| 1.01.2006
Hej, Przyjaciele z bliska i daleka - niechże się Wam szczęści w zdrowiu
miłości zachwycie - w 2006 i całej przyszłości!
A Tobie osobiście życzę natchnienia - w czasach wniebowstąpienia. |
| |
2.01.2006
Jest głębokie braterstwo między samotnymi w nocy. |
| |
3.01.2006
Odstawiam do łazienki oleandry (cztery), gdy nocą mrozy - a na nowy rok
zakwitł różowy. Zwiastuje słoneczne lato? Daj mu Boże zdrowie. Mieszkam
z dwoma paniami; córka w 20-tym roku życia, i sublokatorką dwa razy starszą
Api. Dziwię się, że się nie dziwią. A oleander pachnie aż po Sobieszczany!
Podziwiałem w TV Putina jeszcze raz ! Dziwisz się? patrz jak maszeruje na
inaugurację prezydentury. Po wytwornym dywanie, lewa ręka się macha miarowo
- a prawa nie! ona przywiera do uda. Żartowałem, że prawa dłoń trzyma rewolwer,
niewidoczny! Ilekroć w ostatnich latach widziałem Putina w marszu - zawsze
prawa dłoń przy udzie. Niby taki karateka, na luzie, a przecie skurczony
jołop.
Odkąd zauważyłem - stałem się wyczulony na gest. Dzisiaj, raz jedyny, w
marszu Putina sportowym czyli biegu - zobaczyłem jego prawą dłoń jak się
odczepia od uda - rozwiera palce - zaciska się w pięść. Jak bozię kocham.
Dochodzi trzecia nocą, przed paroma godzinami nastawiłem budzik na piątą
rano, bo tyle zajęć, a Vero mam zbudzić o wpół do siódmej - odnawia maluje
swój pokój i ma tyle zajęć - więc po co leję wodę? Owinę się w skarpetkę
snu na wieczne dwie godziny. |
| |
| 5.01.2006
Gdybym wiedział, która godzina, jaki dzień albo rok - czy by Ci to pomogło?
Jaka to skrzydlata epoka ludzi ponosi po świecie - od narodzin przez śmierci,
dookoła wojtek. Otwierają się bramy niebieskie, puzony brzmią, pierwiosnki
kwitną. jeśli nie masz w sobie pokoju - zejdź z tej strony, nic tu po
tobie!
Okay, nie zadomowiłem tego domu na wzgórzu, ale chodziłem między myślami
do łąki. Zawsze przyjazna druhna zieleni i słońca! Owszem, osrałem okno
nocy, tajemnicą przemiękły skarpetki. Ach, wzruszam tym nikogo!
Wznosi się gdzieś przed horyzontem fala emocji zrozumeń pojmowań, zmiecie
nas z powierzchni jak milion innych w tym świecie dzisiaj. Niczym się
nie przejmuję. CHORY NA ALLELUJA ! A jakże Ci to zapodać? |
| |
6.01.2006
CHORY NA ALLELUJA, w twym języku to znaczy - ma świra! Więc melduję ci zgodnie,
w stanie nieświadomości, pękły mi na kolanie spodnie. Robocze te niebieskie
- mimo, że się nie trudzę.
Ciekawe, że w miejscach żyłem, a nie rozpoznawałem, że żyję. Jaka szkoda!
Niemłoda ona !
Oda do młodości, cy-co?
Patrzę, widzę, dzielę się z Tobą. Ten ludzki świat, straszne wojny i polityki,
wodzów, którzy zmierzają do piekła, trzęsienia ziemi i zmiany klimatu, zachłanność
tych, którzy mają i beznadzieję ubogich. Wszystko to tajemnica.
Spełnienie na codzień. Tajemnicą jest czas i co pojawia się w czasie, w
górze i w dole, z południa, zachodu, północy i wschodu, z wymiarów niepostrzegalnych.
Tajemnica jest samoświetlna. Zrobiona ze światła, pełna - niespełniona.
Dla zauroczenia i spełnienia, dla piosenki i sarenki - czysta jest ona.
Pokochałbym Cię - gdybym wiedział, co kocham. |
| |
| 7.01.2006
Do kogo robi miny błazen na pustyni? Trzymaj się, łbie zakuty. Albo -
puść się! |
| |
| 10.01.2006
Próbuj traktować innych tak, jak
chciałbyś być traktowany przez innych - a stwierdzisz, że to najkrótsza
droga do zadowolenia w życiu..
Konfucjanizm
Mencius VII. A.4
Mędrzec nie ma własnych interesów, traktuje interesy ludzi jako własne.
Jest uprzejmy dla uprzejmych, jest także uprzejmy dla nieuprzejmych -
ponieważ cnota jest uprzejma. Jest wierny wiernym, jest wierny również
niewiernym - ponieważ cnota jest wierna.
Taoizm - Tao Teh Ching, Rozdział 49
Co boli ciebie, tego nie czyń innym. Oto jest cała Tora; reszta to komentarze.
Judaizm
Talmud, Shabbat 31a
Nie rań innych w sposób, który jest tobie bolesny.
Buddyzm - Tripitaka, Udnana-varga 5.18
Dobra jest natura, która powstrzymuje się od czynienia innym tego, co
byłoby niedobre dla niej samej.
Zorastrian
Wszystkie stworzenia są naszymi krewnymi, cokolwiek im czynimy, czynimy
to sobie. Wszystko naprawdę jest Jedno.
Native American Black Elk
Żaden z was nie jest wierzącym, jeśli nie pragnie dla bliźniego tego,
czego pragnie dla siebie samego.
Islam - Czterdzieści Hadith an-Nawawi - 13 |
| |
| 2.02.2006
Żyję szczęściem pokoju. Jest niewielkie, nie ma żadnych wymagań,
prawie nie boli. |
| |
| 14.02.2006
Słyszę deszcz za oknem albo boli mnie serce. Nie ma jak Ci pomóc,
ani mnie.
Zresztą - jestem zajęty - aż po pięty. Nie wiem, co to znaczy, nikt nic
nie wytłumaczy - ale czy wszystko musi być rozsądne, jak np. przemówienia
Busha, potrzebne, jak np. nowe wspaniałe bronie, i pożyteczne - jak np.
ta wielość zdarzeń w polityce? Osobiście - jeżeli stękam, to z zachwytu
nad niesamowitością wszechrzeczy. Zastrzał, artretyzm, i zemu podobne
- w ogóle nie dźwięczą. Czy wspomnę, że po nocy mnie wzrusza zapalenie
wewnętrznęgo usza?! |
| |
| 16.02.2006
Pośrodku nocy budzi mnie pocałunek dnia,
żebym powiedział o miłości, tkliwości, przezroczystości poranka?
Hulaj, nieposkromiona duszo!
A szaman wewnętrzny podśpiewuje, że to pewnie miłości brakuje.
A ja myślę,
że Ci się przyśnię.
Lepiej śpij nago,
o! |
| |
| 17.02.2006
Nie ma więcej nagrody niż tutaj. Ten oddech, teraz, jeszcze jeden, w muzyce
głośników i sfer niebiańskich od początku bez końca. I jeszcze jeden.
Rytm nagich gałązek zimy w wietrze, powiedzieć ci jeszcze? jeszcze jeden
oddech. Czym zasłużyłem, pytam ciebie i w tobie nikogo, nikogo, że widzialny
jest mi rytm gałązek i świateł? że słyszę melodie sensów w gąszczach nocy?
Zrobiłem coś dobrego w poprzednich istnieniach? może jako ameba przyśniłem
się bogu, i łaska niebieska z kutasa wszechrzeczy ciecze, czy niedorzecznie
jako bazaltowa skała wywiodłem z siebie diamenty zasługi?
Widzialne, słyszalne, przedmiot podmiot doświadczenia od niechcenia, łaska
niebieska podkładka na ziemi z pieska...
Hej, kto mi zaśpiewa - od księżyca do gałązek nieba? |
| |
| 18.02.2006
Bernt pyta, jak to się dzieje, ta otwartość w internecie - czy to ekshibicjonizm
wewnętrzny? może kaczki łechtaczki? ślina tkliwości? brak czułości?
A ja mu mówię, że to najczystsze, wysublimowane - ę! Ę bywa różne, wiesz
po sobie, ale musisz wiedzieć, że gdy raz zadźwięczy - robi się blisko
tęczy.
Czarowne w mnogiej liczbie stękania, a filigranowa wprost Anja. |
|
Śnieg
wysiaduje gniazdo
|
| |
| 20.02.2006
W zacnym wieku alleluja rządzi okay. Siąpi dotkliwie, deszczy się
rzewnie. Zaśpiewa mi piosenkę wiatr. Nie wiem - się stało - uwolniony
jestem od przyszłości. Jakby nigdy nic.
W kalendarzu zapisuję plany - dwa miesiące latem wakacje w Bretanii z
wystawą i malowaniem - gdzie Van Gogh i Gaugin spędzali wakacje malując.
Dobrze, Bob przyjedzie wybierze obrazy; nie mogę patrzeć na to, co zmalowałem.
Taki-m krytyczny? ach nie! oglądaniem znudzony! A lekkie obawy jak sprostać
eleganckiemu towarzystwu... wiesz, co wykombinowałem? Właśnie, z obrazami
dołączę sztalugi, pakiety płócien białych i farby, warsztat. Znasz mnie?
w towarzystwie jest zniewolenie, po trzech dniach spierdalam gdzie pieprz
rośnie... Ale jeśli dnia pierwszego ustawię sztalugi, na nich białe płótno,
obok farby pędzle paletę - to będę w domu... A w domu jestem, że do rany
przyłóż!
Czyli jako jest z uwolnieniem - gdy kombinuję, ustalam terminy?
Wolny jestem zawsze, śpiewają deszcze, powtórzyć ci jeszcze?
Wolność nie jest w czasie. Wolność dotyka wieczności. Wracaj do siebie,
nim dostaniesz mdłości. |
| |
| 12.02.2006
Chcesz zobacz, co sądzą o mych wierszach (po angielsku piszę to
samo, co po polsku):
"Wieslaw,
The International Library of Poetry's Editors recently notified you of
your selection to participate in The Best Poems and Poets of 2005 contest.
You were one of a select group of poets chosen because of your exceptional
talent and the artistic foresight displayed in your poetic writings. Our
Editors were impressed by the wonderful poem you submitted for this monumental
anthology series, and they truly believe that your poem was one of the
best they have encountered. All of us here are confident that your unique
talent and artistic vision contributed to the importance and appeal of
this special contest. In recognition of your poetic achievement, you are
now a member of an exclusive group of the "Best Poets" from
all around the world. /.../
Sincerely,
Howard Ely
Managing Editor" |
| |
| 14.03.2006
Nie pisuję do Ciebie, a świat nie robi się lepszy. Nie sądzisz,
że z mego lub twego powodu? Fascynujące zdarzenia na wszystkich kontynentach,
a nic nie niesie Ci otuchy. Taki Twój los, karma, czerezwyczajka!
Na mój nie narzekam. Alleluja się pleni po lewej i prawej, wyśpiewuje
po bezdrożach i znaleziskach. Nie mogę przyznać Ci w niczym racji. Maleńkie
prawdy, którymi się martwisz. Nic nie zmierza do końca, poza życiem, które
się nie zliczy. Chociaż głośno - w twym przypadku - kwiczy. |
| |
| 15.03.2006
W chwilach błogiej bezczynności lubię sobie (tobie) wyobrażać, że jestem
fotonem. Jak mam się teraz do czasu i wieczności? Jakie są prawdy do opłakania
i fałsze do wybaczenia? Co z tą zasraną śmiertelnością? Powstaje foton,
a nie ma końca - czy tak jest ze wszystkim?
Zwierza Ci się niemowa - nie wierzę w słowa. |
| |
| 18.03.2006
/... / Recently, I had the pleasure of reading the
poetry that you have had published in the United States. I congratulate
you on this grand endeavour, and propose to you that your singular talent
and vision deserves appropriate international recognition as well.
For this reason, I have posted this letter to request your permission
to include one of your favourite poems in Songs of Honour - a new poetry
edition that is being distributed worldwide by Noble House . . . a collection
of poetry that is perhaps unlike any you have ever seen /... /
Nigel Hillary
Publisher, Poetry Division, Noble House U.K.
Noble House Publishers, New York Đ London Đ Paris
Dzisiaj posłałem. Po angielsku piszę to samo, co po polsku - wiersze Ludzi. |
| |
| 20.03.2006
Dobrze, widziałem parę dni temu polskiego prezydenta w Berlinie - będzie
z tej okazji o polityce... Wzruszaj się, jeśli Cię na to stać, albo zachwyć
się sobą, gdy Ci to zwisa.
Znasz pana prezydenta? ja widziałem raz pierwszy - ani duży, ani kanciasty.
Ochroniarze głowy wyżej. W mocarnych dłoniach parasolki - aby chronić
jaśnie pana przed zgnilizną Zachodu. Dosłownie - przed nadpsutymi pomidorami
i jajami - świeżymi przecie, bo gdzie w Niemczech zepsute! może tą ptasią
grypą zarażone? Zauważ, żadnej aluzji do imion! Żadnego streszczenia mowy,
za którą zgniłe jaja słuszne.
O, dzisiaj widziałem Busha ostoję demokracji (takiej, że postoję) i Łukaszenkę
skazanego świeżo na dożywocie w fotelu. Szedłem po zakupy, myślałem rzewnie
o Tobie! Tyle Twych narzekań przed paru albo parunastu laty - że rządzi
w ojczyźnie-goliźnie Gówno.
Fakt.
Wybierasz i wolny Twój wybór, a teraz twierdzisz, że rządzi Łajno! Lubię
abstrakcje, uogólnienia, uwielbiam postęp cywilizacji... ach, doceniam
wolność!
Ciesz się - masz wolny i nieskrępowany konstytucjami gwarantowany wybór
- między Łajnem a Gównem. Alleluja! Demokracja! |
| |
| 21.03.2006
Pierwszy dzień wiosny, jakże radosny !
Słońce świeci jakby się zbudziło. Llistonosz w południe przynosi paczkę
kart pocztowych od mego wydawcy z Aurory, Holandia; karty podwójne, dużego
formatu, LIFE
i już po raz trzeci drukowany Pan
Budda; najwyższa jakość, jakiej doznałem. I wreszcie jakieś honorarium.
Popołudniem rozmowy z Veronique; podekscytowana szkołą i pracami zarobkowymi,
które się mnożą; statystka w filmie, kelnerka w spotkaniach przed mistrzostwami
świata w Berlinie; albo w disco; dzielna jest córka i - skąd to się bierze?
taka rozsądna! nie pije, nie pali, chłopca pierwszego ma prawie dwa lata
i ani chybi będą z tego dzieci - ale rozsądnie, po studiach... We mnie
tata - jak kantata.
Wieczorem piękny poemat pisze śle do mnie Tereska, łaska jej świeci niebieska.
Cytuję tylko pierwszą strofę, gdyż nie pytam o pozwolenie:
Dzisiaj w krainie CISZY
Rozmowę prowadziłam.
Byłeś w Niej Pustką.
I ja też Nią byłam.
Błogość, Wolność i Miłość
Mną i Tobą była.
A iluzja...
No cóż................
Dalej sen swój śniła.
/.../
Tyle wszystkości na pierwszy dzień wiosny. I niepewność wieczorna - czy
ja się broń boże czymś zasłużyłem? |
|
Gniazdo
jeszcze puste, ale niebo już jasne.
|
| |
| 25.03.2006
O dziesiątej wieczorem 16 stopni ciepła. Pierwszy raz w roku szeroko
otwarte okna; tańczę, maluję w głośnej muzyce... Udało mi się w świętym
uniesieniu zepsuć trzy obrazy... Nie lepiej pospać? |
| 26.03.2006
Dwa stopnie plus po pierwszej nocy bez mrozu, potworny deszczyk
topi szarości zimowe, w pierwszej kałuży kąpią się wróbelki. |
| 28.03.2006
Niech Ci się nie wydaje, że mam własność. Trzy podkoszulki, trzy
pary butów, jedna gwiazda przewodnia. Goły i wesoły! |
| |
| 04.04.2006
'NO DIRECTION HOME', Bob Dylan, dwa dyski DVD, bardzo bogata historia,
film z tłem wczesnych lat sześćdziesiątych. Historia Dylana do 25 roku
życia, kiedy to ma wypadek motocyklowy i przez następne 8 lat nie koncertuje.
Inny film wczoraj z całą kompanią, a dzisiaj z Veronique; zapewne obejrzę
po raz trzeci wkrótce. Alejandro Jodorowsky i 'SANTA SEGRA'. Intensywność
obrazu i muzyki oszałamiająca - za drugim razem skapowałem też o co idzie.
Wybitne arcydzieło. Cyrkowy musical życia miłości śmierci wiary zdrady
nadziei - niewiele dialogów, ballady i muzyka, pantomima mistyczna i teatr
okrucieńatwa. Nasza kopia filmu została poddana cenzurze - sceny vaginalne
i genitalne rozmywają się w pikslach, krew natomiast płynie obficie, ponieważ
jest święta; święta krew - tak brzmi tytuł po polsku. Ciekawe, trzy główne
role męskie grają Jodorowsky. Synowie reżysera? |
|
Pierwsza
pełnia wiosną.
|
| |
| 19.04.2006
Tyle radości w krzakach doczesności! Zapraszają do Las Vegas!
Dear Wieslaw,
I would like to inform you of your nomination as Poet of the Year for
2006, and to personally invite you to read your poetry at the single largest
gathering of poets in history, where you will be formally inducted as
an International Poet of Merit and Honored Member of our Society for 2006-2007.
Your induction will take place July 20-23, 2006, in the entertainment
capital, Las Vegas, Nevada, during the 20th Anniversary International
Society of Poets Convention and Symposium.
You will also be honored with two separate and very special awards for
your poetic achievement at special ceremonies throughout the weekend.
/.../
Come join your fellow poets and bring your friends and family to Las Vegas,
Nevada, July 20-23, 2006, for an incredible weekend and the poetic event
of the year! /.../
Sincerely,
Steve Michaels
International Society of Poets
Convention Chairperson
W Berlinie jeżdżę na gapę, a Nevada - to nie wypada...
Co się dzieje, kiedy dwie czarne dziury kolidują ze sobą? |
| |
| Cierpię na panie w średnim wieku. |
| |
20.04.2006 Komu
zbawienie albo śpiewanie, komu kosmiczne rozkwitanie?
Mam dla ciebie miejsce, gdzie spotyka się ciało i chciało, dusza purusza,
dwa krzaki cudaki. Komu się udał zawrót głowy na karuzeli historii,
siedem horyzontów, dwanaście sezonów w nadobłocznym skwirze? |
| Pierwszy
kwiatek tej wiosny
|
| |
 |
 |
 |
 |
26.08.2006
Przywiozłem parę setek fotos z Polski i mnóstwo wrażeń. |
| A oto, kogo spotkałem w podróży: |
| |
w Warszawie najstarsza siostra Halusia - przejęta
życiem i śmiercią w rodzinie; jej mąż Wiesław; |
 |
| |
 |
po godzinie jedziemy w lubelskie,
siostra Tesia przejęta: umarł mąż Henryk,
prawda, w dzieciństwie był mi jak starszy brat; jutro pogrzeb. |
| |
| Reaguję na przyjazd do kraju zatruciem -
kompletna zmiana odżywiania - i nie widzę całej żywej rodziny na pogrzebie
Henryka - zwolnienie lekarskie! zapewne niektórych nigdy nie zobaczę...
Ale nie jestem sentymentalny, jeżdżę rowerem po okolicach dzieciństwa
- i pokazuję je mojej kamerze,
|
| |
domek
rodzinny dzieciństwa |
| |
| piję
wino z siostrą Hanią, |
|
| |
|
wraz
z Andrzejem jej mężem jezdzimy do Lublina i Kazimierza nad Wisłą. |
| Znasz moją Galerię
50 centów, gdzie pokazuję portrety żebraków?
Zajęty życiem albo zakłopotaniem - nigdy nie próbowałem tego zajęcia.
Aż do dzisiaj!
Siedzę w kamiennej dziupli, wyciągam dłoń. Widzisz? na dłoni już parę
złotych... |
|
 |
 |
I jeszcze Andrzej
i Kuba z synami. |
| |
| |
Poznaj
Kazika!
pół wieku temu mieliśmy kontakt przez kabelki kondensatory oporniki -
bowiem obaj majsterkowaliśmy w radio-elektronice,
dziś kontakt jest bezpośredni, krótki i treściwy... idzie o sens i radość
życia! |
| |
 |
Poznaj
Marcina!
to syn Hani mnie gości w Warszawie, pijemy czerwone wino, chodzimy po
Starym Mieście. |
| |
| Odwiedzam Jarka, który nasłuchuje szmerów
uniwersum, |
|
gdy Ździch je moduluje śmiechem, |
 |
| a ja patrzę na dachy
Warszawy;
kiedyś tu żyłem, dziś tylko chwilowo, ale też na całego. |
|
|
| 2.08.2006
Jadę jutro do Warszawy, niech los mi będzie łaskawy!
a dla Ciebie wiadomość: straciłem mail-box, korespondencję pięciu
lat, książkę adresową. Nie mogłem/nie mogę napisać/odpisać. |
| |
| 14.09.2006
Dziś o pożytkach niewiedzy...
Odwiedzają mnie przyjaciele i opowiadają cuda-niewidy - o świecie, polityce,
przeszłości, przyszłości, kulturze albo jej braku. Uszy mam pełne aż po
pachy!
Zostaję sam, patrzę na słoneczne miasto. Wiem, że nie wiem. Jakże to uwalnia
- od opinii, przekonań, wiary.
Któregoś dnia będzie czysta obecność, myślę, i cieszę się niewiedzą. |
| |
21.09.2006
Siostra kolczastego drutu pisze list z pokoju,
który nad nią panuje.
Są w nim niedopowiedziane słowa, marzenia pomyślane kącikiem oka, zaufanie
i współodczuwanie. Jej łódka
bez lęku dopływa do skraju nocy,
śmierć zdaje się łatwa. |
| |
26.09.2006
Prezydent Bush mi wmawia, że żaba ma sierść. |
| |