English Start Malarstwo Grafika Fotografia Poezja Dzisiaj, blog Deutsch

Witaj dzisiaj, Tu i Teraz!

ględoły z niebiańskiej stodoły i natchnienia od niechcenia,
dziennik do Ciebie - blog 2005 - Kreuzberg Berlin


Wis - Wiesław Sadurski

 

Umieszczam na stronach Tu i Teraz wpisy z Księgi Gości, którą zlikwidowałem, ponieważ gangsterzy ładowali w nią swoje reklamy do 50 dziennie.

 
 

01.01.05

Trzeba złożyć życzenia, życzyć świętego Ci uniesienia - w aktach miłosnych, bo co lepsze na ziemi?
Jak będę więcej wiedział - niezwłocznie powiedział.

 

02.01.2005 czas 21:05:30
Imię:  
Krzysztof Gadomski
Treść przekazu:  
Szanowny Panie! Z ogromnym zainteresowaniem zapoznalem sie z Pana twórczoscia. Najbardziej interesuje mnie Pana twórczosc wykorzystujaca najnowsze zdobycze techniki, a wiec komputer, grafika komputerowa. Jestem mieszkancem Przasnysza / miejscowośc polozona na trasie Warszawa - Olsztyn. W minionym roku organizowalem wystawe o twórczosci Stanislawa Ostoi Kotkowskiego(1922-1994), który tworzyl w Australii, Stanach Zjednoczonych. W jego bogatym dorobku sa m. in. grafiki komputerowe i pokazy laserowe do muzyki mistrzów. W czerwcu biezacego roku bede wspólorganizatorem festiwalu sztuki laserowe. Czy znana jest Panu osoba Stanislawa Ostoi Kotkowskiego? Czy bylby Pan zaintersowany udzialem w festiwalu z prezentacja grafik komputerowych? Co Pan o tym sadzi? Bedzie mi milo jesli odpowie Pan na moje pytania. Prosze zobaczyc moja strone internetowa o twórczości S. Ostoi Kotkowskiego www.laserart.glt.pl Z powazaniem Krzysztof Gadomski.

 

03.01.2005 czas 12:46:01
Imię:  
Zelazowski, Christoph
Treść przekazu:  
Obejrzalem wszystkie obrazy . Nie mam nic do zarzucenia ale czy naprawde maja jakas moc lecznicza zapraszam na www.zelazowski.com

 

06.01.2005 czas 01:35:22
Imię:  
Bob Shoemaker
Treść przekazu:  
I would like to use your "lotus flower" on a book cover. Is this possible? You can view the proposed cover at http://www.touchustudio.com/spiritual_cannibalism/2.2.html Please give me your reply. Thanks, Bob Shoemaker, USA

 

08.01.2005 czas 13:23:57
Imię:  
wojtek
Treść przekazu:  
zaniemowilem, najlepsza blogowa (i nie tylko) strona jaka widzialem. Kreuzberg jest piekny:)) uklony

 

13.01.2005 czas 17:39:53
Imię:  
henryk
Treść przekazu:  
stronke oglada sie z wielka przyjemnoscia, pozdrowionka z Polski . Henryk zapraszam na swoja strone www.foto.bieszczady.pl

 

15.01.2005 czas 21:47:22
Imię:  
Sylvia Gennermann - Begleitung im Wandel
Treść przekazu:  
Ihre Bilder gefallen mir sehr. Gern wuerde ich eines fuer einen Flyer benutzen und moechte Sie czas Erlaubnis bitten. Melden Sie sich bitte bei mir? Freundliche Gruesse Sylvia Gennermann

 

16.01.2005 czas 21:39:44
Imię:  
Paulina Kowalska
Treść przekazu:  
Chcialabym wykorzystaś jedna z Pana prac ("ikar") na prezentacji dotyczacej motywu ikaryjskiego w literaturze i sztuce. Jesli sie Pan zgadza, a nie ukrywam, ze bardzo mi zalezy na Pana zgodzie, prosze o wyslanie wiadomosci na etna1986@interia.pl. I jesli by to bylo mozliwe o komentarz do owego obrazu. Pozdrawiam :)

 
20.01.2005 czas 20:12:39
Imię:  
jutta japing
Treść przekazu:  
sehr schoene bilder. ich bin selbst maler und male schoene sachen. ihre intention gefaellt mir sehr gut
 
Wiesław i obraz, foto Veronique20.01.05

Fajny wernisaż zbiorowej wystawy 'Einblicke' - 20 malarzy Kreuzberga w GSG;
biorę udział obrazem 'Abstrakt zieleni w błękicie';
tysiąc osób na wernisażu i tyleż atrakcji.
Vero zrobiła mi foto z obrazem.
Żałuj, że Cię nie było. Wspaniałe jedzenia i trunki; atrakcyjne pląsy taneczne z Api i Ewą.
Samotny biały żagiel.
 

28.01.2005 czas 22:29:00
Imię:  
Barbro Farnstrom
Treść przekazu:  
Your paintings are really fantastic!! I fell for your "Poetry", both faces and poems. Few lines can express so much. Pse get in contact as I would like to discuss possability to use one of the drawings.

 

31.01.05

Miesiąc minął jak dzień; głupio w odwilży, że do Ciebie nie piszę - ale mam usprawiedliwienia! Co gorzej; mam 400 stron książkę, pobieżny tytuł 'CZŁOWIEK OKO'. Jarek znalazł w W-wie mój manuskrypt sprzed ćwierć wieku, czytał z entuzjazmem poganiając mailami - i oto skończyłem w miesiąc przepisanie.

Koncepcja ramowa:
mój przyjaciel śle wieści, że wprawdzie-m z krwi kości / mamy taty, ale w chwili śmierci stanę się sondą kosmiczną; wszystko czym żyłem, na kim czym oko spoczęło, uczucie i wiedza, fantazja i sen - będą informacją, co poleci w galaktykę, kosmitom służyć w celu niewiadomym.
W nowym życia aspekcie, który rozpuszcza hierarchie i unieważnia ważności - chcę wiedzieć co grane, co jest lub będzie treścią Przekazu. Piszę więc list do tegoż przyjaciela; jeden rok dziennik, wglądy, wiersze, spotkania, sny, seksy, wspomnienia, friko narkotiko, tworzenia, miłości - jeden wielki trip. Warszawa, Amsterdam, Berlin Zachodni. Duża książka świeża jak w poranku stworzenia, jeszcze setka fotos i portretów, które strzelałem jak pisałem codziennie.

O naiwności! proponowałem to w Polsce ludowej, zapomniałem od dziesięcioleci. A teraz? Jarek robi za patrona, przywiozę mu za tydzień czystopis. To jest świetne albo do dupy. Nie wierzę w wydanie przedśmiertne!
A! jadę z Krzysiem F do Warszawy, wtorek środa 2-go 3-go u Jarka, jeśli się nie pośliznę, bo prawie nie łażę.
I wracać szybko do Berlina - 9-tego lutego wernisaż, mam sporą wystawę w SatelliteOffice!

 

31.01.2005 czas 14:18:47
Imię:  
Grazyna Koszewska
Treść przekazu:  
Obrazy sa bardzo piekne. Cóz moge wiecej powiedziec? Dziekuje za te chwile przyjemnosci, jaka moglam spedzic przy ogladaniu tak doskonalych prac.

 

01.02.2005 czas 22:18:48
Imię:  
LzP
Treść przekazu:  
fantastycznie piszesz. godne uwagi doprawdy - artykul o swietle z 08 marca jest niesamowity... lzp.republika.pl

 

05.02.2005 czas 06:44:14
Imię:  
Jolene
Treść przekazu:  
You made me speechless... that does not happen very often.

 

06.02.2005 czas 14:22:01
Imię:  
?ukasz
Treść przekazu:  
Super stronka! Twoje dziela poprostu rzucily mnie na kolana! A najbardziej obrazy "Jeden Dotyk". Jak sie mozna z Toba skontaktowac?

 

9.02.05

To były ciekawe dnie i noce w Warszawie; opowiem Ci, kiedy przyjdzie natchnienie. Spotkałem wielu przyjaciół i bodaj poznałem nowych, lecz Ciebie nie spotkałem.
Jadę za godzinę otworzyć wystawę 'ONE WAVE TICKET'; przy tej okazji powiem co nieco o malarstwie i poczytam wiersze. Co roku przyrzekam głośno, że nigdy więcej nie chcę już nic wystawiać/wydawać - przypomina mi córka - a wciąż angażuję się w rozhowory na dobre i złe. Jak umrę, to się wyśpię.

 

10.02.05

Dzisiaj w Berlinie deszcz prawie wiosenny, parę stopni ciepła; wyniosłem na balkon oleandry; zimują w mroźne dnie w łazience, ale są atakowane przez mszyce. Posiałem nasiona kwiatów w skrzynkach na parapetach okien. Głośno grzmią koncerty paryskie Keith Jarreta. Zrobiłem nową stronę dla roku 2005.

Wczorajszy wernisaż wypadł mi w tybetański Nowy Rok 2132; czy z tej okazji po raz pierwszy w życiu przygotowałem się, pisząc tekst o wystawie i malarstwie? Parę minut gadania zaledwie, a ludzie pojęli z oczywistością, o czym śpiewa pędzel i że na chwałę miłości. Hej, sformułuję to wkrótce po polsku dla Ciebie. Przed wernisażem nękał mnie ból serca - wycieczka do Warszawy była męcząca w intensywności i niedospaniu. Wiesław w Satellite Office, foto VeroniquePod wieczór byłem w pełni zdrowy.
Wystawa to ostatnie lata, Pola Energii; do wczoraj moja córka odnosiła się niezwykle krytycznie do tej fazy abstrakcji - ale i ona zrozumiała, o co chodzi; a przecież zrozumieć znaczy często polubić. Nasłuchała się komplementów jak ja. Zewsząd dobiegają słowa ulgi - że jest w malarstwie pokój i radość.
Prawie nie byłem zagubiony.
Piękny wieczór!
Veronique strzelała fotos, ale po lampce szampana wracała do domu, aby podejmować własnych gości, czyli swoją klasę gimnazjum i goszczącą w Berlinie klasę francuską. Wyobrażasz to sobie? 46 sztuk! Po wernisażu trzeba było troszkę trzeźwieć, więc nastąpiło to przy herbacie w Tadżykistan herbaciarni; buty zostawia się przed wejściem, siedzenia to wygodne poduchy, są wszystkie możliwe herbaty. Zapytałem, czy nie ma fajeczki opium, usłyszałem, że wyczerpane zapasy, ale wzięła mnie panna za Tadżika, do obłapki gotowa! Kwadrans po północy wróciliśmy do domu - właśnie gromady młodzieży wychodziły, a w mieszkaniu krzątała się Veronique, sprzątając bałagan; sama jedna, poszła spać po całkowitym czyszczeniu!
Chwalę córkę, bo dzielna! Fotos z wernisażu przedstawię, jeśli się zachce.
Warszawa zima, foto Wiesław Sadurski
W Warszawie byłem pięć dni, odwiedziłem osiem domów, spotkałem pół setki przyjaznych osób. Po trzyletniej bodaj nieobecności zauważam wielkie zmiany, także podstawowe - że oto w kranach jest czysta zdrowa woda, a nie śmierdząca, że autobusy nowe i jeżdżą w rozkładzie jazdy. Neony i szyldy już takie jak w miastach Europy - demokracja koncernów!
Opowiem Ci przygodę, że się w głowie mieści! Około północy pada cudnie śnieg, wracam taksówką do Kuby, który udzielił mi gościny, na Szaserów. Płacę, idę do bramy a drzwi na dole zamknięte; obchodzę dom, kombinuję, w które okna rzucać śnieżkami; trafiam, Kuba otwiera, jeszcze przed snem herbata i pogawędka. Nazajutrz w południe wychodzę i na schodach spostrzegam, że nie mam portmonetki. Wracam, szukam, sądzę, że mogła mi wypaść w czasie zabawy śnieżkami; bagatela, kilkaset złotych i jeszcze euro. Dzwonię do firmy taxi, kierowca pracuje na nocne zmiany, proszą o telefon około dziewiątej. Ale już wieczorem firma taxi pod numerem tel. 96 27 (polecam Ci serdecznie!) dzwoni do Henryka, skąd zamawiałem taxi, dostaje numer siostry, gdzie mogę być, dostaje numer Kuby, gdzie mogę być, dostaje numer Jarka, gdzie jestem. Jeszcze pół godziny i kierowca przywozi mi portmonetkę, jadę windą na dół, a dziękując mu mówię, że sprawa jest większa niż pieniądze - że takie zachowanie pozwala żyć. Prawda?
Wróciłem do Berlina zdrowy i w dobrym nastroju.
Cieszę się na nowe zajęcia.

Moja powieść 'CZŁOWIEK OKO' wymaga czytania jeszcze i usuwania błędów. Niejasna jest wciąż sprawa wydania trzech tomów wierszy, które zapowiadam od grudnia.
Za tydzień wszakże rozpocznę prace przygotowawcze do następnej wystawy - mycie i czyszczenie dużych obrazów, listwy lub tape po bokach (bo o ramach nie ma mowy), potem wkręcanie haków itd., około pierwszego marca montaż. Czyli - za miesiąc zaproszę Cię na wielką wystawę.
To piękny dom zbudowany przez amerykańskiego architekta Philippe Johnson na podstawie krzyża - cztery wejścia z czterech ulic; wewnętrzne patio to granitowe ściany wysokości trzech pięter, przeszklony dach; świątynia pieniędzy. Tłumy walą jak na ulicy, a obrazy możesz zobaczyć jak trzeba, czyli także z dystansu 50 metrów.

 

11.02.05

Ledwo zdążyłem wczoraj napisać tekst poniżej do Ciebie, a przyszła do mnie z nowinami, że dzień jest piękny. Ona też. Rozległe błonia w samym początku lata kobiecości. Oto kim jest. Stroi się przed lustrem jako cyganicha, wyjmuje talię Tarota i wróży wszystkiego najlepszego z rogu obfitości. Mówię, że z tego nic dobrego - a ona swoje! O niebieskich migdałach - chociaż oczy piwne. Oczy piwne, życie dziwne. Parę godzin i obiad, śmiechy chichy, ale nie chciało mi się jechać na imprezę w mieście. Opowie mi jutro wieści pełne treści. Miła, zostańmy przyjaciółmi, o, już nimi jesteśmy, życie będzie łatwe. Nie chce mi się mnożyć.

Piątek zaczął się o północy, Vero zasnęła czytając; Francuzi wyjechali, więc znowu śpi w swym pokoju, poszedłem wyłączyć lampy; moje atelier jest wolne, po północy z głośników grzmi Keith Jarret wiedeńskie koncerty, słodko i ze zmęczenia smutno. Przywykłem do życia w nędzy i skromności, a tu zaszczyty się sypią jak śnieg w porze opłatka.
Z nieporozumień utkane powaby nocy. Nie daję sobie prawa do szczęścia; zbyt wielu cierpi tej nocy.
Nigdy nie chciałem być kimś. Rosłem w brzuchu matki, zanim mnie urodziła. Rosnę w brzuchu świata, zanim się narodzę. Sam z siebie.

 

12.02.05

Deszczowa sobota od płota do płota.
Zauważ na foto poniżej, że obcięte mam włosy jak do szkoły. Nie znosiłem takiego cięcia pół wieku temu, teraz kwituję kiwnięciem głowy. Wszystko jedno. Dzień taki spokojny, jakbym zrobił wszystko, co do zrobienia. Czytam i koryguję więc swoją powieść. Córka po niezwykle intensywnym tygodniu śpi 16 godzin; deszcz za oknami wtóruje ciszy. Wieczorem parę godzin nawała gości, poszli wszyscy o dziesiątej, zrażeni mym zachowaniem, bo nastawiam tak głośno muzykę, że nie można rozmawiać, a sam siedzę przy komputerze i klikam.
Zjadłem miskę wczorajszej zupy, gdy przyszła kochanica od dwóch tygodni stęskniona zgłodniała. Ona nie pyta, czy chcę się mnożyć; rusza tak energicznie do dzieła, że guziki pękają. Twierdzi, że to dla mego dobra; zrymuję na własną odpowiedzialność: 'Na zawała dobrze jest używać wała'. Lepsze niż sanatorium: trzygodzinna burza namiętności i wygibasów, że każda komórka ciała dyszy, zbiegana ze szczętem. Czego i Twym komórkom życzę. Chociaż tęsknię do innej dziewczyny, uznaję zasadność gimnastyki! Kłopot tylko, że ona się kocha na zabój.

Coś chyba jeszcze chciałem Ci napisać? Próbowałem zmontować dziś stronę dla 'CZŁOWIEKa OKO', ale waży 1,5 Mb, czyli pomysł nie jest realistyczny. Jest w Kreuzbergu wszakże świetna meksykańska Acapulco trawa.

 

13.02.05

Byłem tylko parę dni w kraju, a wiem, że będziesz wkrótce wybierać. Nigdy nie brałem udziału w wyborach - ale pytam Ciebie: nie ma w Polsce uczciwych ludzi? Czemu wybierasz do władzy wódczane kanalie, kapuściane głąby?

 

14.02.05

O drugiej w nocy pada śnieg, od paru dni na przemian kląskawica i śnieżyca.. Chodziłem długo zdrowy! Zawstydza, co zrobiłem w malarstwie i pisaniu - nie pomogą tu komplementy. Potrzebuję czegoś na uspokojenie. Nie mam żadnych pigułek poza LSD. Wypiłem butelkę wina w trakcie ośmiogodzinnej korekty powieści. Wiesz, urodziłem się w porę, aby poznać śpiewanie kul, rozbłyski wspaniałe na niebie od strzelających katiusz - myślałem nawet wtedy, że dorośli robią co mogą, aby mnie uwrażliwić na piękno! Dokąd z tą wrażliwością, gdy w tumanach śniegu wiatr świszcze?
Wkrótce prace rozpocznę nad drugą wystawą. Mam wrażenie, że na pośmiertne wydanie przygotowuję książki, bo wydawcy zawodzą. Jakże się nie cieszyć! Wymienię dla Ciebie:
'REPORTAŻ z Nieskończonej Podróży' - wiersze i obrazy.
'KOŃKUT, który był człowiekiem' - poemat.
'CZŁOWIEK OKO' - powieść.
'LUDZIE w Kreskach i Słowach' - portrety i wiersze.
'AVADHOOTA GITA' - przekład.
'RESHAD FEILD' - przekład.

Wbrew sobie mam dowód, że człowiek koroną stworzenia. W ciemności twoje moje oko reaguje na pojedynczy foton. Lepiej nie można, ale w czym ci to pomoże? Nie potrzebuję widzieć; wiem. Penetruję światło, skazany na ciemność.
Jest dużo obrazów, których jeszcze nie ma. Czają się na granicy widzialnego i przejawionego, gotowe Ci skoczyć do oczu, kiedy nadcicha ból.

 

16.02.05

Dzisiaj dokonał się - z pomocą po kolei Vero, Rainera i Petry wybór czternastu największych obrazów na drugą wystawę. Zrobiłem już w listopadzie fotos wielkiej hali wejściowej domu Friedrichstrasse 200; dzisiaj wszystkim ścianom przydzieliłem obrazy - na razie w komputerze. Czternaście, mój pech, że wszystkie stare; na wystawianie nowych nie ma warunków - a chciałbym wreszcie wystawić Obiekty.

Miałem dziesiątki wystaw po drodze, ale wystawiłem tylko jakie 25% twórczości. Nic w Polsce! albo tyle, co nic. Trzeba będzie w tym celu pożyć długo? wiecznie?
Dobrze, że jest INTERNET. Możesz co nieco widzieć. Polskie stronice są u góry w statystyce! potem angielskie i dopiero niemieckie - trzeba Ci wiedzieć, że prawdopodobnie za niewinne marihuanowe żarty skreśliły mnie z indeksu wszystkie niemieckie wyszukiwarki. Ale skoro jest Google i Yahoo! - kto by się martwił!
Witajcie polscy goście!
Żyję od 1970 przeważnie z dala, a kraj bliski jak serce. W 1979 w West-Berlinie miałem jeszcze program; brzmiał pozytywnie: - NIE UMRZEĆ W BERLINIE! Dzisiaj chcę tylko coś wystawić, wydrukować, program do jutra; życie jest tycie! Nie troszczę się o umieranie. Kochani, nie uchodzi! nieśmiertelni mają lepsze rzeczy do roboty.

 

17.02.05

Napisałem kiedyś bajkę o parze kochanków; oto delikatna Frenia i mocny Schizo znowu buszują razem, a kiedy się łączą w miłosnym uścisku - tęsknię do porady lekarskiej. Trudno mi się dziwić, łąki podmokłe, słońca za grosz.

Te moje największe obrazy to zaledwie 2,5 x 2 metry; obracam już nimi i odkurzam; mierzę boki, ustalam, ile potrzeba drewnianych listew na oprawienie wszystkiego. Haki, klamry, druty. Nuda po pięty.

 

18.02.05

Hej - nie przegap! już od paru dni jest tu kompletny przekład Avadhuta Gita. Oto dlaczego beztrosko mogę obracać płótnami - jedna praca życia dobiega/dobiegła końca.

 

20.02.2005 czas 14:41:35
Imię:  
Joshuassun
Treść przekazu:  
ich habe mir ihre webseite mit begeisterung angesehen und werde die naechste zeit immer mal wieder hier hin zurueck kommen. sehr, sehr erfreulich die kunst, die man hier entdecken und sehen darf. liebe gruesse aus bruttig an der mosel Joshuassun

 

20.02.05

Pozdrawiam Cię przy niedzieli. Świątek czy piątek, wszystkie dnie w pracy. Umyłem z rana parę płócien, poszedłem na spacer i kawę w Zaświatach; w powietrzu odwilż i zapach nadchodzącej wiosny. Po powrocie kilka płócien umytych wraz z córką; teraz przyszły koleżanki i w jadalni ma miejsce trening tańca; przymusowa chwila odpoczynku dla mnie. Bolą rozkosznie mięśnie. To już chyba z 5 miesięcy bez żadnych lekarstw; częste są dnie, gdy zapominam o sercu; boli mniej i niech tak do końca.
Tyle o radościach - zaproponuję teraz dziewczynom wspaniałą jarzynową zupę, którą ugotowałem wczoraj i kaszę jaglaną z algami do tego. Mnie też się należy śniadanie o zmroku.

 

21.02.05

Płótna stoją wszędzie, obracam nimi; przychodzi kolega, mówi ze współczuciem dla mnie: 
   - Na takie malarstwo trzeba dużo czasu...
   - albo trochę wieczności - wtrącam.
   - ... a zwykły człowiek się w tych czasach śpieszy. Musi zarobić na rodzinę, krzątać się, uczestniczyć w masie spraw. Zwykły człowiek nie ma czasu na sztukę.
  - Andrzeju, a cóż mnie obchodzi zwykły człowiek? - odpowiadam. - Zwykły człowiek jest do wymarcia!

  W naszym domu będą wiosenne zmiany. Jest obszerny, mieszkam z córką, jeden duży pokój wynajmuje od 5 lat Rainer. Wyprowadza się na PrimaAprilis; znalazł fajne mieszkanie w sąsiedztwie. Veronique córka chce zachować w domu charakter komuny, co praktyczne, bo czynsz genialny. Od tygodnia majaczą propozycje bliźnich. A dzisiaj się dzieje beze mnie wszystko; wyrok już zapadł - bez procesu. Opowiedzieć?
  Po paru godzinach pracy zrobiłem sobie herbatę Kukicha (japońska - gałązki 3-letniego krzewu herbacianego bez kodeiny / kofeiny), usiadłem owijając się kocem i wziąłem do ręki 'Krótką historię wszystkiego' Ken'a Wilber'a po polsku, którą kupiłem w W-wie przed paru laty, ale nie czytałem, bo oryginał przyszedł w tym samym czasie. Wszakże zanim nacieszyłem się kolejną porcją cudowności - wszedł Rainer; nieco zakłopotany, koperta i złożona kartka papieru w dłoni.
   Znasz Api z moich stron, jeśli je znasz. Była dziś o poranku; zrobiła mi zakupy dot. wystawy, jak zwykle od 10-lecia troszcząc się o wszystko, pomocna do utraty tchu. Zostawiła Rainerowi na biurku list, z pytaniami o 'jego' pokój, gdzie chce mieszkać. Już przed rokiem chciał się wyprowadzać - i wtedy Api zdecydowanie odmówiłem. Dlaczego? Aby sobie np. nie ułatwiać życia - wyobraź sobie tylko, przychodzi po treningu, bierze prysznic, wychodzi z łazienki po krótkiej chwili, a ta lśni przedustawną czystością. Jest zupa na śniadanie; zjada z apetytem, zmywa nie tylko miskę, ale momentalnie całą kuchnię; przed wyjściem zbiera śmiecie czy szkła, wrzuca po drodze do śmietnika. Na stole zostawia kwiatek. Pali tyle, co skręta tu czasem, nauczyłem ją czerwonego wina; nie zna alkoholi. Ciekawe to - ale napisała tysiące stron, więc kiedyś poznasz ją lepiej.
  Rainer nie rozkłada kartki, nie czyta jej - czuje przecież i wie: obchodzi mnie ew. list adresowany do mnie. Doradza, wstawia się za Api, ona będzie dla domu najlepsza. Acha. Zostawia mnie w uścisku koca, czytam trochę Plotyna i o nim, przychodzi córka ze szkoły. Opowiadam; myślałem przed rokiem, że sprawa załatwiona, Api uznała zasadność mej odmowy, i basta. Vero natomiast, że Api jest jak starsza siostra, mogą ze sobą mówić o wszystkim czyli o kobiecości, że jeśli ktoś ma z nami mieszkać to tylko ona. - Przecież masz do niej kompletne zaufanie, przecież... - mówi.
  - Ty wiesz, że kompletne zaufanie mam do wszystkich, to nie jest argument - mówię. Ale myślę, co jest.

  Kolega mówi, że się na tej stronie rozpisałem i znacznie znacznie znormalniałem. Rozpisałem się - po przepisaniu 'Człowiek Oko' mam ochotę pisać. Znormalniałem, bo nie mam o czym pisać. A strona - na której do ciebie tu piszę - jest nr. 1 w oglądalności, czyli nie mam wyjścia.

 

22.02.05

Nuda po pięty; pytałem siebie i wyroczni - wypada, że nie udzielę mieszkania Api. Chyba nie chcę żyć wśród bab! oto wniosek pracy mentalnej dzisiejszego dnia.
Miałbym Ci może historyjkę do opowiedzenia. Poniżej widzisz, że mam etyczne i materialne problemy związane ze sprzedażą/wyceną obrazów. Przychodzi Ewa na temat. Przypadki: ktoś chce kupić jej obraz, po angielsku, więc pokazuje mi mail od kogoś, pyta co z tym zrobić. Czytam długi tekst, nic ci do tego, ale pod spodem widzę jej tekst, mail który wysłała trzy dni wcześniej! To dotyczy nas wszystkich. Co ona pisze komuś, ktoś chce kupić jej obraz? Cytuję dosłownie, z zastrzeżeniem, że prawa autorskie do Ewy należą:
  - Ale ja nienawidzę pieniędzy i sprzedaży obrazów! Kup sobie raczej psa, który będzie cię słuchał!

 

23.02.05

'Trilok Gurtu Collection' nazywa się CD, której słucham po północy dla nowego dnia. Polecam serdecznie.
Ewa przyszła popołudniem, zasnęła na sofie - od stóp do głów ze mną a jednak z daleka, czemu się nie dziw, bo jest jaka jest. Blisko bo stopy w skarpetkach ode mnie, pod głową moja poduszka. Mówię przecież, że od stóp do głów. Nie dość, że samotny, to jeszcze bez poduszki!
Stawiam kropkę, zamyślam się, co dalej. Przecież żyjemy w czasie, jutro jest dzisiaj, wczoraj go dotyka. Dotyka mnie noc nieskończona. Śnieg padał dzień cały, nieskończoność jest biała. Odpoczynek dla ducha. Bo duch patrzy przez oczy - nic innego przecie! Dziwi się, co widzi. Biel jest blisko światła, z którego wszystko. A Trilok Gurtu gra i śpiewa nieskończoną tęsknotę do światła. W pryzmacie muzyki światło rozszczepia się na pojedyncze instrumenty. Kto gra na saksofonie? Bolesna miłość do życia.
  - Może coś na pociechę?
  - Chętnie, ale o czym? Śnieg pada wciąż jeszcze, wszystko opromienia pustka, z której wszystko. Wyrażam się jasno, gdy tak mówię o bogu?

Wczoraj było straszne, jutro nie obiecuje zmiłowania. To cały kosmos wykonuje pracę. Bywa, że człowiek współbrzmi z muzyką, która jest. Mogę pójść na spacer w śniegi, zmęczyć się do utraty tchu, zasnąć jak brat kamień. Mędrzec asceta stwierdza, że wielość to jedno. Współczująca troskliwa stwierdza, że jedno to wielość. Już chyba się nie przebudzę, pójdę raczej pospać.
Takie noce były w każdym wieku. Blisko nieskończoności, że na skórze dreszcz. A jednak w sobie, nie wszędzie. Samotna istność powstrzymuje ocean ekstazy.
Chyba się wzruszam tej nocy. Jeszcze nie wiem, co jest, ale jest z potęgą, co zmiata wiedziane. Przypływ może nieść na ocean; oddam się fali, stracę cię z oczu.

Chorągiew całopalnego błękitu, niewiedza bez lęku, śpiew ciemności, śmierć. Cicho, przymiotniki! do kąta!

 

24.02.05

A cóż to za straszne wieści z Warszawy! zamordowany Zdzisław Beksiński wielki polski artysta! Byłem kiedyś w Polsce, zabrał mnie do niego Henryk; ciekawe rozmowy i pokazywanie obrazów; moje poczucie niezwykłości człowieka i współczucie dla jego psychicznej gehenny. Nigdy nie wiadomo, czy pożegnanie nie jest na zawsze. Miałbym tu straszne słowa do pisania, gdybym słuchał natchnienia.

 

25.02.05

Nic do napisania. Wiersz? Wiesz, kiedy otwiera się wielkie dzieło, jak tu T. S. Eliota - przed oczami pojawia się, co stosowne - samo:
Po czerwonym blasku pochodni na spoconych twarzach
Po mroźnej ciszy w ogrodach
Po agonii w kamiennych miejscach
Po krzykach i szlochach
Więzienia pałacu i echu
Pioruna wiosny nad dalekimi górami
Kto był żywy teraz jest umarły
My którzy żyliśmy teraz umieramy
W niecierpliwości

 

26.02.2005 czas 03:29:04
Imię:  
Xelanja
Treść przekazu:  
Hallo Wis! Es gibt Dinge, die werden mit dem Alter immer besser. Du und guter Wein gehoeren auf jeden Fall dazu. Xela

 

1.03.05

Śnieżna zima w Berlinie, późną nocą jasne od księżyca niebo, o poranku olśniewające słońce, poza tym ciągle pada śnieg. Długi spacer rozluźnił mięśnie sterane dźwiganiem płócien. Świat zdawał się długie chwile przećmiony śmiercią Zdzisława; od dawna go pozdrawiali umarli; nie widzę w tym powabu; zmęczenie pracą fizyczną przywraca równowagę umysłową.

 

2.03.05

Vero dziwi się głośno, co tatuś z Ewą całymi dniami i nocami nic a nic nie robią.
- Tatuś - mówi córka, - kiedy do mnie przychodzi Henry, to zamykamy drzwi i robimy to wszystko, co nic nikomu do tego! A wy? Nie zamykacie nawet drzwi! nic nie robicie? leniuchy!

 
4.03.05

Są objawienia, nie ma zbawienia!

Przepraszam licznych zawiedzionych gości, co nie znajdują już Atlasu Anatomii, Filmów i paru innych stron wisarts. Muszę odciążać website - taki cudak! inni walczą o oglądalność - ja ograniczam, jak mogę. Więcej gości, większa traffic, koszty. Nie moja wina, że wolę czerwone wina.
Odciążam też siebie i dom - od gości! Od męskich gości, żeby być ścisły w definicji. Przynoszą swe świństwa i szczodrze dzielą się umysłową papką. Danie nazywa się 'móżdżek po polsku'. Recepta na papkę? Weź kawał ćwoka, zmieszaj z nieukiem, podlej ślinotokiem.

Jeszcze raz otwieram nocą komputer - to żądza uściślania definicji! Odciążam się od męskich polskich gości!
 

5.03.05

A może, gdybym nie był gupkiem w życiu - wcale by mi nie wyszedł ten cudny kontrast szarego błękitu z olśniewającą przezroczystością różu?
Stworzyłem te obrazy, aby ktoś mógł mnie rozumieć.

O świcie można dotrzeć do serca muzyki.

Dzisiaj nie zdążę, ale jutro, pojutrze! swoją autobiografię chce opowiedzieć mój wskazujący palec. Wspomniałem? nie wiem, posługuję się pamięcią jak francuskim kluczem - niby jest wśród narzędzi, ale nic się nie psuje, więc wcale nie sięgam. Idę spać - palec będzie mi opowiadał, co, gdzie, kogo dotknął i jak; przeczuwam różowości w opowieści!

 

6.03.05

Dialog z córką:
- Veronique, proszę gasić telewizor, dosyć na dzisiaj oglądania kurew i złodziei! - Tatuś, ja też cię kocham.

 

7.03.05

Zaczyna się poniedziałek, zapytać na początek dnia - ile odcieni szarości możesz znieść w swym życiu? Mój komputer dysponuje 256 odcieniami od bieli do czerni. Równocześnie - zauważ, to odnosi się do twego życia - komputer dysponuje 17,6 milionami kolorów. Wiesz własnoocznie, co wybierasz!

Groza w wariatkowie. Połamałem zęby trzy w jeden tydzień, unikam kochanek, mam o ósmej rano wizytę u dentystki. Ooooooooczami ducha widzisz te wiertła, szlifierki, masy plastyczne, zastrzyki? Współczuj i wzdychaj.
Co mówię sobie? - Czuj, nie zdychaj!

 

8.03.05

Zanotować, jak piosenka człowiekiem się staje.

 

9.03.05

Dlaczego Bóg popularny wśród wyznawców religii? Bo przebacza grzechy. W porządku boska natura. Ciekaw jestem, czy zapomina te grzechy. Na obraz i podobieństwo stworzony, pyta się zatrwożony, który się uczy wybaczać, ale pamięta wszystko!

Miłość i wojna mają zawsze rację.
Wstrząsające w TV wiadomości wojenne. Wstrząsają codzienne - więc mną telepie. Tzn. ogólnie - bo szczególnie właśnie przestało. Mam znowu zęby i jadłem na obiad sałatę, do której tęskno było od tygodnia. Śmieję się z siebie - nikogo nie straszę.
Ona zasnęła na sofie wieczorem, zaraz po sałacie z winem. Znużona i spięta, ale wystarczył delikatny dotyk, och, żadna pieszczota, ledwie opuszki palców muskające delikatnie powieki, policzek, wargi; oddech się wydłużył, dreszcz rozluźnił ciało. Podsunąłem poduszkę zamiast mej piersi, wstałem do herbaty. Włączyłem komputer, piszę. Córka ma gości, oglądają kino; widząc, że miła zasnęła, przyniosła kołdrę i otuliła ją. W muzyce Eric Satie, wczesne piano utwory. Czujesz ten relaks północnej chwili?

Podałem wodę roślinom - komu jestem codziennie wdzięczny, że nie strzelam?

 

10.03.2005 czas 23:15:12
Imię:  
Michael
Treść przekazu:  
Hallo, mir gefaellt das Bild Born to Fly sogut das ich es gern auf meinem Yogaflyer verwenden wuerde, natuerlich nur mit ihrer Erlaubnis. Gruesse aus Bremen von Michael Yogalehrer

 

10.03.05

Tęskniłem do głupoty, bo taka ludzka - no to ją mam osobiście! Nic lepszego do przykrycia kocem snu o północy - tyle na dzisiaj erotycznych zwierzeń.
Ból mniej w życiu przeszkadza niż bieda lub bogactwo - w sensie, że ból nie ogranicza rozwoju. Bieda ogranicza depresją, bogactwo - dekadencją. Wiesz, co lepsze? Twój wybór się dokonał? Dreptanko? Żadnej nadziei dla kołodziei?

Widziałem po drodze: wielka Groza trzymała za rękę maleńkie Piękno. Szli w stronę śmierci. Poszedłem na kawę gdzie zwykle. Gazeta jak zwykle. Wiadomości jak zwykle.
- Czy naprawdę życie jest linearne? - pytam się ciebie, jakbym nie wiedział. Błogosławiona niewiedza, spanko w łonie świata. Urzeka mnie zwykłość; jeszcze trzy wcielenia a będę przemykał przez życie niezauważalny, normalny.

 

11.03.05

Patrzyłem gdzie byłem - wśród zapisków 'Tu i Teraz' sprzed trzech czterech lat. Malowałem życie zupełnie inne.
Będzie spokojne i piękne, kiedy mnie nie będzie - za jakie trzy cztery tysiące lat. Czas nie gra roli, życie - nieskończone. Niie wiem którędy, ale nigdy nie zapominam skąd, dokąd i po co podąża.
A co z tobą? znasz sens wszystkiego? żyjesz w świecie sensu?

 

12.03.2005 czas 05:40:36
Imię:  
Ken Bringhurst
Treść przekazu:  
Nice work. I'm looking for images created using Strata and Bryce for a feature we're working on here at Strata. Do you have any such image? Thanks. Ken

 

15.03.2005 czas 17:39:35
Imię:  
chris
Treść przekazu:  
jestem pod wrazeniem .pozdrowienia z Braunschweigu.

 

16.03.05

Jako młody chłopiec poszedłem z kimś do Mirona Białoszewskiego; studiowałem filozofię na UW, pisałem wiersze, Miron wielki poeta, oczekiwałem nie wiadomo co. Rzeczywistość sroka (czyli sra z wysoka). Poeta odpoczywał w popołudnie pod wielką czerwoną pierzyną; zawahałem się, czy nie przeszkadzamy (czujesz kurestwo liczby mnogiej?), ale Miron uśmiechnął się, wyjął spod pierzyny półpustą flaszkę czerwonego wina, pociągnął sporego łyka, wskazał flaszką na Kajetana, powiedział:
    - Jakbym ja był takim eleganckim młodym człowiekiem, to by mnie stać było na czerwone wino.
Kolega się zrobił czerwony. W pokoju Mirona nie było nic poza wyrkiem i czerwoną pierzyną. Zaświadczam, nawet piec mu zabrali, została tylko szara naga jama. szarana gajama. sza rana gajama!

Dlaczego się wzruszam? A co mam do roboty? piję czerwone wino z dzioba bo nie chce mi się iść po kielich do jadalni - czy dlatego wspominam Mirona? Przetrwaliśmy z mistrzem do wieczora, kiedy robił teatr z tą piękną, co nie wiesz zapewne. Kropka. Piękne są śmiertelne, robią się stare pudła; wiesz po sobie. Teatr nie przemija, kosmiczna gra chce mnie i ciebie.

Ale właściwie chciałem się zwierzyć na temat - jak dobrze być artystą. Tzn. wstałem o ósmej rano, wziąłem kąpiel ziołową gorącą, a jak wyschłem, znowu zasnąłem długo - nie w łóżku! - w pracowni, by się nazywało, że coś się dzieje. Obudziła mnie dzwonkami trzema piękna dziwożona, wcale nie obrażona, jak by mi się ew. wydawało, skoro. Wręcz przeciwnie. Wręcz? Kojarz, co chcesz. Właściwie chciałem napić się kawy, więc wkrótce na spacer - najdłuższy się okazało, bo wiosna szaleje. Przy kawie dziwożona wskazuje kobiety dziewczyny, mówiąc:
   - Wiesz, co one mają w głowie? To, co ty masz między nogami! -
jeśli mnie czytasz, wiesz, że ja wiem. Szkoda, że tak późno, gdy mniej apetytu na rozkosze zmysłów.

Fajnie, idziemy na najdłuższy spacer, ona wie, czego trzeba wiosennie. Ależ dziwne! Lubimy się bardziej niż kochamy - a co na spacerze, gdy ona trzy razy młodsza, pięć razy piękniejsza(, choć żem wyspan ogolon ten tego)?
   - Niesamowite! - mówię, bo widzę spojrzenia mężczyzn. - Co drugi facet chciałby cię wyruchać!
   - Mylisz się, ja widzę dokładnie - odpowiada ona, - każdy, nie co drugi! Nawet ty chciałbyś, chociaż nie wiesz!
Ma rację - każdy! Jestem pod nieustannym rentgenem, oni się siebie pytają, co ona w nim widzi! postrzegam swe ubranie ulicznika, elegancję gupka. Mówi także:
   - Patrzą na nas i widzą jedno. A my jesteśmy dwoje!
Erotyzm jest piękny a samowiedza? Dziwożona komentuje wszystko co widzi, z żarem niebywałym. Także mnie.
   - Ty nie wyglądasz na biednego, - odsuwa się trochę, patrzy obiektywnym okiem - ale nie wyglądasz, jakbyś był bogaty! Nie wydajesz się głupi, ale jak się człowiek przyjrzy to stwierdza, że nie wyglądasz na mądregp. Wiem, ile masz lat, ale wydajesz się chwilami za młody dla mnie, mogę cię zepsuć.
Nie jest zakłopotana. Przyjaźń czy miłość, gupi pyta. Widzisz, jak ciekawie? Troszkę cierpliwości, a nie będzie mdłości.

Żeby się ci nie zdało, że jest idyllicznie - dodam, że wczoraj powiedziałem Api a dzisiaj córce, że jedyne podanie, jakie napiszę do właściciela domu - to, że wymawiam kontrakt! Wybywam stąd - do nikąd. Troszczcie się o siebie, póki sił. Robię tu jako sroka, czyli sram z wysoka.

 

17.03.05

Przepraszam licznych zawiedzionych gości, co nie znajdują już Design, Free i paru innych stron wisarts. Muszę nadal odciążać website (patrz więcej w dniu 4.03.05).

 

18.03.05

O północy mam tylko Ciebie do towarzystwa. Słucham Grateful Dead jak przed 30 laty; wątpię, czy kiedykolwiek możesz mieć właściwe środowiskowo-kulturalno-psychologiczne warunki, aby to naprawdę słyszeć. Hej! do Ciebie mówię! Chyba, że się postarasz. Albo jesteś z tejże rodziny.
Patrzę na obrazy sprzed 20 laty - bo przecie trzeba wybrać 50 nie-dużych obrazów na trzecią wystawę, o której jeszcze nie piszę, więc z regału pierwszą dziesiątkę jak leci, teraz stoją w pracowni i jadalni, skromne w prawdziwości. Oświecają głupka we mnie - który dał im światło.

Szczęsny dzień w akompaniamencie potwornych bólów. Tylko miłość pozwala na trwanie. Bóg patrzy, jak dziecko trwoni radość na nic i przemienia ją w szczęście. Nie mnie orzekać, czy mu głupio.

Moje trzy panie były dziś wszystkie, wszakże bez erotyzmów. Bo tłok i bóle. Brandzlowanie się mózgiem. Ona zapewnia, że to podstawowy seksualny organ; używa go bez umiaru. Zapewnia, że kocha kobietę we mnie. Jest lesbijką z jedynym wyjątkiem; ach, wszystko się jej udaje, dopóki mi staje. Jak później będzie - jeszcze nie wiem. Ale uczucie mam dla innej, opowiem Ci nieraz.

Wiosna idzie, grawitacja działa przemożnie, przecież chciałem o czym innym. Czy sobie przypomnę? Na tę samotną specjalną chwilę z Tobą odkorkowałem trzeci raz dzisiaj wino czerwone. Żadne tam chlanie - pierwsza flaszka popołudniem z Api i Rainerem, druga z Petrą w intelektualnym uścisku.
Anja nie pije wina, nie pali jointów ani papierosów.
- Mam sekretne gruczoły - mówi - moja łechtaczka wymaga, bym żyła czysto. Ekstaza nie znosi alkoholu albo lsd. To instynkt świetlny i boski. Czujesz, jak się na ciebie kieruje?
Nie wiem, co czuję. Nie widzę powodu, aby się tym zajmować. No! dobrze, że poszła, niech świeci swej damie. Jutro jej powiem, że jest jak woda - płynie najniżej, gdzie można.
A wielość światów? Ha, może dla Ciebie, w każdym razie dla uczonych, inteligentnych, co najmniej posiadaczy.

 

19.03.2005 czas 05:54:38
Imię:  
Sarah
Treść przekazu:  
Hello My name is Sarah and i would just like to say THANK YOU for your wonderful creations. I will be introducing your work to my class members. Sarah from Australia

 

20.03.05

Niedziela słoneczna bez umiaru, niebo przezroczyste upstrzone tylko smugami kondensacji gazów po przelocie samolotów, ptaki ćwierkają pracowicie. A nocą idzie mróz, ledwo zdążyłem się zmiarkować wczoraj, aby zabrać oleandry z balkonu do łazienki; już przymarzały do podstawek.

Zmęczyło mnie wczorajsze odrabianie lekcji; parę godzin nieskończoności. Potrzebne Ci czasem takie doświadczenie? lecisz w dół z werwą samobójczą - nie po to wszakże, żeby się rozbić - aby odbić się od dna. Im niżej dno, tym wyższe odbicie. Choć życie nadal tycie-tycie.
Lekcje obowiązkowe skończyły się naturalnie, kiedy przyszła Ewa. Na rozgrzewkę krytykuje mnie agresywnie dobre pół godziny; np.:
   - Kto to widział, aby u malarza był taki porządek! - woła. - Byłam w setkach atelier, wszędzie króluje chaos, brud i nieporządek, a u was?! Chodzi się w białych skarpetkach, okna lśnią jak liście roślin. Przyznaj się, właśnie je myłeś! Co z ciebie za artysta! Jak można być twórczym w takich warunkach?
   - Ja też odwiedzam pracownie, widzę chaosy i syfy. Czasem współczułem artystom, że żyją z wolnej woli w gównie - odpowiadam jej teraz; taki bywam powolny, gdy trzeba pomyśleć. - Właśnie to przemyślam, i moje współczucie zmienia się w zazdrość. Oni mają cudnie wszystko poukładane, w głowach czystość, w sercach niewinność, brylanty nie ludzie! Ja, który rozpoznaję swe świństwo, nie mam wyboru w tęsknocie do człowieczeństwa, muszę pucować i myć. Jak być twórczym w takich i innych warunkach? Nie mam wyboru, to natura działa, zwłaszcza gdy nie napotyka śmieci, z natury jestem kreacyjny, więc rusza się pędzel, stuka klawiatura.
Mówię Ewie, że jej do twarzy z agresją; jeszcze jeden czy dwa żarty, robi się słodka trzpiotka. Też do twarzy.

Wieczorem; dwa spacery w pięknym dniu, przygotowanie pierwszych 20 małych płócien; nadal straszne bóle kręgosłupa ale nie ma przeproś; podejrzewam, że nie będzie lepiej, a obie wystawy mają wisieć na Prima-aprilis! Serce bije dzielnie jak otwarta rana. Córka pracowała noc jako kelnerka; potem w domu z Sarą oglądanie DVDs do południa; dzielna, póki nie padła. Budziłem ją po paru godzinach; pokój w potwornym upale, bo okna zamknięte; wstała z bólem głowy i gardła; przyszedł Henry i uczą się do klauzuli. Podejrzewam, że nie wyjdzie z łóżka parę dni. Odpukać w niemalowane czoło.

Acha, więc myłem obrazy, teraz najmniejsze, poniżej metra. Podzielę się z sobą uwagami: malowałem dziesięciolecia z szalonym natchnieniem, w energii i zachwycie. Panie święty, cóż to się nie zdawało! - że niosę ludziom światło, tworzę wielkie dzieła. Dziś widzę, tego niedużo - ot! dwie setki obrazów jako takich. Niosę - co jest bez miary i wszędzie, także beze mnie.
Wielkie były tylko uniesienia. Nie ma rozczarowań. Wciąż mnie zachwyca to i owo chętnie. Zachwytem chciałem Cię obdarzyć. A przecież on zawsze i wszędzie, dostępny jak przestrzeń. Czyli w co ja się wdałem, gdy sztukę wybrałem?
Oj dana dana, śmiechu po kolana!

O, kiedy mnie wreszcie pan Budda obuddzi?!

 

21.03.2005 czas 13:20:42
Imię:  
Monika
Treść przekazu:  
serdecznie pozdrawiam chcialabym Panu pogratulawac sa piekne obrazy---brawo Ja maluje podobne obrazy jak Pan (oczywiscie moje nie sa tak piekne jak tutaj ) Jestem pelna podziwu -- Zycze wszystkiego dobrego z wielkim szacunkiem Monika

 

21.03.05

O północy (jako i poranku) nacieram mięśnie i kości maścią z pszczelego jadu, niech się grzeją. Tańczę wściekle do 'Tosca' Suzuki. Słodko samotnie, wolę być z Tobą niż ze wściekłymi babami. Dementium clitoris. Tak nazwę kobiecą chorobę, co wiosną się szerzy i rozdziawia.
Mówi cham: - Szukam panny do wanny. - Ach! - nadaje Stach. - Yes! - odszczekuje pies.

O, gdyby być końcem dobrze zatemperowanego ołówka! Przekreślić niesprawiedliwość, wojnę i głód!

Chciałem Ci coś pisać ale się wzięło spierdziało, choć nie miało być o polityce. Naparzę herbaty dla taty. Do głowy czy gdzie ma wrócić ta myśl, potrzebna Ci jak dziura w kieszonce?

Masz trochę czasu na zbawienie? Weź pod rozwagę koan Zen; że próbuję go sformułować po polsku.
   - Jeśli wszystkie rzeczy wracają do Jednego, dokąd wraca Jeden?
Wyobraź sobie, jesteś studentem Zen-buddyzmu. Dostajesz koan od Mistrza. Siedzisz w Za-zen pięć dziesięć lat, gdzie czas się nie liczy.
A przecie odpowiedź jest oczywista jak słonko na niebie. Ani słowa więcej - to Twoja najbardziej osobista sprawa.

 

22.03.05

To chyba wiosna nastała, taki-m zdrów i tak nagle, zakochany w trzy strony, w niczym nie spełniony. Malarstwo, że o dupę potłuc. Przeszłość załgana, przyszłości żadnej, kukuryku, bo słonko. Córka zdrowieje ze strasznej anginy, jeszcze chrypka, a już się na mnie drze; Ewa zasnęla na sofie, zanim ukochałem. Nic, tylko marzyć! Dla ciebie. Powiedz, o czym - nim północ zadźwięczy, pomarzę na nutę tęczy. Sentymentalny przymrozek, iskrzą się gwiazdy, księżyc okrągleje - wszystko po nic! Nic - ojczyzna wszystkiego! jakby co komu do tego.

A gdyby wiersz napisać? Ale jako tak? bez intencji, zamiaru, przekazu?
bez wyrażania się, bo nudne; bez uniesienia, bo złudne?
żadnej klęski, uczucia, ofiary, kubka z czarną sadzą ani uda białego?
O czym dzisiejszy wiersz, którego nie ma?
Cuda nieprzejawione, szklanka wody, miłości spełnione; okruchy chleba na stole, okno otwarte na tajemnicę. Podnieś twarz z głębin niepodległego serca, sztandar barw niepokalanych z inicjałami oczu. Teraz jesteś ze stepu i wiatru, szumu fal, tętna końskich kopyt; twoje ciało z miłości, twój umysł z zachwytu, twój duch calutki z czegoś, co rozpoznasz.

 

23.03.05

Dzień zachmurzony, nieco cieplej, ale nadal pączki listne na drzewach zamknięte. Porankiem podaję córeczce herbatę z kwiatów lipy na poty, skoro gardło mniej boli; zasadnicza rozmowa nt. życiowe; ma dziewczyna problemy ze szkołą, przyjaźnią, miłością, finansami i tatą. O problemach nie opowiem w respekcie dla prywatności. Potrzeba wielkich przeżyć wrodzona, może genetycznie uwarunkowana, z pewnością kulturalnie - jako, że tata kantata: nadaje życie długie! Spłakało się dziecko z okazji. Me dobrotliwe słowa przerywa telefon; w rozmowie już się śmieje, jest lepiej. Dzwonek do drzwi, oto trzy koleżanki, od których biedna się oddalila w narzekaniach; biegnie więc od telefonu do łazienki, aby umyć buzię; w 5 minut dzwonek do drzwi - oto czwarta najbliższa koleżanka z braciszkiem Dilil. Pełny pokój gości. Część problemów załatwiona od zaraz, ledwie miała czas nazwać.

Mam receptę szamana, który żyje we mnie, na kłopoty życiowe zdrowotne psychologiczne mej córki. On uważa, że to świetna dziewczyna, ledwie o centymetr oddalona od codziennych spełnień i nowych wyzwań. Recepta prosta, składniki dostępne. Zapiszę, zanim jej powiem.
   - Stań się czujna, poluj okiem i umysłem wokół i dalej. Poluj na wszystko, co jest do zrobienia. Niech strzała z łuku czynu twego powala celnie codziennie zwierzynę robienia lekcji i prawa jazdy, prania, sprzątania, zakupów, zmywania, planowania wakacji. Rób to, co najbliżej do zrobienia, a będziesz miała czas na polowanie dalej.
   - Bądź przytomna temu, czego nie znasz - w historii, astronomii, elektronice, kulturze, fizyce cząstek, w naukach społecznych i świętych księgach; poluj na wiedzę. Niech strzała z łuku czynu twego powala celnie codziennie zwierzę nieznanego. Odkrywaj wielkie horyzonty, są przesłaniane przez malutką niewiedzę.
   - Miej respekt dla ciała; myśliwy używa je mądrze, by przeżyć. Daj mu zdrowe czyste pożywienie, niech twoja młoda krew odnowia się w codziennej radości. Użyj wiedzy, która w tobie jest. Poluj na wszystko, co czyni cię zdrową, piękną, mądrą.
Może to prościej sformułuję, zanim koleżanki wyjdą; tymczasem poleżę, dam sercu odpocząć.

Cori przyjechała wczoraj do Berlina i robi wraz z Rainerem przeprowadzkę; kartony i rzeczy śmigają licznie. Api żyje trwogą na mieszkanie z nami - bo udzieliłem pozytywnej odpowiedzi. Zdaje się, będę mógł być dla niej lepszy z bliska, niż przez lata, gdy wpada tak często. Skoro życie to eksperyment - dowiemy się później.

 
24.03.05

Po północy apeluję do Veronique, żeby spać, skoro zdrowa. Zaraz mnie posłucha.
Cudna dziś powtarzalność zjawisk; śpią Cori i Rainer po dniu przeprowadzki, Ewa zasypia tuż obok w nadziei, że muzyka nadal głośno jak można. Wolny do szpiku kości. To 'Oliver Shanti Project - SHAMAN', jakby Ci się chciało słuchać. Muzyka energii, kontemplacji, wniebowstępowania. 'Delikatny grzmot'.

Nie mam pytań, nie oczekuj odpowiedzi. Nic do roboty w tej porze. O czym marzyć? Nie wyszło mi z pokojem na ziemi, mądrymi rządami, współczuwaniem wszystkich. Może skromniej trzeba, osobiście, skoro wpływ na ogólne jest żaden? Wiosna sponsor wspomoże mnie może w projekcie - stać się przezroczystym, żeby przeze mnie było widać niebo. Cóż innego mogę dla Ciebie zrobić!?

Mam zdrowy stosunek do przyszłości. Osobista nie obchodzi wcale, bom chętny na niespodzianki; ogólna jest wieloznaczna, nie ma powodu, by się w to mieszać. Żyję w dzisiaj. Wiem teoretycznie, że była przeszłość, bliźni tacy owacy skowyczą, że będzie przyszłość - a ja nie dowierzam! Kiedy się nie obudzę, we dnie czy w nocy - zawsze dzisiaj. Nigdy nic innego.
Owszem, taki rolnik - sieje ziarno wiosną, czeka na zbiór letni; ma osobisty interes w podtrzymywaniu czasu w istnieniu. Ja nie mam żadnego interesu, rolniczego czy gospodarczego; zawsze mi wszystko jedno; czołgam się między nieskończonościami na klęczkach, skoro buty przeciekają.
Nocny postulat bezczasowości nie jest akceptowany przez serce; twa głowa też kiwa z dali przecząco. Pospać?

Dużo tu piszę, codziennie. Nieśmiały jestem tylko w lekcjach nienawiści. Bywa totalna; zniszczyć wszystko, co jest, uprzątnąć śmiecie. Radzę, nie znajdź się w polu ostrzału. Jestem przyjazny, lecz kule bezstronne, bezlitosne.

Jak zdefiniować szczęście? Jest tym, czego mi brakuje.

Pójdę już spać o czwartej rano. Nie mam szansy, aby Ci się przyśnić.
 

25.03.2005 czas 13:08:11
Imię:  
Najeli
Treść przekazu:  
Niesamowite zdjecia, niesamowite komentarze... Chcialabym kilka zdjec pozyczyc na swoja strone, czy mozna? :) najeli.blog.pl Bede bardzo wdzieczna, aura tych fotografii jest naprawde niepowtarzalna. Pozdrawiam serdecznie i zycze natchnienia!

 

25.03.2005

Świętujesz? żarcie na łonie rodziny? prezenty dla mniejszych i większych? Modlisz się? idziesz do kościoła? śpiewasz w chórze anielskim?

Ach, wzniosłe tradycje, życzenia, wspólnoty... niewątpliwie ducha!?

Nie mam nic do dodania...
Ale życzę szczerze! Złap wielkanocnego zajączka, wyruchaj troskliwie, i niech Ci zniesie całą kupę jaj, i niech się z nich wylęgnie, co radość przyniesie - powodzenie osobiste, ochłap dla rodziny, spełnienie najskrytszych śmieci.

 

26.03.2005 czas 11:17:19
steven chan
Treść przekazu:  
very impressive site, I am jealous about it, if interested, visted ours canvaz

 

28.03.2005 czas 02:55:25
Imię:  
Johannes B.
Treść przekazu:  
Ist es erlaubt, einige Ihrer Bilder fuer den Eigenbedarf auf meinen PC (fuer Hintergrundbilder) herunterzuladen? Fuer Ihre Bemuehungen vielen Dank. Johannes B.

 

29.03.2005

Dlaczego bywam niegrzeczny, jak powyżej? Bo jestem.

 

1.04.2005

Opóźnia się moja druga i trzecia wystawa; dopiero dziś jestem gotów z płótnami, mając wszakże nadzieję, że coś się stanie i nie będę musiał robić. Tyle o zaangażowaniu w sprawy materialno/artystyczne. Skoro wstręt do świata.
Słucham i patrzę CNN i BBC, gdzie na okrągło o papieżu; spać się nie daje; mam wrażenie, że wiele milionów Polaków nie śpi, modli się, żegna świętego.

Wyprowadził się Rainer z naszego domu; dziś zrobił renowację pokoju, do którego wprowadzi się Api. Zachęcony pracami w sąsiedztwie odnowiłem wejściowy korytarz; straszna jak na mnie praca fizyczna robi dobrze, że proszę więcej. Chcę wiosną odnowić życie, robi to każda roślinka i krzak. Nigdy za późno, pora zawsze jedyna!

 

2.04.2005

Umarł, aby żyć wiecznie.
Umierał prosto, pięknie, heroicznie, jak żył. Największy nauczyciel wiary, najbardziej znana twarz naszych czasów. Przywrócił Polakom poczucie godności, ofiarował światu żywą naukę Chrystusa.

 

3.04.2005

Chciał ustanowić na ziemi cywilizację miłości. Wprowadził ją do milionów serc.
Otwarcie krytyczny dla komunistycznego ucisku i imperialistycznego wyzysku, bezkompromisowy sługa wiary, wcielenie miłości.

 

04.04.2005 czas 22:17:52
Imię:  
Andy
Treść przekazu:  
Your art is excellent.

 

8.04.2005

Jesteśmy świadkami niezwykłych wydarzeń. Pogrzeb papieża. Oglądam setki komentarzy telewizyjnych, wywiadów i wspomnień. Jan Paweł Wielki rośnie po śmierci aż do nieba. Cóż może ci o tym napisać poganin? wzruszam się, zadziwiam, Polska zdaje się bliższa niż kiedykolwiek. 35 lat zagranicą, znowu kończy się ważność paszportu, trzeba wznawiać; zawsze takie praktyczne kłopoty z polskością, ale nigdy nie brałem pod uwagę prośby o azyl lub zmianę obywatelstwa. Veronique córka urodzona w Berlinie jest Polką, cieszy się z polskiego paszportu, mówi świetnie po polsku. Odmówiła uczestnictwa w religii szkolnej przed paroma lat jako ostatnia w klasie dziewczyna; nauczycielem religii był obleśny pedał. Była poprzedni tydzień w Polsce u rodziny wraz ze swym chłopcem; teraz wali z różańca zdrowaśki za papieża, także za babcię, dziadzia, wujka, którzy umarli, jeszcze za rodzinę i Polskę. Nawet poganin się cieszy - to może jej wyjść tylko na dobre - ale pytam, co z fizyką i matematyką w szkole - bo przecież wiarę trzeba wesprzeć wiedzą.
Dobrze, żyjemy w Europie, ogólnie zelżało. W dużej mierze dzięki papieżowi.

 

9.04.2005

Nie jestem ateistą ani też nie wyznaję żadnej religii; jestem kompletnie sam w świecie i sztuce, którą robię - ale ze mną jest duch - mamy zawsze absolutną większość!

 

10.04.2005

Dzień i noc w muzyce Miles Davis. Przy niedzieli jako i każdego dnia robię porządki i zwolna przywracam pracowni jej funkcje wrodzone. Ma służyć malowaniu. Znudziło mi się życie wegetatywne, czuję się pełen energii, zdrowy i zdolny. Jeszcze chwila tydzień ledwie, będę gotów. A jak zacznę znowu malować, to będę miał co robić do usranej śmierci!

 

15.04.2005

Od paru dni mam nic do pisania, więc wierszyk na wiosenną noc? Ale jaki? Wybór muzyki byłby łatwiejszy... Patrzę wśród tomów; swoje znajduję głupie, klasyków - niestosowne dla wiosennej chwili. Co począć?

Mija doba i druga, w gwałtownym podmuchu ciepła z południa eksplozywnie rozwijają się listki lip, miodowe zapachy kwitnienia są obecne w powietrzu; tyle zachwycenia i zadziwienia, że pytam się nikogo, gdzie miejsce dla natchnienia?

Nie ma natchnienia. Ani do kochania, ani do pisania, ani do malowania. Wygląda na to, że wiosna ma za wszystko starczyć. Jestem zapachem kwiatów, który siebie wącha.

 

16.04.2005 czas 06:08:24
Imię:  
Jacek Kowalik
Treść przekazu:  
Hi, I just want to say that I love your art and photos. Continue your great work ;)

 

19.04.2005 czas 10:24:24
Imię:  
Maciej
Treść przekazu:  
Guten Tag! Bardzo mi sie spodobala Panska "UZDRAWIAJĄCA TĘCZA" ta harmonia kolorów jest sehr przyjemna, będę tu często zagądał. Wszystkiego dobrego Maciej (Warschau)

 

19.04.2005

Olśniewające dwa dni upału w Berlinie, po czym ochłodzenie w powiewie wyżu; słońce świeci jasno, wyglądam jak chłop, który wiosną cały czas jest w polu, mówi Ewa, takim opalony. Więc będę się chwalił!
W sklepie spożywczym spotkałem Maćka malarza; brązowy jak ja, chocia tubylcy wokoło bladawi; zamieniamy słów parę o zaletach zawodu z nienormowanym czasem pracy. Kupuje piasek dla kotów, ja składniki do zupy. Dochodzi właśnie na kuchni, będzie dla wszystkich kobiet. Ale nie o nich teraz. Przedstawię Ci plan dnia. Wstaję o ósmej; prysznic, herbata zielona i skręt, spacer, zakupy. A oto już słońce jest w pokoju jadalnym, więc otwieram drzwi na balkon, siadam na poduszeczce za-zen i medytuję w blasku. Po godzinie czy dwóch czytuję Avadhuta Gita albo Patanjali. W południe słońce wychodzi z pokoju, więc kromka chleba z sałatą i godzina pracy (w atelier, co po latach chaosu robi się wielkie i jasne jak cały dom, pozbawiony kurzów i odnowiony). O pierwszej słońce w mej sypialni ogląda mnie znowu, a kiedy odchodzi po trzeciej, robię godzinę hatha joga. Potem do pracy! dzisiejsza zupa jest gigant. Recepta? dwa rodzaje grochu gotowane na miękko, następnie dodanie kartofli i marchewek, dodanie podsmażonych na patelni zukini, cebul, papryk, pora, selera i tofu. Co? Recepta zawsze przypadkowa - w sensie, że bez planu.
W domu: Veronique uczy się i załatwia wakacje sobie i grupie w Korfu, Api zamieszkała na dobre i czuje się jak u siebie w domu, ja jestem zajęty przeprowadzką. Bez zmiany ciała czy mieszkania zanosi się zamaszyście nowa inkarnacja - przeprowadzam się do siebie. Zdrowy jak pół życia temu; serce pracuje świetnie nawet w krańcowym obciążeniu; ciało regeneruje się jak drzewo wiosną. Prawda, soki krążą, mam zdrowy seks, ciekawe życie uczuciowe, nowe doświadczenia zupełnie z kobietami. Nie wiem jeszcze, co będę malował; to będzie od nowa po przerwie. Być może to, co widzę w ludziach dobrego.

 

20.04.2005

To niespodzianka - po papieżu Polaku papież Niemiec. Niby nic mi do tego, a interesuję się przecie. Patrzę na modły obchody rytuały z zachwytem - jak wtedy, gdy widziałem tybetański rytuał, co mi oczy otworzył na piękno wiary. Wcześniej widziałem jedynie śmiesznoty sukienek i błazeństwo haftów, a w tle przeogromnym strasznoty religijnych gwałtów wojen stosów. Polski papież obdarzył religię uśmiechem, wprowadził w nią młodość i pasję. Niemiecki zrobi, co zobaczymy.

 

22.04.2005

Skoro nie mam co pisać - wiem, co cytować. Dwie strofy Pana Dattatreya:

42
Zaprawdę, jesteś Prawdą, nie miej wątpliwości -
jak możesz więc myśleć,
że znajdziesz prawdę wewnątrz,
lub nie znajdziesz wcale?

43
Mój synu, gdzie jest złudzenie albo brak złudzenia,
źródło światła albo cień?
Nigdzie ich nie ma - wszędzie
jest tylko Prawda, nieskazitelna jak niebo.

 

28.04.2005 czas 20:28:04
Imię:  
Louis de Saussure
Treść przekazu:  
I would like to know how to send an email to the artist. I am considering using a picture of his website on an educational / scientific website and wish to ask for his authorisation. There is no email address on the website.

 

1.05.2005

W południe słońce przemglone chmurami; dzień ciepły, prawie upalny. Świętuję robotnicze święto - po miesiącu prac nasz dom lśni czystością jak buddyjski. To przeważnie zasługa Api - mieszka u nas od dzisiaj, ale krząta się od miesiąca, kiedy wyprowadził się Rainer.
Warczą helikoptery, pod oknami aż po horyzont stoją wielkie pancerne auta, pługi do rozbijania barykad, dźwigi na gąsienicach, policja czuwa nad demonstracjami; w Kreuzbergu dzieje się Myfest z dziesiątkami zespołów muzycznych do tańca. Pachnie wielkie kwitnienie, bzy, jabłonie, wiśnie pozdrawiają oczy.

 

3.05.2005

Wczoraj fala upału uderzyła w Berlin i we mnie, a z nią trwoga przed nadchodzącym latem. Jak przetrwać jeszcze jedno lato na śmietniku życia w Kreuzbergu? Mam zaproszenie do Bretanii, ale czy dość odwagi?
Nadchodzi tydzień majowych deszczów. Żywy do szpiku kości. Ulga, komputer wie, która godzina i jaka to noc gwiaździsta. Jakbym leżał na wznak, przygotowany do śmierci. Dobrze Ci, nie wiesz, co piszę.
Gwałtowny deszcz zadbał o drzewa i trawy wieczorem. Jestem umyty do czysta. I świat we mnie. Dziś umoczyłem pędzle w terpentynie, oleju i farbach - po prawie 2-letniej przerwie na powrót do życia.. Cały dom śmerdzi trująco. Co raduje córkę? Liczy na normalność wszechrzeczy. - Nie licz na mnie - proszę, wiedząc o mojej racji. Śmiertelny do szpiku kości.
W domu szaleje Api. Chcesz o niej więcej? jest obecna na tych stronach i w naszym domu czyli moim życiu od lat dziesięciu, teraz tu mieszka, możesz mi pozazdrościć. Odkąd zamieszkała, zrobiło się tyle miejsca, że maluję.

 

4.05.2005

Noc odpoczywa po gwałtownym deszczu. Jestem chory z miłości, nie szukam lekarstwa. Mało czasu dla Ciebie, ale streszczę życie. Przed dwoma laty miałem tzw. zawał serca. Lekarze leczyli 16 miesięcy pigułkami, dowody wariactwa masz w 2003 i 2004. Jesienią odrzuciłem wszystkie leki; lepiej umrzeć niż żyć w poniżeniu, które jak imadło zaciskane każdego dnia na moich skroniach światłoczułych - myślałem. Dziś jestem zdrowy. Leczę się żywnością i jogą. Lecz się samoistnie, duch w tobie i przy tobie w każdym czasie i miejscu.

Fajnie, co pisać tej nocy, wolny do szpiku kości? Poględzić? Zaczynam malować. Nic nie umiem, nic nie wiem, dane wyjściowe kiepskie. Niewiele wspólnego z obrazami, które widzisz na stronach. Od nowa? ach, pół setki płócien zaczętych kiedyś, jeszcze tyleż białych. Koncert fortepianowy Beethovena. Rozpustna niemoc. Ale dom cieszy się nowym zapachem; serce przywykło do smrodu farb olejnych. Trzeba powiewu natchnienia. Może od Ciebie?

 

05.05.2005 czas 17:49:41
Imię:  
Bea Biland
Treść przekazu:  
hallo, bin begeistert von den leuchtenden Bildern. Starker Lichtausdruck. Der Kuenstler drueckt sich durch die Bilder sehr tranparent aus. Dankeschoen, ein Schmaus, hier durch zu schauen. von Herzen Bea

 

12.05.2005

Tyle rocznic, wyzwoleń, demokracji w świecie, a maj chłodny do jutra. Maluję wszystkie dnie. Nie zniechęcam się, że nie idzie. Daję sobie cały czas; za parę miesięcy zobaczę, czy coś wychodzi, czy nadal maluję byleco. Już dziesięć płócien w robocie, nawet dwa wielkie.
Vero robi instalację artystyczną dla szkoły, Api gotuje zupę, mam do umycia pędzle. Chwalcie łąki umajone...

 

17.05.2005 czas 19:01:16
Imię:  
Jerzy
Treść przekazu:  
Witaj! Pozdrowienia z Sobieszczan ode mnie i od Stefana.

 

22.05.2005

Zaczyna się niedziela, święcę dzień każdy. Osiem obrazów w malowaniu. Zapewniałem Cię jeszcze 4-tego maja, że-m zdrowy od nowa. Pohasałem wszakże intensywnie w hatha-joga, ćwiczyłem się ciężarkami - aż w momencie ważkim zakłuło me serce. Przez dwa tygodnie na ostro. Idiota miast cieszyć się życiem chce je ulepszać. Doszedłem do wniosków, a wcale nie na czworakach. Spokojne dnie bez wysiłku, tylko pędzlowanie, po 2 tyg. prawie nie ma bólu. Po tak wielu dniach przerwy piję czerwone wina - szczęśliwy chłopczyna.

Ale codzienne wiadomości! Marsz Indian w Boliwii, proces Chodorowskiego, prezydent Karsai o świństwach USA, audycje telewizyjne 'Space and Time' w BBC - dzisiaj o czarnych dziurach. Jak wszystko inne - rodzą się, rosną, sycą się gwiazdami miotając w przestrzeń gazami, z których galaktyki... Możliwe jest życie w oceanie pod lodami Europy? to jeden z 16 księżyców Jowisza, wielki jak Ziemia. Co znajdzie się w lodach na biegunach Marsa? Coraz szybciej topnieją lody na planecie ludzi. Dotkliwe pytania.

 

24.05.2005

Piję wino o północy, znużony całodniowym pędzlowaniem, a tu pytanie od matki Ziemi:

    - A co ty robisz dla matki Ziemi i życia, które rodzi?! Malujesz jakieś abstrakcyjne promienności wszechrzeczy, a gdzie kromka chleba? gdzie jaki człowiek?!

I słyszę o mojej odpowiedzialności, miejscu w społeczeństwie, zaangażowaniu dla dobra...; matka Ziemia ładuje jak marszałek Stalin.
Owszem, chcę się zachować, ale czkać? Ać, diabli nadali, piętę od północy. Sąsiedzi reklamują, że Edvard Grieg Piano Concert w A-minor Op.16 trzy razy za głośno.
Chcą spać, rozumieją, że trzeba się cieszyć. Ściszam do połowy.

 

25.05.2005

Dzwonią dzwony na Anioł Pański, jaskółki skwirzą w powietrzu. Czyli ogólnie dobrze, a szczególnie teraz. Promienne oko wszechrzeczy trudziło mnie i pędzel dwa wieki do wczoraj. Maluję to, czego nie ma, niewidzialne, jakże mi wiedzieć, jak wygląda?! Na szczęście rodzi się w świecie, który mnie zrodził. Pędzel maluje, aż się okazuje. Przedstawię Ci fotografie jutro lub za miesiąc.

 

26.05.2005

Maj pachnie w mojej dłoni, oleje i terpentyny w pracowni. Kromka chleba, szklanka wina - i już się cieszy chłopczyna. A?
Wszystkie słowa prawdy czuwają w tę noc.

 

30.05.2005

Komu kłosa z pola? komu nosa z nędzy? Upudruj puderniczkę, zmoro śliskiego poranka.

 

31.05.2005

Deszcze i chłody po paru dniach upału. Maluję, jakby chodziło o ocalenie. Takie wcielenie! Mam cały czas i kupę wieczności. Wszystko za mało. Nic nie zadawala.

 

2.06.2005

Vero wróciła z czeskiej Pragi (wycieczka klasy) zachwycona. Odwiedził dziś Krzysztof, Michael, Remi. Maluję - mniej czasu na pisanie, współodczuwanie - to nudzi. Ale malować nie mogę bez przerwy. Słabość, wiek zacny. Po ośmiu godzinach pędzlowania należy się zwolnienie lekarskie. Ani chybi Dr. Joint.

 

07.06.2005 czas 15:25:12
Imię:  
Sam
Treść przekazu:  
Well done page. Interested in experimental mathematics? A grand collection of fractal images generated by Michael Michelitsch (programs by Albert MŁrle) in the period 1985-95 mainly on a IBM Personal System/2, Model 80 (with math. coprocessor) can be found at http://www.geocities.com/tmichelitsch/Michelitsch_Fractals.html

 

8.06.2005

Płaczę z radości, śmieję się z rozpaczy. Dopadło natchnienie; zapewnia, że dożywotnio, i nie pozwala wyjść z domu. Maluję nawet we śnie, śnię serie obrazów niepotrzebne, bowiem, gdy skończę zaczęte - będę malował tylko ludzi.

Czy Polskę kłuje w sercu, czy przewraca się w głowie? Świeci jej jakaś gwiazda przewodnia, czy kozie podogonie? Pytam, bo nie wiem.

 

11.06.2005 czas 08:56:52
Monika
Treść przekazu:  
Witam serdecznie - bardzo podobają mi się paóskie obrazy - interesują mnie fraktale (obecnie robię galerię fraktali jako pracę dyplomową) - czy mógłby mi Pan powiedzieś z jakiego programu korzysta Pan - głównie chodzi mi o fraktale 3d. Bardzo proszę o odpowiedue. Serdecznie pozdrawiam. M.S.

12.06.2005

Wanda, foto Wiesław Sadurski

Gości w domu, aż miło! Wanda otworzyła wystawę w Warszawie, odwiedza z synem i przyjaciółmi wracając do Amsterdamu; stwierdza, że u mnie jest jak zawsze.
- Dlatego, że ty cudna jak zawsze - śmieję się. Pachnie olejnymi farbami i jaśminem; jest wino i wspomnienia, rozmowy i żarty; jest jak być powinno.
Ale faktycznie - tutaj blisko do 'zawsze'. To przecież maluję, co zawsze i wszędzie - energie ducha. Przejawiają się na obrazach jak w naturze. Wanda obok Spirali - to pierwszy obraz po dwu latach przerwy. Idę fotografować następne. Schną na ścianach, nie mogą się Twego spojrzenia doczekać!

Sebastian, Wanda i ja

Dzięki Wando za przesłane foto,
oto z tego wieczora od lewej: Sebastian, Wanda i ja.
Trzydzieści lat później!

13.06.2005

Oko Jasnosci, obraz olejny Wiesław Sadurski Gapi się we mnie Oko Jasności.

A skąd się ono, niewidzialne, wzięło, żeby oświetlać ten wiosenny dzień? Wzięło się i namalowało! W olejach na płótnie 140 x 140 cm. Miesiąc pracy przed trzema laty, parę tygodni tej wiosny.
  - A co takiego szczególnego we mnie - pytam - że gapisz się i gapisz?
 - Jestem z ogólności, tęsknię do szczególności - odpowiada niesłyszalnie bo przez kolory, i wzdycha w tęsknocie do Twego spojrzenia. Malarz słyszy, podaje dalej.

Spirala, obraz olejny Wiesław Sadurski

Spirala (130 x 100 cm) namalowała się niemal wbrew woli (bo tyle ich w magazynie).
Chciała być, więc jest!
Chyba Ci się nie wydaje, że jestem wolny na tyle, żeby wybierać.
Motyw przychodzi sam.
To on mnie wybiera! Ja tylko maluję.

Strzala Manitou, obraz olejny Wiesław Sadurski

Zaczytywałem się w dzieciństwie indiańskimi powieściami.
W wieku dojrzałym spotkałem Manitou osobiście. Bóg jak bóg, nic dodać nic ująć.
Ale Strzała z jego łuku trafiła w me serce.
Namalowałem dla Ciebie - może też się zakochasz.
Olej 100 x 130 cm.

 

Spiralny pejzaż (130 x 100 cm) mówi, co jest - że materia to krystalizacje światła, bo widzialne z niewidzialnego się rodzi.
Jeśli patrzysz od strony światła, widzisz jak pejzaże ku niemu się wznoszą. Jeśli jesteś w pejzażu, postrzegasz, że wypływa ze światła. Czyli dookoła wojtek.

Spiralny pejzaz, obraz olejny Wiesław Sadurski
 

16.06.2005 czas 01:08:39
Imię:  
Elisabeth
Treść przekazu:  
Lieber wunderbarer Kuenstler und Mensch, ich bin durch Zufall auf dieser Seite gelandet, vor 3 Stunden! Es hat sich mir eine neue Welt eroeffnet und ich habe einiges gefunden wonach ich bisher vergeblich gesucht habe. Endlich weiss ich was ich zu tun habe. Vielen Dank, alles Liebe und noch viele weitere inspirierende Gedanken und Gefuehle. Sie lassen sich tief in die Seele blicken. Ihre schoene Tochter sieht Ihnen uebrigens sehr aehnlich. Fuehlen Sie sich umarmt von einer Frau die Sie mit Ihren Bildern und Worten sehr aufgewuehlt haben. Alles Gute, Elisabeth

 

22.06.2005 czas 08:40:55
Imię:  
Ewa
Treść przekazu:  
Gratuluję talentu i pasji..

 

23.06.2005

Zaczęło się lato; skończyłem maleńki obraz poniżej

Tunel pejzazu, akryl i olej na płótnie Wiesław Sadurski
Tunel pejzażu
1991-2005, akryl i olej na płótnie 81 x 65 cm
 

24.06.2005 czas 10:34:58
Imię:  
Piotr
Treść przekazu:  
wspaniałe obrazy! dzięki. mało malarzy naprawdę widzi kolory - u Pana istna uczta. pozdrawiam

 

25.06.2005 czas 14:07:55
Imię:  
richinwood
Treść przekazu:  
mein deutsch ist nicht gut, so: I enjoy yous photos of spontaneous fellows in the ground. You should send them to the "fortean times" magazine based in the UK. They do a section called "simulacra corner" Good work! Sehr schon!!

 

1.07.2005

Duże kłopoty z dużymi płótnami; maluję pięć i błądzę jak młody.
Dziś przedstawię Ci parę maleńkich obrazów - oleje na kartonach, które w ostatnim miesiącu skończyłem.
Mam - sobie na pohybel - nastawienie totalitarne, toteż maleństwa również potrzebują lat pracy. Takie wymagające!

 

30.06.2005 czas 07:13:03
Imię:  
Cilista Johnson
Treść przekazu:  
She is a descendant of the Islands, the City, and the Skies Crystal blue beaches, steel concrete jungles, storms she requires She's a five foot eight wild dog with blue-silver eyes Don't get in her way; she always gets what she desires She comes from and ant woman, small yet so strong With her as a guide our wolf can never go wrong She sings her joy and pain at night in a long drawn out song Even as she works through the days hot and long She is royalty. An elder in her race Her beauty, immaculate. All push and shove to see her face Her justice is true. Her virtue is chase Her anger is great. Hold on and be prepared to brace She is a great leader with a heart of gold Don't challenge her she is bolder than bold She can fight and make the enemy fold She is in me with the City/Island heritage in my hand I hold

 

30.06.2005 czas 07:14:45
Imię:  
Cilista Johnson
Treść przekazu:  
that was just me introducing myself in my own way. this is an amazing site and i wish there were more like it.

 

2.07.2005

Prawie mnie nie ma a współczuwam wszystkiemu. Żaden wybór. Mus.

 

6.07.2005

Dopiero w pełnym słońcu lata Oko Ciemności dojrzało do światła.
Duży obraz, ciężki od farb olejnych, zaczęty w 97 jako eksplodujący kwiat; przeobrażał się w demona przez lata, nie lubił się wcale jako supernova, wreszcie stał się tym, czym jest.
Ryszard odwiedza mnie właśnie z cudną córeczką i tezą, że obraz przerażający. To komplement, bo w pełni lata nie lubię słodyczy, na malowanie których zdaję się skazany. Przecież jestem w obliczu ciemności, śmiertelna psina wystawiona na wieczne przestrzenie i wiatry.

Oko Ciemnoćci, obraz olejny Wiesław Sadurski Oko Ciemności, olej na płótnie 140 x 140 cm

A skoro mowa o mroku, przedstawiam Ci jeszcze Olaboga.

Obejmij Ciemność, olej na płótnie 90 x 70 cm
Obejmij Ciemność, obraz olejny Wiesław Sadurski  

7.07.2005

Przerażające jest istnienie i jego konsekwencje. Dziś o mej niechęci do burżuazji. Żyję w mieście Berlinie, w jednym z najbogatszych krajów. Co widzę siedząc na kamieniu? Klaus mnie nie pamięta, sunie elegancki jak przed 20 laty, gdy zaprosił na koncert. Był dyrygentem. Lekko zgarbiony, na twarzy okulary, w ręku zwitek gazety. Wypucowany na dzień sądu, w który nie wierzy. Przystaje, spogląda wokoło, kontroluje okolicę. Nikt nie patrzy, ja się nie liczę, siedzę na kamieniu i patrzę jak żaba przed siebie, nie koncentrując wzroku, ale postrzegając 180°. Klaus upuszcza gazetę, teatr dla nikogo, podnosi ją wraz z niedopałkiem, co leżał na bruku. Upewnia się jeszcze kulturalny człowiek, czy nikt nie widzi jego nędzy. Zapala po paru krokach i zaciąga się głęboko. Dlatego nie lubię burżujów.
O poranku młody chłopak podjeżdża do śmietnika w podwórzu, sprawdza zawartość, wyciąga rupiecie. Codziennie. Jakaś deska, butelka po piwie. Nadzieja, że kiedyś znajdzie czego nie zgubił. Dlatego nie lubię burżujów.
Shivananda mieszkał tu w ubiegłym stuleciu. Co mówił na temat?
   - Jeśli masz więcej niż trzy koszule, powiedz, komu je ukradłeś!

 

14.07.2005 czas 05:42:00
Imię:  
Marsha
Treść przekazu:  
cudne obrazy wyrażaja wspólne istnienie i związki. To raczej pogląd na powstanie świata ale nie pozbawiony optymistycznych elementów. Wszystkie one przenikaja sie nawzajem ciepło, dobro i nienawisc, grzech, piekło. Pełne paradoksów wyraża istote istnienia.

 

12.07.2005 czas 03:47:05
Imię:  
Cindy Leslie
Treść przekazu:  
I wish to buy the painting, Jesu. Or at least gain/buy permission to use an electronic version of it on my website for Energy Healing. Thank you, Cindy

 

17.07.2005

Pozdrawiam Cię w wiatr. Żyję coraz dłużej.

 

20.07.2005

Serce dzwoni, oczko mruga,
zaraz będzie piosnka druga.

Powiem ci nawet czego nie wiem,
przepisane z błękitu, z zachwytu,

i tu, i tam,
bez końca
ze słońca.

22.07.2005

O czym pośpiewa świeca o poranku?
o niebieskości dnia, o pryszczach wzniosłości, o świętej bylejakości.
Niech ci się dzieje jasność - aż do wieczora
melodia skora.

zikade

23.07.2005

Maluję trzy Kwiaty Teraźniejszości.
W zacnym wieku akcje mierzy się na dziesięciolecia. Zrobiłem w komputerze obraz Tu i Teraz, grafika cyfrowa w '96.
W dwa-cztery lata później namalowałem z niego płótno Tu i Teraz '98-'00 akryl i olej 130 x 100 cm, pierwsze przejśioe z cyfrówki na farby. Długa praca, wielka radość.
A więc chciałem to prościej.
Następne spore płótno Kwiat Tu i Teraz 2002, obraz olejny na płótnie 140 x 140 cm. Tak się w nim rozkochałem, że zacząłem trzy spore płótna z tym samym motywem, aby przebadać możliwości. Z miłości.
Przecie mówię, że Kwiaty Teraźniejszości.
W trzy lata później skończyłem oto pierwszy. Sama niewinność, Biały Krzyż. Daj mi czas na łyk wina, sfotografuję jutro i pokażę zaraz.
Drugi obraz trójki maluję miesiące z agresją, bo nie lubię, czego jeszcze nie ma. Trzy lata niechęci i wzdęci, a dzisiaj sporo zamalowałem i oto - przeschnie, za trzy dni skończę, wiem, kocham.
Wiesz? Bez miłości nie ma jak!
Nie zaczajaj się w ruczajach - kochaj, póki w piersi tchu.

 
25.07.2005 czas 12:05:45
Imię:  
Caroline
Treść przekazu:  
Dear mr. Sadurski, I am a big fan of your paintings since I dreamed of them 9 years ago. Wen I woke up I could still see them in front of me and I painted them. When I visited Himalaya (a shop in Amsterdam) I saw the postcards from my dream and I had to find out about you. So, now you know. Love from Caroline Holland
 
02.08.2005 czas 22:49:56
Imię:  
Sabina
Treść przekazu:  
Pozdrawiam ponownie z Lublina! Lubię zaglądać w Pana wirtualny zakątek, bo jest jak żywy:-). Polskę kłuje serce rzecz jasna ale i w łbach się też przewraca bo bilans powinien byś zerowy:D.
 
11.08.2005 czas 21:57:39
Imię:  
Teresa Hamilton-Smith
Treść przekazu:  
Enjoyed your website tremendously. I must come back to view and read more, as well as absorb inspiration when needed. I, too, am an artist, just returning to my love. The last few weeks, I have been studying and admiring other artists' styles and works and learning the "business" side of art, as well. So, glad I fell upon your website, during a search studying use of light in my studio during my paintings. Perhaps, some day, my talent will have grown to a level like yours. I especially like what you have done with the graphics and photography. "Heaven on Earth"- the photo of the reflection of trees limbs in a pool of water on the brick walkway or street is absolutely gorgeous! Your site is now listed in "my favorites" - so that I can come back and visit again.
 
12.08.2005 czas 15:34:40
Imię:  
Aros
Treść przekazu:  
Schoene arbeiten. Freue mich ueber einen Gegenbesuch http://www.mandala-aros.com Gruesse Aros
 
13.08.2005 czas 11:27:28
Imię:  
aramin
Treść przekazu:  
Pozdrawiam konkurencję. http://fraktale.aramin.net
 
17.08.2005 czas 15:26:54
Imię:  
guido
Treść przekazu:  
wir haetten gerne kontakt zu ihnen aufgenommen. leider habe ich dafuer nur diese moeglichkeit auf ihrer seite gefunden. bitte melden sie sich bei uns. danke guido
 
21.08.2005 czas 10:30:27
Imię:  
Georg
Treść przekazu:  
Hallo Wieslaw Ich habe heute deine Homepage entdeckt. Ich weiss nicht ob du Dich noch an mich erinnerst. wir haben oft zusammen bei Dir in der Gallerie Wewerka in der Schlossstr. schoene abende verbracht. Wir das sind Rita und ich aus Charlottenburg. Aber das ist lange her. Rita und ich sind getrennt.Ich lebe jetzt in der Naehe von Murnau der Heimat von MŁnter, Kandinsky und co. auch ich male seit einigen Jahren und mache Skulpturen. waere schoen, wenn Du Dich mal melden wuerdest. schoenen Gruss Georg .
 
25.08.2005 czas 18:26:08
Imię:  
Ethel
Treść przekazu:  
wszystkie przedstawione tu prace są niezłe, ale czegoś im brakuje. a właściwie to niczego im nie brakuje, ale jest w nich aż za dużo. wyrażają tak wiele, że niewiele można z nich odczytaś. o autorze mogłabym tylko powiedzieś, że jest świetny, gdybym mogła zobaczyć to, co on widzi.
 
02.09.2005 czas 11:23:47
Imię:  
Karolina
Treść przekazu:  
misterium krajobrazu..... jestem pod ogromnym wrazeniem choc znalazlam czas jedynie na pobiezne zapoznanie sie z tworczoscia autora.... glebia duchowych zmyslow... pelnia swiadomosci i mocy tworzenia...
 
 
14.09.2005 czas 00:32:53
Imię:  
Petra Lorch
Treść przekazu:  
Hallo, Danke fuer den Besuch auf Deiner Hompage. Gefaellt mir sehr gut.Wir sind in der Malerei zwar nicht uebereinstimment, aber denoch zieht mich das Elternhaus immer dort hin, wo ich geboren und aufgewachsen bin.
 
19.09.2005 czas 17:05:31
Imię:  
Halina
Treść przekazu:  
Wiesiek Nie znamy się jeszcze, ale coś mi się w tobie spodobało. Na twoją stronę weszłam przypadkowo szukając mandali. Chciałam rozproszyś depresję no i zaciekawiłeś mnie obrazami. A gdy przeleciałam przez notatki twych dni, moja ciekawość się pogłębiła. Czy dlatego, że w twojej twarzy zobaczyłam cieó Andro-niemieckiego mistrza czerwonej Tantry ? Mieszka gdzieś obok ciebie w tym Berlinie... Nieważne. Ciekawośś to też dobre lekarstwo na depresję, która mnie ogarnia na myśl, że znów mam zostawiś wszystko i znów zapaść się w otchłani indyjskiego życia i filozofii. W praktyce. Ja nie daję rady robić codziennie Hatha Yogi. Zamiast tego ćwiczę czasami Kung Fu, by zlana potem, czuć uderzenia energii. Albo jadę do Nepalu lub Indii, by z moim hinduskim towarzyszem włóczyć się po aschramach i buddyjskich klasztorach. Mam do ciebie pytanie, zadam ci je gdy mi odpiszesz... Może byś po niemiecku lub angielsku, jeśli ci tak wygodniej... odpisz Halina
 
26.09.2005 czas 21:48:37
Imię:  
evi
Treść przekazu:  
total schoen:-) wollte einen regenbogen malen und brauchte noch mehr inspiration werde oefters deine seite weiterempfehlen alles liebe evi
 
30.09.2005 czas 19:10:28
Imię:  
OZ
Treść przekazu:  
post permission to use Hear and now on http://earthfamilyalpha.blogspot.com/ credited and linked to your site.
 
09.10.2005 czas 10:39:06
Imię:  
Bina
Treść przekazu:  
I like your One-Touch Paintings very much, they are great! Good luck and greets from Germany Bina www.bina-art.de
 
16.10.2005 czas 21:49:56
Imię:  
janet lewis
Treść przekazu:  
I liked your art and photos very much hope you don't mind that I've taken some of your Images and poams. I'm glad you recoved from you stoke and that you well very nice website. Thanks Janet
 
19.10.2005 czas 10:59:35
Imię:  
kaśka
Treść przekazu:  
witam podziwiam oczy sie ciesza dusza zachwyca zazdroszczę spełnienia marzeń niespełnionych bo chyba każdy takowe ma bo każdy marzyć może na szczęście ja marzę ę by BYĆ jak Pan, pozdrawiam wraz z Floydami którzy właśnie śpiewają : 'This is not how I am I have become comfortably numb ........
 
22.10.2005 czas 16:42:04
Imię:  
Teresa
Treść przekazu:  
Hi! Your pics are very nice. I hope you don't mind that I?ve taken some pics. Otherwise you can write a mail to me and then I'll delete the pictures I've copied from your page again. I hope you can understand me (I'm German ;) ) Bye, Teresa from Germany
 
28.10.2005 czas 16:04:45
Imię:  
Frank Komoss
Treść przekazu:  
Hallo eine sehr interessante Website. Ihre Arbeiten finde ich sehr gelungen. Mit welchen "Computer-Werkzeugen" (Software, Hardware ?) und Methoden arbeiten Sie, wenn Sie Laserbilder, Mandalas oder Grafiken erzeugen ? Mit freundlichen Gruessen Komoss
 
12.11.2005 czas 10:54:26
Imię:  
Kaoepy
Treść przekazu:  
Hi man, can I use this picture (slimak - www.wisarts.com/dzis/photo/slimak.jpg) to the head of my new page? Please contact me. Thanks
 
12.11.2005 czas 22:48:11
Imię:  
MERVOL
Treść przekazu:  
Fajna stronka :) Tylko czemu ksiega gosci po niemiecku? :P hehehe Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://mervol.glt.pl :)
 
13.11.2005 czas 20:02:19
Imię:  
Adam
Treść przekazu:  
Szanowny Panie Sadurski. Przeczytałem Pańskie tłumaczenie Avadhoota Gity i znacznie mnie zaciekawiło. Napisał Pan jednak, że sam czÍsto je zmienia, doszlifowuje, spiera się o każdy przecinek. Czy mógłbym także pospierać się o parę przecinków? Przesłałbym parę uwag co do tłumaczenia, choć od razu zaznaczam, że nie znam sanskrytu. Chodzi raczej o współczesny język polski. Ponadto pragnąłbym wiedzieć, czy tłumaczył Pan także inne sanskryckie dzieła. Serdecznie pozdrawiam Adam
 
21.11.2005 czas 20:22:13
Imię:  
Alka
Treść przekazu:  
Dziękuje/Thank you
 
24.11.2005 czas 02:57:02
Imię:  
chris faherty
Treść przekazu:  
i am speechless... and inspired.... thank you!
 
07.12.2005 czas 11:42:23
Imię:  
Felix Pensel
Treść przekazu:  
Deine seite ist echt schoen und umfangreich. einfach viel! Ist das alles von dir? Ich bin auf der FOS "gestaltung" und mach am leibsten alles, aber alles in einem bild. schick dir mal was! als ich ein Foto von dir gesehen habe dachte ich, den kenste. Ich bin aber aus nbg und war erst zweimal in Berlin. "Jede einleuchtende schule brennt" Saugeil. wuerde mich ueber ne antwort ech freuen Felix
 
08.12.2005 czas 14:28:01
Imię:  
iwona
Treść przekazu:  
fajnie tu. gassho! :) i zapraszam. http://www.pu.kielce.pl/strony/Iwona.Plucner/
 
18.12.2005 czas 02:00:11
Imię:  
Krzysiek Sieminski
Treść przekazu:  
Serdeczne pozdrowienia z Krakowa. Spedzilismy kilka milych chwil "na wlasne ryzyko" z przyjemnoscia obcujac z Twoimi obrazami Ewa i Krzysztof
 
19.12.2005 czas 16:29:25
Imię:  
monika wilhelm
Treść przekazu:  
wunder-volle website... alles in allem.... lieben gruss monika
 

19.12.2005

CHORY NA ALLELUJA!
Wyobraź sobie albo komu - wyszedłem z domu na początku lata - i wciąż nie wróciłem do siebie. W pełnym słońcu lata zachorowałem na nieśmiertelną chorobę. Co nie doświadczę, czego nie pomyślę, gdzie oko nie spocznie - wszędzie, zawsze i wszystko - ALLELUJA! Ludzie, inne żyjątka, także kaczeńce, dęby, topole w deszczu i sawanny w śniegu - ALLELUJA! Zachwycająco, że dech w piersi staje. I nie tylko to...
Myślisz, że to jest uleczalne?
Ja wiem, że kłopotliwe: ani pospać, ni pomalować czy odpisać do kogo. Pędzle zaschły na kamień a na palecie nieporządki przecie. Pół roku słowa tu nie napisałem. Święta racja siostra abnegacja.
Chcesz, to możesz wybaczyć.
A wyjaśnić trzeba, bo strona nazywa się Dzisiaj... A ono trwa. Już w pełnym słońcu lata wyjadło mi przyszłość, wiedz, że rozprzestrzenia się coraz bardziej, obejmuje coraz dalszą przeszłość. Jak dosięgnie tego w początku Wielkiego Wybuchu - powiem Ci jeszcze coś do słuchu! ile można się zachwycać? Bez końca!
- No dobrze, mówię prawdę, ale jak się zziajam, albo gdy gościec walnie w stopę nieprzytomnym gromem, właściciel domu znów grozi eksmisją, bo zalegam z czynszem, prezydent Bush truje demokracją, a chłopaki, z którymi kopałem piłkę w Lublinie, ten Dzą-Gun, ten Kim-Mią-Guon - teraz montują reaktory w Korei północnej - wtedy przestaję się zachwycać. Nie, że materiału brakuje, ale-m zziajany. Przestaję się zachwycać, odzipnę chwilę, i już się niepomiernie dziwię. Ę.

Mówią mi nocą wieszcze, napiszę Ci jeszcze.

 

20.12.2005

Wszędzie ALLELUJA! Czyli nóż na krtani.

 

21.12.2005

Niekiedy wszystko zdaje się tak znane, że przez tę wiedzę osrane. Mam coś przeciwko bogom. Potworne są Jehowy, Zeusy i inne kutasy! Zrymuję niebezpiecznie, bo znam ćwierć-terrorystę - że cha cha cha - sram na Allaha! Krishna czy Wisznu, Ozyrys czy Isis, same wywłoki.
Gdy z jęczmienia wytłoczy się olej - zostają wytłoki, makuchy, czy jak to się tam nazywa - do świętej ropuchy! dobra pasza dla bydła.

 

24.12.2005

Gdybyś mi się chociaż przyśniła! Ale nie miewam snów, jest tylko jawa świetlista, a Ciebie nie ma ani w łóżku ani na jawie. Cóż robisz beze mnie w nocy nieskończonej, gdy we mnie szczęścia, że mógłbym trzy Ciebie obdzielić. Ale jak dzielić? Jak podzielić mi świat na Ciebie i nie Ciebie? Albo na Ciebie i mnie? Miłość jest niepodzielna, przestaję odróżniać.

 

24.12.2005 czas 21:35:55
Imię:  
AKSHAY
Treść przekazu:  
can i give you a suggestion to project creation

 

25.12.2005

Niechże Cię święto po główce pogłaszcze!

 

26.12.2005

Chciałem Ci coś napisać, ale zanim komputer się włączył, spojrzałem w okno, wiatr powiał strząsając śnieg z gałązek lipy, moja myśl opadła w biel niestworzoną, samą z siebie, jak sztuka, którą przecie uprawiałem, siałem i zbierałem.
Wszystko po nic, jednorazowe i wieczne, paradoksy w bieli śniegu mają twarze niewinne.

Trudno mi kontaktować, kabelki stopione letnią błyskawicą. Ani umrzeć w sekundzie, ani żyć wiecznie.

 

27.12.2005

Los, uwarunkowania, ciało, śmiertelność. Miewasz zdrowe uczucie obrzydzenia. Wytrzymaj. To przemija. To cudne. Zaprzęgnij marzone rumaki do świetlistej karocy, pędź, dokąd tęsknisz.

 

28.12.2005

Śnieg obfity pada na historie i rany, marzenia i zawodzenia, ekstazy i niespełnienia. Odpierdol się, niedolo! Zmykaj w niebyt, udręko! Goń się w bezczasy, nienawiść! W rzeczywistości nie ma miejsca dla mistrzów wojny, pań kłamstwa, zawodzeń. W rzeczywistości miejsce na Alleluja, Hosanna. Znasz to, przeczuwasz, albo już doświadczasz. Spełnienia życzę z tych świątecznych okazji - najpierw Tobie, zaraz też światu.

Osobiście? tak blisko do serca istnienia, że coraz dalej do Ciebie.

 

29.12.2005 czas 23:04:01
Imię:  
Tadeusz Malecki
Treść przekazu:  
Ciekawa strona, pozdrawiam i zapraszam na naszą stronę http://www.obrazyolejne.com.pl

 

30.12.2005 czas 20:57:49
Imię:  
frauke
Treść przekazu:  
...wenn ich deine bilder anschaue und deine vita lese...kommen mir gedanken wie...wie dicht doch selbstzerstoerung-wahnsinn und kunst-genialitaet beieinander liegen...herzlichen glueckwunsch

 

30.12.2005

Słucham. szlocham ze wzruszenia, chociaż nie naprawdę. Znasz to? Neil Young - Sleeps with Angels. Wiesz, że ktoś Cię kocha niepowstrzymanie? Nie prześpij dnia.
Nocą nie lubię mego malarstwa, poezji. Tam, dokąd się wybieram, nie zabiera się ze sobą słów ani obrazów. Więc mówię sobie i tobie, gdy słońce robi w mych oczach oświecenie, albo gdy wiatr porywa - ... co mówię? nie dosłyszysz?

 
zacytuję mail dzisiejszy, żeby się pocieszyć:


ODKRYŁAM CIĘ!
Gdy weszłam na Twoją stronę, miałam wrażenie, że przeżywam deja vu. Ja już widziałam te obrazy. Znam je, mimo że nie wiedziałam o Twoim istnieniu... Sama duszę w sobie....
Obecnie pracuję jako grafik komputerowy w kombinacie prasowym i robię ramki, w których umieszczam częściej pomysły moich klientów niż własne wizje. Tu nie ma miejsca na moją wyobraźnię. Tu jest logiczne dopasowanie słów do centymetrów kwadratowych powierzchni. Ale lubię tu przychodzić do pracy. I lubię tę pracę.
Nigdy nie skończyłam żadnej szkoły plastycznej, a moi rodzice byli zadowoleni z faktu, że skończyłam liceum ekonomiczne i mam 'dobry' zawód. Moje napomknięcie o 'plastyku' było odebrane jako 'jakieś wymysły niedoświadczonej nastolatki'. I tak zostało. A życie kierowało mną tak, bym nie natykała się na jakiekolwiek dowody na istnienie sztuki, malarstwa, rysunku.... Pierwszą osobą, która mnie zrozumiała był mój ukochany. Ja cichcem szkicowałam, by rysunki lądowały co kilka miesięcy w koszu na makulaturę. Nie miałam odwagi pójść do sklepu i poprosić o farby, węgiel, pastele. Przecież to były głupie wymysły..... A on to zauważył. Ale udawał, że..... Dwa lata temu dostałam od niego moje pierwsze farby - akryle. I moje pierwsze prawdziwe płótno. Nigdy nikt nie dał mi takiego prezentu! To były moje najpiekniejsze imieniny! Miałam 32 lata i swoje pędzle. I przestałam się bać, że ktoś mnie wyśmieje... miałam wsparcie. Na początku moje małe tekturki dawały mi pole do uczenia się nakładania kolejnych warstw farby. I z jakiegoś powodu wiedzialam co z plamami farby zrobić na palecie. Wiedziałam, jak nakładać kolejne warstwy. Pożyczone podręczniki zdawały się potwierdzać moje przypuszczenia. A autorzy niczym mnie nie zaskakiwali. Próbowałam podglądać mistrzów. Skupiałam się na obrazach malowanych przez reklamowanych w necie sławnych tego świata. Choć zaczarować potrafi mnie Vincent. W muzeach bardziej od odwzorowania rzeczywistości interesowała mnie faktura płótna, czy gęstość nałożonych plam na desce. I początkowo z mniejszymi, czy większymi sukcesami naśladowałam małe dzieła. Które później i tak były traktowane jak czyste podkłady. Nie były tak doskonałe, jak na zdjęciach. Pewniejsza byłam przy malowaniu moich marzeń... Tu nie musiałam z nikim i niczym ich porównywać. Były moje. W momencie, gdy mój własny brat zobaczył na nich pejzaż, a koleżanka zapragnęła odkupić ode mnie mój ukochany słonecznik poczułam w sobie niesamowitą siłę. Teraz brakuje mi już tylko czasu. I podkładów.
Nie masz pojęcia, jak bardzo chciałam zobaczyć TWOJE obrazy! TE OBRAZY! Teraz wiem, że obok autoportretu van Gogha dopiszę adres Twojej witryny.
Dziękuję, że jesteś.
Agnieszka

 
Lubisz Stronicę? Podaj adres dalej! Zrób do mnie link!
| Start | Malarstwo | Grafika | Poezja | Fotografia | Dzisiaj | Design | Free | Sprzedaż Sztuki | Prawa Autorskie | Biografia | Linki | E-Mail |
© 2005 Wiesław Sadurski worldwide. Wszystkie Prawa Zastrzeżone. Website tworzona i utrzymywana przez Autora.
Autorska Galeria Sztuk Pięknych - Malarstwo, Grafika, Poezja, Fotografia, Druki Artystyczne - Wiesław Sadurski, polski artysta w Berlinie.