnich dniach do łez, z moich żartów. Upiekła wczoraj kruche ciastka z wisienką. |
|
|
28.08.2003 |
|
1.09.2003 |
|
4.09.2003 |
|
5.09.2003 |
![]() |
![]() |
| Stopa 1 | Stopa 2 |
![]() |
|
| graffiti | |
![]() |
![]() |
| Gołębie | |
| 9.09.2003 |
||
|
B. Miła, się wyobcowałem czy osłabiłem w tym koncentracyjnym obozie światła, |
||
|
22.09.2003 |
||
|
23.09.2003 |
||
|
26.09.2003 |
||
|
||
|
28.09.2003 |
||
|
||
|
||
|
9.10.2003 |
||
|
14.10.2003 |
||
|
Pojąłem, w którą stronę to wszystko mija! |
||
|
15.10.2003 |
||
|
16.10.2003 |
||
|
||
![]() |
![]() |
![]() |
| Monika | Oleander | Peter, Monika |
| 17.10.2003 Stary dziad! a jaki chwat! |
||
![]() |
||
| Pejzaż | ||
| Got up at 03.00 this morning to feed a hedgehog we found. It has pneumonia and so it's inside at night in a cat box. It struggles so much for breath and it's such an effort for it to feed. Went back to bed and couldn't stop thinking of you and Vero. How are you? Did she get my email on her birthday? Sorry I didn't send a card (no excuses). I always think there's plenty of time and then it catches up and it's too late. I'll send her something to buy what she really needs. I've cut up my credit card and now I have to budget more carefully. No bad thing as I've always over-spent. Please let me know how you are. I do miss you. Take care of each other. Love, Heather. |
||
| Dzień dobry. Nazywam się Karolina. Jestem studentką III roku Fizyki z informatyką. Bardzo spodobała mi sie Pana strona na temat Fraktali, a poza tym też mnie to bardzo interesuje. Mam pytanie czy mogę wykorzystać niektóre z Pana zdjęć :np motyl itp., do mojego posteru jaki zamierzam zrobić z moją siostrą bliżniaczką , która również studiuje za mną . Bardzo proszę o odpowiedz. Z wyrazami szacunku Karolina |
||
Hallo, Heute haben wir im lankwitzer Garten Fotos in 8 verschiedenen indischen Gewändern gemacht für die Bewerbung als Komparsen.Dann bin ich mit dem Auto wieder rein gebracht worden nach Kreuzberg und da habe ich Liebe zu dem heimatlichen Ort gespürt und zu all der Zeit, die ich hier verbrachte. Freiheit für Wis!! keine Worte. dunkelste Nacht hoch sollst Du leben mein stiller fremder freier Älterer. God bless you for all and everything god bless you A. |
||
| Dzień dobry Panu. Na wstępie mojego listu chciałabym się przedstawić: nazywam się Olga i jestem studentką piątego roku instytutu plastyki.Ważne jest to o tyle, że obecnie piszę pracę magisterską na temat kolorów. Przeszukując zasoby internetu w tym temacie znalazłam m.innymi Pana stronę wraz z pracami.Muszę przyznać, że bardzo mi się podobają i w związku z tym mam do pana prośbę: chciałabym wykorzystać Pana niektóre reprodukcje w swojej pracy. Prosiłabym jeszcze, jeśli to nie sprawi większego kłopotu o przysłanie mi jakiegoś większego komentarza np: -czym są dla Pana kolory; -jak wpływają na proces tworzenia, itp. To mój adres: xxxxxx Z góry bardzo dziękuje Olga Olga, jeśli zajrzysz na tę stronę - moja wiadomość brzmi: oczywiście, użyj co Ci potrzeba! Twoje pytanie ciekawe - myślę o sformułowaniu kolorów w słowach, napiszę, gdy, |
||
| Hallo Wis Meine wunderschöne rote voll erblühte Mohnblume! Hast Du es gewagt deinen Kolibrivogel anzurufen! Ohne Anhänglichkeit noch in der Herbstluft stehend good bye Api |
||
| Czolem Wiesławie od Sadurskich: Wlasnie spacerowalem po Berlinie dzieki Twoim slajdom. Rozpoznalem kawalek siebie i postanowilem sie odezwac. Weronica to juz powazna kobieta. Gratuluje. To smutne, ze zawalilo Ci sie serce, ale wspaniale, ze sie ponownie podnioslo jak namiot po burzy. Czy u Ciebie ciagle sie chmurzy? Ja przenioslem sie do innej sfery. Swoj czas dziele miedzy Nowym Yorkiem a Osaka. Razem ze swa zona Michiho, ktora jest wzieta pianistka i kompozytorem wychowujemy 7 letniego synka, ktory ma na imie Yoshi. Obecnie pracuje nad filmem, ktorego scenariusz udalo mi sie przemycic do rzeczywistosci. Rzecz jest o Jean Genet, a jest to zatytulowane "Genet-a glory of a loser." Milos Forman jest zainteresowany rezyseria i moj agent z nim negocjuje. Troche zminiona forme chcemy wspolnie z Paulem Simonem pokazac jako muzykal na Broadwayu a jego muzyka. "The slang expression is poetic because it always refers to an absent reality." -powiedzial J.P. Sartre w rozmowie z Genetem na temat Geneta tworczosci.. IŐm waiting for heaven to slam me in the face. Saintliness means making good use of pain. ItŐs a way of forcing the Devil to be God.Ó Jean Genet o sobie. Rzecz wyglada zachecajaco. Co u Ciebie? Czy masz jakis kontakt z Norbertem? jak mu sie powodzi? Pozdrawiam serdecznie z drugiej strony wielkiego stawu: Voy Sobon MYSTIC LIZARD ENTERTAINMENT, LLC Wojtek po tylu latach i tak fajnie! wspominany w gawędach czasem na Kreuzbergu! napiszę, gdy, w. |
||
| NIgdy o Panu nie słyszałam, nigdy nie interesowałam się sztuką, a jednak szukałam tych obrazów. Dokładnie te kolory i formy widziałam w swojej wyobraźni. Trafiłam na Pana stronę całkiem przypadkowo szukając instrukcji do medytacji tęczowego światła. Zobaczyłam te obrazy i wiedziała od razu, że jest Pan dokładnie taką osobą jaką Pan chce być, niczego nie musi Pan udawać i udawadniać. Teraz chcę mieć te kolory ciągle przy sobie, uspokajać się nimi, bo dodają mi odwagi. Jestem ciekawa jak to jest być sobą, umieć przelać na papier dokładnie to o czym się myśli. Pana twórczość jest dla mnie jak równoległe wcielenie, lustrzane odbicie tego co czuję, czego do końca nie rozumiem, ale widzę jako kolory i kształty. Te obrazy to moje emocje. Vielen Dank Danusia Odbieram pocztę późną nocą, włączam komputer bo nie mogę zasnąć - a od Danusi tyle pociechy! Ale mam dobrze! Pewnie, nie udaję ani udawadniam! ale czy jestem kim chcę być? pytanie, na które nie dałem sobie czasu, pasjonuje zajmuje mnie robota. Więc moje tęcze działają uspokajająco! jeśli te obrazy to Twoje emocje - znaczy kochasz! A ja nie próbuję przelać na papier czy płótno myśli. Raczej pusty bezmyślny zanikający, dając całą przestrzeń temu co podstawowe: energii tworzenia radości życia. Ze mnie tylko obecność i ręka. To dlatego właśnie obrazy są zarazem Twoje, pochodzą z tego co nam wspólne, a większe niż ja czy Ty. Trudzę się tygodnie/miesiące, wszystkie obrazy mają nowe fotografie, jeszcze miesiąc a wisarts będzie kompletnie nowa, wróć do niej / do mnie raz jeszcze. W grudniu pokażę parę tęczy w galerii na Kreuzbergu. dzisiaj serdecznie pozdrawiam. w. |
||
| Wis! This is an incredible journey into light, word and sound you have taken me on. I shall return. I want to ride again. Thank you for being just as you are. If you are anywhere in the neighborhood sometime, stop by my site: From the Library of SPDworks http://www.angelfire.com/poetry/spdworks/index.html And please sign my guestbook, so I know you were by! Thanks again! Sincerely SPDworks |
||
| 18.10.2003 Oh Bebe, nie mam z kim odpoczywać! Człowieczeństwo uwiera mnie w kostkę. Problemy osobiste, zdradza mnie prawda, sekretna kochanka. Puszcza się z byle przecinkiem! Jestem fundamentalistą sztuki, co to dla towarzystwa cygana gotów powiesić na postronku obroku. Piszę dla nowej wisarts teksty proste prawdy zdarzenia. Do czasu, gdy pojmuję, że szczerość niemożliwa! Może zrobić krzywdę, kto wie, zniszczyć życie, i także mnie skrzywdzić! Panie święty! by po sądach ciągali, a inni i zaciukali! Pomilczę, oskarżam fakty. Nie idzie o zasady, anarchia ze swobody, ale ten pech! Najciekawsze zdają się rozdziały, które przemilczam, tzn. piszę do wydania pośmiertnego! Gdyby prawda przecinka nie spotkała, to by się nie kropkowała! |
||
19.10.2003 Oto Recepta co rozpędzi jesienne bóle gardła kaszle anginy bronchity - skuteczna jak cud! Herbata z korzenia lotosu. U nas w Kreuzbergu w każdym sklepie bio, gotowa z domieszką imbiru. W Polsce do znalezienia zapewne w sklepach azjatyckich. Czubata łyżeczka od herbaty proszku korzenia lotosu, szczypta proszku imbiru (5%), szklanka zimnej wody. Zamieszaj, gotuj 3 minuty na małym ogniu, mieszając. Dodaj szczyptę soli morskiej (używaj takiej w kuchni, jeśli zdrowie miłe), albo - dla dziecka - łyżeczkę miodu. Pij przed snem, po myciu zębów - małymi łyżeczkami, dmuchając - gorącą herbatę, powoli, bo działa w trakcie. Albo po śniadaniu, czy po każdym posiłku. Nie popijaj, nie pojadaj - osad w gardle niech zostanie dłużej. To smaczne i działa piorunująco, na początku anginy wystarcza jedna filiżanka, stary bronchit zdrowieje po paru tygodniach. Moja córka w czwartym roku życia dostała trzeci raz antybiotyk przeciw anginie! Wtedy się zbuntowałem, do lekarza już nie ciągałem, do dziś nie ma angin! Ból gardła to sygnał - warzy się herbata z lotosu - śpiewa się dalej. Budda! budda! |
||
|
|
||
|
23.10.2003 |
||
|
24.10.2003 |
||
|
24.10.2003 |
||
|
Janie, dzięki za pamięć! Właściwie żyję w Polsce albo ona we mnie, blisko i daleko, co nie znaczy, bym interesował się inaczej niż uczuciowo. Polska to rodzina przyjaciele język! Nacjonalizmy toleruję we folklorze, którym się zresztą nie interesuję. |
||
|
25.10.2003 |
||
|
26.10.2003 |
||
|
27.10.2003 |
||
|
9.11.2003 |
||
| 10.11.2003 Siostra Hania odwiedza nas z Polski, wnosi chwile wytchnienia troski rodzinności, namawia na życie i sprawia, że robię zaproszenie na wystawę, chociaż wczoraj miałem zerwanie w zamiarach! |
||
|
13.11.2003 |
||
|
16.11.2003 |
||
|
17.11.2003 |
||
|
|
||
|
27.11.2003 |
||
|
1.12.2003 |
|
| 2.12.2003 |
|
|
3.12.2003 |
|
|
4.12 .2003 |
|
7.12 .2003 |
|||||
|
A teraz dziwnie w sobotnie popołudnie. Opracowuję fotos przypominam wieczór, |
|||||
|
|||||
| 12.12 .2003 Chorągiew całopalnego błękitu, niewiedza bez lęku, śpiew ciemności, śmierć. Cicho, przymiotniki! do kąta! |
|||||
|
||||
| 14.12 .2003 Wernisaż! rodzinna prawie atmosfera, natchniona wzruszeniami gości, spontanicznym koncertem przyjaciół, oraz beztroską autora. Los malarza, że kiedy nie maluje - fotografuje. Cudne alibi możliwe w każdej rozmowie, sytuacji. Wcale się nie gubię. Pozytywne wypowiedzi o obrazach. Co mnie nie zaskakuje, moja miłość zaraźliwa. Szaleje piękna epidemia. Wyspałem się dzisiaj! przebudziłem odkochany - wytchnienie dla królika! Rainer wyjechał w piątek, Vero wyjedzie w poniedziałek za tydzień, czyli będzie świąteczny tydzień słodkiej samotności. Patrz, jak się rozwydrzyłem - planuję jakby nigdy nic - w przekonaniu że żyję ten tydzień, i rok. Ćpam leki regularnie jak mogę, co nie znaczy zawsze. Wieje ostry zimny wiatr pada deszcz; nie zmartwychwstaję dzisiejszej nocy? Od dawna nie maluję - Patti Smith właśnie śpiewa, że to stan pożałowania godny. Marzą mnie błękity gdzie topią się wzruszenia, czoło i oczy uniesione ku górze przekreśla ostry horyzont czerwień tej wojny zachód słońca. Pod głazem galaktyczne niebo, tęsknoty zieleni żarliwe w spoczynku, szloch fioletu pod chorągwią żółci, bęben zła, oś galaktyki wsparta o kromkę chleba. Wszystko zrobione z bólu a olśniewająco piękne, z cierpienia do szpiku kości w istnienie scalone, a nieskończone bez pytania. Ochry złociste lata które kocha, niewiniątka różu, koniec niewiedzy wpisanej w czerń. Pewnie, że chce się żyć! wąchać świeży śnieg zimą. Ale nigdy nic nie robiłem dla przyszłości - chyba, że twojej, chyba że waszej. Odpocznę w słońcu, pójdę w światło. |
||||
| 16.12 .2003 Bieli wniebowstąpienie! Na ścianach korytarzy, jadalni i atelier wiszą wyłącznie białe płótna, wytchnienie dla malarza, reszta bezlitośnie uprzątnięta. Teraz są najpiękniejsze, czyste możliwości, które zniweczy pierwsze dotknięcie pędzla. Mróz, nieco śniegu, stada wron lecą nad rzeką w stronę centrum, zmierzch słonecznego dnia o czwartej. Cudny fatalizm w przemianie kolorów: miękka miejska szarość wyostrza się w przezroczysty błękit, żadnego snu fantazji nadziei, jest intensywność chłodna płomienia. Serce nie może sprostać, umysł nie pojmuje; zdaje się, w tym świecie tylko farby są compatible. |
||||
| 18.12.2003 Mam dziś otwartą wystawę, ale zamiast iść pić wino cieszyć się towarzystwem - jestem w pracowni, słucham (i tobie polecam) The Necks "Unheard" i gruntuję bielą płótna. Nieśmiało porusza się biel na bieli, pędzel jest w myślach pogrążony. Będzie malował nieoczekiwane. O czym się nie marzyło. Odpoczywam. Nowa biel świeci przyjaźnie. Moja dłoń pędzel porusza się z całkowitą pewnością czułością. Trzeba zdecydowania: może ostatni obraz, jedyna noc. Gdzie ja w ogóle jestem? dopiero w bieli, a widzę obrazy co będą namalowane wyraźnie! Harmonia przedustawna? |
||||
| 21.12.2003 Ślę życzenia, bliscy i dalecy! Perlistych małmazji z rozlicznych okazji! W nowym roku - światła w kroku! |
||||
© 2003 - 2011 Wiesław Sadurski worldwide. Wszystkie Prawa Zastrzeżone. Website tworzona i utrzymywana przez Autora. |
Autorska Galeria Sztuk Pięknych - Malarstwo, Grafika, Poezja, Fotografia, Druki Artystyczne - Wiesław Sadurski, polski artysta w Berlinie. |