English Deutsch

Witaj dzisiaj, Tu i Teraz!

ględoły z niebiańskiej stodoły i natchnienia od niechcenia,
dziennik do Ciebie - blog 2010 - Kreuzberg Berlin


Wis - Wiesław Sadurski

 

Nie miewałem czasu pisać na stronie Dzisiaj, wydała mi się uboga. Znalazłem wszakże lekarstwo na taki stan rzeczy. Publikuję (częściowo) prywatną korespondencję! Także na stronach Dzisiaj 2009. Czyli coś się dzieje. Póki co!

 

1.1.2010

Życzę Ci znalezienia w tym roku wszystkiego, czego trzeba aby żyć naprawdę, w prawdzie i pięknie.

 

5.1.2010

Gdy rodziłem się 1940, populacja świata miała dwa miliardy ludzi. Dzisiaj - siedem miliardów. Potwornie się rozmnożyłem.

 

12. Januar 2010 14:02:53 do Remi

Witaj Sasiedzie w 2010!
Drogi doktorze i autorze - ciesze sie - moge Cie zapewnic, ze nadal zyje i od wczoraj coraz lepiej.
Remi, jestes fachowiec wiec streszcze.
Przeziebilem sie w Sylwestra na kawie. Popoludniem godzina snu a przebudzenie w potwornym zimnie, kosmiczne telepanie. Herbata, kaloryfer, kozuch, po godzinie poty. I tak pare dni w temperaturach 34,5 do 38,5 stopni. Herbaty ziolowe, kapiele, okropne sny, zmiany bielizny co chwile bo potworne poty, zadnych posilków. Pare aspiryn - do chwili, gdy po wypiciu dostalem potwornych torsji. Zadnego kaszlu, kataru. Zaczalem potem jadac po troszku, biale buleczki.
Ani kropli wina w 2010, tak mi dopomóz swiety róg! Wracam do domu hippisa.
No, przezylem, ale trzeba mi porzadkowac sprawy, na wypadek wszelki. Zjadlem wczoraj pierwszy obiad, mialem pierwszy spacer.
Jak zyjesz w zimie stulecia? Czy to do wytrzymania?
Serdecznosci
Wieslaw

 

Von: Remi 13. Januar 2010 18:04:41

Drogi Wieslawie!
Ja tez dozylem, jak do dzisiaj...
Miales zapewne prawdziwa grype - tak domyslam sie z opisanego przebiegu choroby. Rozumiem, ze to potwornosc!... To juz dosc dawno jak przezylem cos podobnego (od czasu wyjazdu z Polski tylko dwa razy). Najwazniejsze ze organizm dal grypie kopa.
Jakbys przewidzial: ja tez rzucilem wino, a raczje caly alkohol, ktorego bylo za duzo, zwlaszcza podczas pobytu w Polsce, m.in. u siostry i szwagra.
A do hippisa brakuje mi wlosow. Znow praktykuje wegetarianizm. Duzo cwiczen, zwlaszcza z hantlami. Utrzymuje wage na poziomie 62-64 kilo, czyli wedlug podrecznikow ciezar idealny do wzrostu.
Mam mnostwo pracy w pracy. W chwilach wolnych slucham muzyki dzikich nowych zespolow, czyli to, co polecila mi w Polsce mlodziez: m.in. grupy "The Prodigy", "White Lies" i "Editors". Zapytaj Vero, pewnie ona to wszystko zna.
Zimy stulecia tu nie ma, bo jest cieplej niz u Was, ba, okazalo sie ze Norwegia Polnocna byla dotad najcieplejszym regionem calej Norwegii i podczas gdy w Oslo bylo minus 20 to tutaj kolo plus (!) 1 do 2. Dni z minus 20 bylo moze ze trzy. A poniewaz nie bylo wiatru, wiec nikt tego prawie nie zauwazyl i malo kto skomentowal. Tutaj przestrach zaczyna sie od minus trzydziestki, i do tego z wichura.
Serdecznosci na 2010 dla Ciebie i Vero!!!

 

Am 13.11.2009 um 21:38 schrieb Romuald
Witam,
Zajrzalem znow po wielu latach na Pana website. Kiedys wpisalem do Ksiegi Gosci, ze przydalaby sie wersja polska - i jest... swietnie. I dzis dokonalem interesujacego dla mnie odkrycia: tlumaczenie piesni 'Avadhuta Gita'. Chcialbym wykorzystac Panska prace niekomercyjnie, jednak musze zwrocic sie o osobna zgode, poniewaz miejscem ew. publikacji jest nietypowy serwis www.radiownet.pl - ktory stworzyl red. Krzysztof Skowronski (znany dziennikarz) i wyodrebnil darmowy dla wszystkich chetnych dzial 'spolecznosciowy' w ktorym mozna zakladac 'kanaly radiowe' ale nie w doslownym znaczeniu radia internetowego (nie ma streamingu ani innej emisji audycji) bo sa to tylko subdomeny w podstronach z multimedialnymi mozliwosciami publikacji wlasnej tworczosci lub realizowania innych tworczych pomyslow. Ja stworzylem na razie 2 kanaly: http://www.radiownet.pl/radio/wolna-kultura/ oraz http://www.radiownet.pl/radio/muzyczne-gadzety/. Chcialbym prezentowac piesn 'Avadhuta Gita' w sposob
wykorzystujacy zarowno tekst jak i glos aktora lub lektora (w plikach mp3 odtwarzanych w playerze internetowym). Czy zechce Pan udzielić oficjalnej zgody na taką publikacje? Bardzo bym byl wdzieczny, bo bylaby to bardzo pozyteczna i oryginalna rzecz.
Pozdrawiam serdecznie
Romuald Bartkowicz
Warszawa
http://www.romuald.bartkowicz.net

21.1.2010

Poranek nie ma żadnych wrogów, chociaż tyle w nim wojen!
Pytamy się może, dlaczego tyle cierpienia w świecie? Dzisiejsza refleksja mi mówi, że chodzi o to, aby nas oswoić ze śmiercią.

 

Von: Remi 23. Januar 2010 19:10:03

Drogi Przyjacielu!
Jest piekielnie zimno, bo minus 18 i wiatr, arktyka daje o sobie znac.
Z drugiej strony: pieknie, bo czyste niebo, na nim nadzwyczajne barwy, zarowno we dnie - czerwien-roz-zolty-niebieski-granatowy - jak i w noce - zielone i biale wijace sie, sypiace sie, uciekajace zorze polarne. Malarstwo natury. Prawie tak doskonale jak malarstwo WiS.
Jestem ciekaw, jak czujesz sie, czym zyjesz.
Ja doznalem "kick" z powodu trzezwosci. Nie pijac i nie palac przez wiele dni, wzrosla forma psychiczna, jest tak dobrze, ze prawie az... niemadrze.
Mysli nowe, choc pewnie stare, bo tylko zapomniane. Rozmaite tesknoty - te sprzed lat i te sprzed paru minut - nakladaja sie na siebie.
Szczerze mowiac, wiele planow. Pierwszy: przyjechac do Sadurskiego i nagrac rozmowe, potem ja zapisac, opatrzyc komentarzami, zdjeciami, wszystkim co sie da, byle powstal jak najbardziej wierny portret artysty.
No i: jestem sam. Tobie moge sie zwierzyc: pragne kobiety. Cwicze fizyczna forme, waga wspaniala 62 kg, miesnie rosna. Na przekor wiekowi przyodzialem mlodziezowe ciuchy, podarte (firmowo) dzinsy, koszulki z napisem "Led Zeppelin" lub "Pink Floyd", itd. Tak czuje sie dobrze. Wypatruje, nie moge sie zdecydowac. A propos: podczas pobytu w Polsce poznalem na dyskotece w Bydgoszczy pewna mila 17-latke, a w Elblagu odswiezylem znajomosc z miloscia z ogolniaka. Jestem sam zaskoczony, jak latwo te kontakty nawiazalem. Niby niewinne, a dajace do myslenia, jakby Los podpuszczal mnie do wielkiego ataku, moze zyciowej szansy. No bo, wnetrze odzywa sie i molestuje: cos czeka na ciebe. Pobozne zyczenie? Zaproszenie? Wiec: szansa? Sam nie wiem.
Moglbym sobie kupic "milosc" ale to niezbyt zadowalajace wyjscie. Licze... nie wiem na co. Glupi, prawda?
Przymierzam sie do przyjazdu na wiosne, jak ustalilismy.
Co u Ciebie Wieslawie?!
SERDECZNOSCI!!!
r

 
 

von: Jadwiga Datum: 23.02.10 16:55:45

Witaj Wiesławie czyli dawny Ob.wiesiu.
Pisałam już na tej kartce i teraz znowu. Mroziłam swoje książki na balkonie oraz papiery żeby zająć czymś monotonnym dni i noce po śmierci Mojego Najdroższego w paπdzierniku 2009. I wśród stosów książek znalazłam Twoje listy, które wzruszyły mnie do łez. Lumumby i Kickiego to było ongiś centrum Warszawy. No i jeszcze "Bramy percepcji" Huxleya i oczywiście Herman Hesse, który i dziś jest mi towarzyszem na ścieżce. Poszukałam cię na wirtualnych kartkach i znalazłam twoją piękną córkę Weronikę i twoje dzieło wielu lat. Bardzo się cieszę i przypominają mi się francuzcy poeci wówczas tak bliscy teraz zapomniani. Odezwij się również wówczas gdy nie masz czasu bo nie wiem czy ta wiadomość została przeze mnie dobrze wysłana. I zapraszam do siebie. Czuj Duch. Jaga Ruda

 

Datum: 25.01.10 12:40:01 betreff: Jaga - ruda - akademik Kickiego, to ja

Wiesławie Daleki i Bliski,
jestem teraz w czarnej jamie żałoby. I wiesz pędzę, biegnę przed siebie dzień i noc, nie mogę się zatrzymać. W tym dzikim biegu ruch daje złudzenie, że gdzieś zmierzam, że dobiegnę. Alarm w mojej duszy popędza mnie kijem jak niewolnika. Więc przechodząc do rzeczy znalazłam sobie zajęcie, sprzątanie i odkurzanie ksiązek i papierów. Każdą biorę do ręki wynoszę na mróz odkurzam, pewnie kolejni następcy mojej biblioteki nigdy na to nie wpadną. I tak znalazłam list od ciebie Wiesiu-Obwiesiu. A potem znalazłam cię tu na tej wirtualnej kartce białej. To jakieś potężne czary i potęzne baśnie. Znalazłam tu Twoje słowa, których zawsze będzie łaknąć żałoba, za które dziękuję z serca: łKtokolwiek raz się pojawia zostaje tu na zawszeł. TU. Mimo czasu i przestrzeni, jak Ongiś.

Oglądam sobie Twoje obrazy tak kolorowe jak wspomnienie naszych spotkań (także z kotami w akademiku i na ulicach) w tamtej Warszawie na Wydziale, na mostach, na Lumumby, na Krakowskim - koncerty, galerie, Herman Hesse, Bramy percepcji Huxleya.. I nagle wypłynęło wspomnienie - obraz kręgów o których pisałeś, mówiłeś, w tym najniższym umieściliśmy codzienność. A dziś po stu latach codzienność, zwyczajność i monotonia wspólnego życia z Kochanym Najdroższym jest mi rajem. Pozdrawiam Cię serdecznie i Twoją piękną córkę Weronikę wdzięczna jestem komputerowi za tę wirtualną, białą kartkę, która przez jakieś koleiny powietrzne poleci do Ciebie. Daj znak i zapraszam do siebie. Jaga. (Jagoda)

 

26.01 2010 02:12:23 An: Jaga

Witaj mi Jaga Mila, jakze sie ciesze, ze mnie znalazlas!
No cos takiego! Nie uwierzysz jak malo pamietam Kickiego, UW, lata 60-siate... Lumumbe lepiej, bo chcialbym to spisac. Od wyjazdu z Polski zycie sie zmienilo - o tyle, ze zrobilem sie straszny pracus, nic tylko jakies malowania, tworzenia, fascynacje... Psu na bude.

Nie mialem czasu na wspominanie mlodosci!
a po 10-leciach zdawal mi sie okres warszawski czasem snów i marzen, nawet zmarnowanym, w tym sensie, ze nic nie zrobilem. Taki bylem zajety, ze nie zaliczylem np. studiów. Zreszta, po co mi by to bylo?
Listy ode mnie?! alez to ciekawe! w czasie mej 10-letniej podrózy moje róznosci rozwial wiatr. Wsio proletielo, w dymie, w tumanie - ze wspomne Jesienina.
A Ty mialas znaczy meza i zycie dlugie w milosci? Powiedz, co jeszcze? Wspólczuje Twemu kataklizmowi, do smierci mam zdrowe obrzydzenie, jak bede na nowo stwarzal swiat, wdroze bardzo inne procesy. Czy to Cie pocieszy?

O mnie - wszystko na stronicach, które wlasnie poznalas. Vero jest okay córka, ale balaganiara, rozrzutna ksiezniczka. Dzielnie pracuje, nieco dba o mnie, chce studiowac. Okropnie zajeta emocjami, milosciami i przyjazniami - ja to nazywam ubijaniem piany. Albo mieleniem maki. Bardzo wszystko sympatyczne! Mieszka z nami teraz jej kolezanka, bo mieszkanie wielkie. Mówie, ze dwie córki to trzy razy lepiej niz jedna! Mam lepiej niz zasluguje.

Umieralem z nowym rokiem przez tydzien, a jak wydobrzalem, hej, to 6 juz tygodni - zabralem sie do pracy - projekty zachcianki fascynujace, ze nie mam czasu sie wyspac. Gigantyczna robota, w sam raz dla smoka. Takze praca na zamówienie.
Zrobilem pierwsze video Mandala Connection. Pisze do Ciebie a w tle dzwiekowym dzwieczy 'Glimpses of Truth', Przeblyski Prawdy, przepiekny utwór fortepianowy, sciezka dzwiekowa mego filmu, który trwa tak dlugo jak koncert: 9,12 minut.
Nie publikuje na YouTube jak tydzien temu chcialem - dostalem przedwczoraj profi program i zrobie jak marze, a nie jak moge. Recytuje Francuzów z pamieci zycie cale, czesto! Chociaz niemal nic nie czytam. Chyba ze musze - od niedzieli jakies 1000 stron ksiazki obslugi programu.
Wlasciwie te malowania i aktywnosci po nic, ale, wiesz, po osmie godzinach pracy jestem w stanie cichej radosci, jasnosci i wielkiej energii. Radosc bycia - nic lepszego w wieku dojrzalym. Ale, wlasnie, trzeba sie utrudzic.

Czy cale zycie we Wroclawiu? Dzieki za zaproszenie, ale mila babo Jago, mój zasieg to 500 metrów. Bardzo chcialbym skonczyc prace do lata, aby pobyc w sloncu pólnocy Szwecji.
A wiesz, sentymentalne wspomnienie, bylem we Wroclawiu 1986 albo moze 8, w jakims wielkim kosciele czy katedrze ksiadz biskup pokazywal mi, gdzie beda zawieszone obrazy, wszystkie me wielkie plótna mialy sie zmiescic... Mam nawet pieknie wydrukowane zaproszenie z Kreacja! Z okazji Vratislavia Cantans.
Niestety, nie odwazylem sie dac obrazów w ciemno jakiejs ciezarówce - bez jakiegokolwiek ubezpieczenia czy pokwitowania, bowiem do takiego kolesie nie byli uprawnieni. Czego nie bylo zdaje sie równie uprawnione w istnieniu jak to co bylo.

No! chcesz to masz! Sie rozpisalem, a przeciez myslalem od pierwszego email w Twoja strone. W sniegach W-wy taki spacer, chyba w strone Kica, ale po prawej stronie od Poniatowskiego, w parku szlismy w dól w strone Wisly po wielkich schodach, w rozlegly swiat. Moglismy tak isc i isc. Ha! nie bylo dane.

Przyznam, jak jest. Oto zarwal mi sie program i o pólnocy ostatnie 5 minut pracy fusz!
Pomyslalem, dosc na dzisiaj. Ukrecilem cienkusza trawki-kurzawki, otworzylem czerwone Bordeaux, posililem sie zacnie i odebralem poczte, czyli Twój drugi email. Twoje zdrowie, wzniose kielich! Tak pamietam Twa pozlocista nature! Ale chyba sie zmeczylem. To juz najdluzszy mój list w tym stuleciu!

Serdecznosci mila Jago! dobrego snu tej nocy zycze i najlepszego!
napisz mi jeszcze!
wieslaw

 

26. Januar 2010 01:15:12 An: Remi

Remi Drogi, nie masz pojecia, jak zimno! W dzien slopneczny minus 15, a teraz w ksiezycowa noc ponizej -20!!!
Chodzilem dzisiaj dzielnie i dlugo w sloncu, które takie nowe po tygodniach szarosci, slizgajac sie okrutnie na zlodowacialych chodnikach - w przeczuciu wiosny.
Nie jest zle, ostatnie czasy wsciekle dzien i noc pracowalem. Gdy klikniesz na jaki obraz wisarts, to zobaczysz co zrobilem. Bowiem próbuje sie.
Zrobilem sobie grzebien z lodowych sopli i czesze moja biala brode. Nie widze swiata, bo okna pokryte liscmi i zdzblami lodu - sa przeciez ciekawsze niz swiat, bo o wiele rzadsze...
Zazdroszcze Ci tych zorzy polarnych - u mnie tyle koloru co w tubach.
Idzie jeszcze wiele zajec,
czego i Tobie zycze.
Do zas
wis

 

Von: Remi 30. Januar 2010 20:28:50

Wieslaw!
Tutaj raczej sraka i siwy dym...
Minus 18 stopni, co by nie bylo tak najgorsze, ale wiatr przeokropny, wiec zadne rekawiczki nie ociepla, a maslo na stole kochennym, jak z lodowki...
Podobne temperatury w stosunkach miedzyludzkich/.../
Jest cos - tesknota? obawa? nadzieja? niezdefiniowana, nieukierunkowana chec? - co bylo zawsze i pewnie umrze dopiero razem ze mna, a co wprawia mnie wciaz w nostalgie lub w euforie, czasem w chec dzialania, a czasem w rezygancje - moze to poprostu JA, a moze ty my WSZYSCY... tylko: co z tym zrobic?...
Jak widzic, jestem gotowy do rozmowy z Toba;-)
SERDECZNOSCI!!!
r
p.s.
Krzysztof Klenczon z Czerwonymi Gitarami: "Bialy Krzyz" - jakiez to piekne!!!

 

Date: Sun, 31 Jan 2010 01:05:53 +0100

Drogi mój!
wczoraj lekka odwilz a dzisiaj zima wraca w zawieruchach snieznych i mrozie. Przy moim stole do pracy jest jasno i cieplo.

Pracowalem dzis bite dwanascie godzin, moja wisarts robi sie piekny dom, jest rozlegly, trzeba w nim odkurzac, myc okna, zmieniac oswietlenie itd. Milo sie zlozylo. Nie widac, co robie, to przewaznie kodowanie, ale jest fajnie. A praca czyni wolnym. Howgh!

Olsniewajace zdjecia Agnieszki! co za cudne nastroje, zaraz do niej napisze! Ogladalem z uznaniem ze trzy razy jej portfolio i polubilem, nie wiem czy jej pisalem. Ale ta seria fotos jest zdumiewajaca!

Vero przyniosla mi swietne wino, Twoje zdrowie!
Zobacz prosze na pocieche lodowe foto!

Odkrylem rewelacje (która znaja miliony) - takze dla Ciebie. Zrób sobie Blog.
Bedziesz mial gdzie pisac - w kazdym jezyku jaki do glowy.
Darmowy wordpress.com .
Tylko zauwaz - cala wisarts to 200 megabajtów, za co place. Oni daja za frajer trzy gigabajty! Instalacja jest tak trudna jak zaparzenie herbaty, trwa krócej. Pomysl! ja bede to robil jako alternatywe dla wisarts. Blog - co nie napiszesz, to kazdy gosc moze skomentowac, ja czegos takiego nie umiem zaprojektowac, a tam ho! ho!
Czy to nie pociecha?
Uscisk
wis

 

Lodowy pejzaż na szybie, foto Wiesław Sadurski

 
Lód maluje pejzaż na szybie.

Von: Remi 1. Februar 2010 11:52:48

Wieslaw!
Swietne lodowe foto. Koresponduje ze wszystkim: arktyka i nieprzelamanymi lodami.
Coz to jest ten blog, ja, jako techniczny inwalida, musze pytac o takie rzeczy, glupio, nawet skype nie potrafilem zamontowac. Kiedys przyszedl gosc z nowa przystawka do telewizji. Powiedzial ze zamontowac jest latwo, wrecz "idiotensicher". Wiec powiedzialem po poludniu do Aliny: zamontujemy, to jest "idiotensicher". No i nie zamontowalem...
Tu wciaz strasznie wieje, ten wiatr wymiotl wszystko do nagutkiego lodu, wiec ludzie padaja i lamia sobie to i owo.
Pokrzepiam sie wisartsem, a wino bym wypil, ale nie mam towarzystwa.
A propos: tymczasem ustalam terminy obowiazkowych kursow od marca do czerwca, plan jeszcze nie gotow. Wkrotce bede wiedzial cos wiecej. Najchetniej wpadlbym gdy juz bedzie cieplutko, bo wtedy mozna wypic kawe na zewnatrz.
SERDECZNOSCI!
r

 

Von: Remi 2. Februar 2010 09:39:41

Wieslaw, Drogi!
Poratuj mnie: mecze sie od lat z zapchanym nosem, zle sypiam.
Podejrzewam przyczyne w zatokach.
Czy mozesz mi zdradzic Twoja cudowna terapie z kwiatem lotosu. Chce ja zastosowac, bo medycyna szkolna w moim przypadku zawodzi.
Tak to jest, lekarz potrzebuje pomocy medycznej. Juz slysze Twoj gromki smiech ;-)
Notabene: ciekawe czy dostane kwiat lotosu w Norwegii, pewnie bede musial przyjechac po niego do Berlina.
Serdecznosci!!!
r

2 Feb 2010 13:24:24 +0100

Drogi,
do tej cudownej kuracji potrzeba PLASTER ze swiezych KORZENI LOTOSU.

- pytaj w bio-sklepie lub azjatyckich restauracjach, sa przechowywane w wodzie, wygladaja jak duze brazowe banany, trzeba na kuracje 7 - 10 sztuk -
kawalek swiezego ingweru i nieco bialej maki, oraz gaza - podwójna, kwadrat 40 cm.

Z gazy robisz podwójna maske, wycinajac otwory na nos (maly, do oddychania) i oczy.
1 korzen lotosu utrzec na tarce, dodac utarty kawalek ingweru (5%), dodac 15% maki, zrobic z tego ciasto nie za rzadkie!
Na noc! -
polozyc na maske 1,5 - 2 cm ciasta, przykryc druga maska, nalozyc tak, aby ciasto okrylo czolo, góre nosa i przestrzen pod oczami, obwiazac moze glowe paskiem gazy, aby w nocy sie nie obsunelo.
Próbowac spac na plecach; ostrzegam, pierwsze noce mordega!
Rano przeplukac nos slona Bancha Tee.

Co najmniej 7 - 10 dni, czyli tylez korzeni. W chronicznych calozyciowych klopotach z zatokami 2 - tygodnie!!!
Po 5 dniach z kacików oczu i nosa zaczyna plynac szlam i ropa.
Ja mialem zatoki chroniczne od 20 roku zycia, wiec robilem 10 dni. Wysmarkalem przez nastepny miesiac wiadro (!) ropy! Od tamtej pory zatoki czyste!

Uwaga: zatoki sa zajete - jako efekt spozywania produktów mlecznych, z biala maka, lody, olejne potrawy i zbyt wiele plynów typu soki i drinki.
Ten plaster dziala tez przeciw nagromadzeniu szlamu w bronchien i plucach.
Dziala ze wzmozona moca, jesli jest poprzedzony 10-15 minut kompresem z ingweru, w razie potrzeby opisze... By the way to cudowny srodek na hexenschuss!

Jesli nie dostaniesz korzeni lotosu - kup w bio-sklepie Lotuswurzel Tee. Jak nie maja to niech sprowadza (www.arche-naturkueche.de)!
Lyzeczka proszku rozpuszczona w zimnej wodzie, dodac nieco ingweru w proszku, zagotowac, ciut morskiej soli lub lepiej nieco Tamari Soya Sauce. Pic powoli gorace dmuchajac na lyzeczke - po umyciu zebów przed snem. W dzien po jedzeniu, godzine nie popijac.
Pomaga na kaszel, przeziebienie, problemy z zatokami i infekcjami, bronchit, astme, koklusz.

No, to sie nazywa porada!
uscisk
wis

 

7. Februar 2010 20:43:13 An: Remi

Witaj Remi w niedzielnym wieczorze.
Przedwczoraj dzien slonca i odwilzy, powietrze pachnace mozna bylo pic, teraz swiat znowu skuty lodem. Ale dnie dluzsze, a poniewaz nie mam motywacji do wychodzenia - pracuje dnie i noce w furii po 14 godzin dziennie. Wylaczam komputer po pólnocy, zeby obejrzec news, po kwadransie wlaczam bo wszystko nudne, a ja mam nowy pomysl. W lózku notes i zapiski idei na jutro, ale zabawa!
Twórcza ona, uczylem sie nieco programowania, a teraz wiedze wdrazam.
Pasja godna frajera, wszystko za frajer. Ale po paru godzinach pracy jest cicha radosc i pokój, a po parunastu pojawia sie wrazliwosc piorunochrona.

Vero jest okay, pracuje w 02, dobrze zarabia, daje mi czesc czynszu, splaca swe wielkie dlugi.
Od jakiegos czasu sa papiery wszelkie w usilowaniu znalezienia miejsca studiów. No jest, za 300 miesiecznie 3 lata.
Natomiast balaganiara co sie zowie. Ale nie pali nie pije, ma chlopaka, jest bardzo fajna wsród ludzi, sympatia plynaca z wlasnej radosci zycia.

Jak zimujesz w pólnocnym klimacie? Zamrozilo, zorzami zachwycilo? Nieco narzekam na brak swiata. Natomiast sa nowe ciekawe dolegliwosci.
I gromadze zachwyt w komorze, aby uzbierac zapas na najblizszy widok teczy!
A slucham Autumn Leaves (Cannonball Adderley With Miles Davis).
Uscisk serdeczny i wracam do zajec nieobowiazkowych -
wis

Von: Remi 7. Februar 2010 22:31:04

Wieslawie!
Zaczynajac od aury: tu mnostwo sniegu, przy ca minus 2 stopni. Czyli idylla wzrokowa, a temperatura calkiem do wytrzymania. Wszelkie galezie drzew, dachy domow, auta wolnostojace, nie mowiac o rysunku gor, nosza gruba warstwe bieli.
Przepiekne dla czlowieka, a zachwyt (zapewne) dla artysty.
Zreszta, ten "zachwyt dla artysty" trwa tutaj caly rok, wiec ciesze sie, ze przyjedziesz, obojetnie ze wzgledu na pore roku, choc polecam czerwiec/lipiec, z roznych wzgledow.
Czekam na Twoja wizyte!
Wez ze soba Vero, wtedy Anika tez pojawi sie tutaj.
Poza tym studiuje fizyke, glownie by pomoc Anice w jej naukach. Przy okazji znow wracam na sciezke "ogolnej teorii wszystkiego" i znajduje jej wiele rozgalezien, aspektow (kiedys, u schylku zycia, to wydam).
Inspirowany mechanika kwantowa, medycyna i wlasnymi przezyciami sformulowalem prawo odnoszace sie do - jak to nazwalem - Optimum Wieku.
Otoz twierdze, ze kazdy ma pewien swoj przedzial wiekowy, z ktorym moze sie pogodzic, do ktorego dazy (nie zawsze zgodnie ze strzalka czasu), w ktorym czuje sie najlepiej. Czyli: niektorzy ciesza sie z racji uzyskania czterdziestki bo n.p. wtedy uzyskuja najwiecej poklasku (zawodowego, prywatnego), inni chca miec wiecznie 30 lat, a jeszcze inni nigdy nie pragna "dorosnac" - takim odpowiada umiejscowic sie w wieku najwyzej 20 lat i stamtad sie nie wychylac (= "zyj intensywnie, umrzyj wczesnie").
Ja sam zauwazylem wlasny przestoj na poziomie ca 20-25 lat.
Odpalilo mi...
Kupuje odziez firmy "Diesel", slucham grup lat wspolczesnych (n.p. "Wolfmother", "Interpol", "White Lies"), mam w dupie starosc, gole sie codziennie, ogladam sie za malolatami... i planuje Great European Fucking Tour...
..."Such a dirty old man!" (= z "Abbey Road" Beatlesow)
Poza tym tesknie za "zwykla" bliska zenska osoba, ba, nawet do takiej dotarlem, no i oczywiscie, nic nie lekko, bo przeszkody: maz, dzieci itd - opowiem szczegoly.
Do wkrotce!
r
p.s. zazdroszcze Tobie Wiecznej i Owocnej Pasji Tworzenia!

 
14. Februar 2010 02:53:35 An: Remi

witaj Remi w glebi nocy. Ale sie narobilo!
Wspominalem Ci, ze narobilem sobie roboty. Zdaje sie nieskonczona, wiec urwalem sie jej na pare dni.
Jest piekny piano utwór 'Glimpses of Truth', Gernot Reetz, 9,1 minut. Sciezka dzwiekowa filmu, który w ostatnich dniach zrobilem, MANDALA CONNECTION.
Opublikuje w YouTube w nastepny znaczy weekend. Jeszcze w 100 slowach opowiem wszystko co wiem o mandali jako komentarz, przygotuje slowa-klucze, tags itp. Studiuje YouTube handbook.
Czyli za tydzien przesle Ci link do radosnej nowiny.
Jak dzisiejszej nocy (-1 i snieg) sle Ci uscisk!
wis
 

Von: Remi 16. Februar 2010 11:43:08

Wieslawie!
Czekam z niecierpliwoscia na link.
Ciesze sie ze praca u Ciebie wre.
Tutaj robi sie coraz jasniej, na dworze wiec i we lbie ;-)
Tymczasem robie duzo w kierunku uzyskania specjalizacji, bo z tym papierem moge sie przeniesc gdzies indziej. Tu pieknie, ale brakuje miasta. Czas zakonczyc te wczasy nad arktycznym fiordem.
Tesknie za pogawedka.
Oby do zaraz!
Usciski!

 

24 lutego 2010 12:12 użytkownik jadwiga:

Tak sobie czytam i czytam twój list. Jakbyśmy się wczoraj widzieli i pisali do siebie od lat. Co się dzieje z tym panem czasem? To w świecie ducha tak to działa i nie działa, że nie ma tu czasu ani przestrzeni. Nie lubię wypowiadać tego słowa: Świat Ducha. Bo miejsce tego świata jest za zasłoną. Tak się cieszę, że odpisałeś mój miły towarzyszu niegdysiejszych długich spacerów nocnych, mostowych. Raz spotkaliśmy zdechłego kota na Pradze. A wtedy z kotami miałam do czynienia bo siedziały nocą po dziesięciu na poręczy w akademiku i patrzyły na mnie, i bałam się tej ciszy. Pan pies hałasuje a kot jest cichy jak duch, stąpa bezszelestnie.

Dzielisz się szczęściem, którego doświadczasz z samego bycia na tej kuli ziemskiej. Ono tu doleciało do mnie. I sprawiło mi ulgę. A więc dzielisz się Ob.wiesiu dobrem z bliźnimi nie wiedząc o tym. Oglądam twoje prace grafiki i te kolorowe to one uszczęsliwiają ciebie, tworzenie ich, praca która jest radością. I sprawiają radość innym. Jakie to proste.

Powiadają w Pańczatantrze: Co stracone i bezpowrotnie umarłe, tego mędrcy nie opłakują i tym właśnie różnią się od głupców; gdy ktoś nadmiernie opłakuje nieodwołalną stratę, stwarza nowe cierpienia i cierpi podwójnie. To samo jest u Seneki w O pocieszeniu do Marcji. Umysł to przyjmuje bo smakuje mu logika. Ale reszta czyli cały człowiek jest głupcem i cierpi jak potępieniec albo raczej jak robak zmiażdżony obcasem.
Dziękuję ci z całego serca za kontakt i za twoje kolorowe obrazki w inernecie. Piękno i radość to kawałki rajskiego świata. Spojrzałeś śmiertce w oczy z Nowym Rokiem a potem wydobrzałeś i pracujesz jak szalony, jak Smok, czy jest coś lepszego na tym świecie?

Indianin z Castanedy mówił, że wystarczy obejrzeć się za siebie i tam dwa metry za nami siedzi nasza koleżanka śmierć. I trzeba się z nią ułożyć i zżyć. Niech jej będzie.

Może to twoje spotkanie z nią w Nowy Rok dało ci siłę,energię, pragnienie kreacji, pomysły i możliwość dzielenia się z córkami. Może to wszystko ma swoje miejsce i jest tajemnicze i piękne jak miasto, domy, mieszkania, ogrody, noce, ulice, latarnie, gościńce, ratusze, strychy i rynki i krzaki bzu w opowieściach ETA Hoffmana? Dzięki za to, że, pisałam do ciebie ten list i spotkałam po drodze zapomnianego Hoffmana i innych znajomych. Pisz. Serdeczności i CZUJ DUCH. Jaga. Bardzo się cieszę

 

25. Februar 2010 00:24:45 An: jaga

później, w 1970, w Reportażu (Poezje) napisałem wierszyk -
------------------------------------------

w polu widzenia okropny zamęt!
lewe oko dłubie w sensie
prawe mnie podejrzewa o dłubanie w nosie a wiersz
jest aktem
niewiary
która wymaga dowodu
uśmiechem przewrotnym i zaskakującym
który ma jedną wargę
więc udaje horyzont
albo z samego rana znajduje
zdechłego kota w minionej ulicy konfident wizualny
przeczy natchnieniu

----------------------------------------------
to może pociecha, że nawet zdechły kot nie przemija?
p.s. po raz pierwszy mój mail odbiera polskie znaki szczególne i nie zamienia je w krzaczki! jak to zrobiłaś? też próbuję!
dzień pełen zgiełku, pracy i gości w sprawach! siąpi! z nocnym uśmiechem
wieś gdzieś

 

Von: jaga 25. Februar 2010 07:46:57

Jest poranek i doleciało do mnie ciepło sprzed dziesiątków lat. To nasze ciało, my o tym nie wiemy, zapamiętuje wszystko jak jakiś bóg albo maszyna kosmiczna. Zapamiętuje to mało, ono doświadcza naraz wszystkiego jak alef Borgesa, tylko bez żadnej filozofii. Raczej tak jak możemy sobie wyobrazić, że doświadcza obłok, kamień, studnia, osa. Dzięki ci daleki i bliski Wiesławie za "przekierowanie" mojej tak czarnej rozpaczy że nie ma takiej czerni.

Jakie to dziwne, że mam przed sobą dwa listy od ciebie, jeden papierowy, w którym piszesz, że trzymasz za mną rękę w ciemności i to było napisane do mnie teraźniejszej. A drugi list jest na nieskończenie długiej, niekończącej się świecącej kartce w komputerze. Epoki się przewalają nad naszymi głowami, fascynujące technologie a my jesteśmy tacy sami, to jest ta cząstka nieśmiertelności, która u ciebie jest teraz wybuchem radosnego tworzenia a u mnie bólem. I to na jedno wychodzi jak w jednej monecie, która ma dwie strony - odkryłam amerykę.

Obudziłam się w nocy i przypomniałam sobie o twoich filozoficzno-poetycko-buntowniczych opowieściach o kręgach. Na naszych spacerach tylko o tym rozmawialiśmy, o kolejnych kręgach. W ostatnim kręgu, na samym dnie umieściłeś albo ja to zrobiłam: codzienność, monotonię itp. Ot. błędy młodości. Teraz oddałaby wszystko za codzienność i monotonię. Zazdroszczę Orfeuszowi że mógł choć jeden raz zobaczyć Eurydykę. I co mi tam że mity to jedynie projekcje naszych pragnień. I tak zobaczył ją naprawdę raz jeszcze. Byli szczęśliwi dawni poeci, Świat był jak drzewo, oni jak dzieci.

Tak bardzo dziękuję ci za to, że rankiem znalazłam w tej zaczarowanej maszynie twojego mejla. To była niespodzianka dla tego dziecka które we mnie siedzi i płacze. Bądź zdrów. Twoja twórcza energia rozprzestrzenia się i jest darem dla wielu wokół ciebie i tych dalekich na różnych kontynentach. Bardzo podoba mi się twoje "Słońce północy" o ile zapamiętałam tytuł. Pracuj pracusiu bo ty wiesz co robisz! Jagoda

 

W dniu 26 lutego 2010 01:39 użytkownik Wieslaw Sadurski napisał:

tak pieknie mi piszesz Jagienko, cudna nuta,
ze pytam: powiedz mi, czy twoja maszyna jest sprawna?
czy mail-box przyjmie 30 Mb?
wlasnie mój muzyk dostal ode mnie film. i cieszy sie. film niesie cudne wibracje - i wazy tylko tylko 30 Mb. mówia mi przyjaciele ze healing vibes! moze dla Ciebie?
pozdrawiam i padam w sen
w.

 

Von: jaga 26. Februar 2010 10:30:53

Spytam się Stefanka. On wszystko wie. To niesamowite, że w twoich papierowych listach jest też Stefanek. Ongiś byłeś we Wrocławiu i ja widzę, że zabierałam go na randki. Miał wtedy 12, 13 lat. Stosy "Młodych Techników", ciągle coś majstrował, radia na kryształki, rakiety na saletrę, w domu wszędzie leżały jego narzędzia, szpulki, druty. Potem poszedł na astronomię, ach jaki to mój konsultant niebieski i na fizykę obecnie jest informatykiem w elektrowni Turów. Zwierzęta, ludzie, rośliny wszystkie osoby żyjące chcą ocierać się o niego, wejść mu na głowę. On sobie nic z tego nie robi, nawet o tym nie wie. On jest od razu zrodzony. Mam szczęście że jest moim złotym bratem. Więc Stefanek mi powie. Bo ja się boję mojej maszyny, która czasami świruje bez powodu i Stefanek przywraca ład. Bo bardzo chcę zobaczyć twoje dzieło. On nie ma już 13 lat choć nie jest to pewne. Ma żonę i troje dorosłych dzieci i mnie swoją sisterkę i cały świat z kosmosem, w który patrzy przez lunete i swój kosmiczny umysł.
A teraz zgadnij z czego jest ta opowieść:
"Kiedy przed chwilą pośród przepaścistej nocy obudziło mnie przepaściste miałknięcie - w naiwności serca swego pomyślałem: śni mi się Jaga; kiedy jednak miałknięcie powtórzyło się - otworzyłem swoje oczęta chabrowe (chodzi nie o barwę faktyczną, lecz o uzewnętrznienie mej niewinności) - popatrzyłem na świecący nisko w oknie księżyc i skojarzyłem pobieżnie fakty: marzec, okno otwarte, nocna a dobra akustyka...Kierunek, z którego doszło następne miałknięcie - skutecznie przerwał dalszy ciąg prozaicznych kojarzeń. No tak, to było do przewidzenia, otworzyłem drzwi, zapaliłem światło i nie bez zadumy popatrzyłem na wchodzącego do pokoju dużego i czarnego kocura, z białym podgardlem i prawą łapką. Nie, nic nie powiedział, spojrzał tylko na moje gołe nogi i oblizał się tak wymownie, że schowałem je pod kołdrę. Po chwili, otrząsnąwszy się ze zbyt metafizycznych doznań, wstałe, wygoniłem kota do przedpokoju, zrobiłem sobie prysznic i herbatę, po czym naturalna koleją rzeczy powróciłe do punktu przebudzenia. Jest, jak to przed chwilą oznajmiło radio, godzina druga, spałem więc całą godzinę. Co myślisz o tym kocie? Gdyby był chociaż wysłannikiem piekieł! Niestety, na to nie można liczyć nawet o tak późnej godzinie...No cóż, leżę sobie, nie powiem, wygodnie, herbatkę popijam, sonaty Chopina słucham, patrzę na przyklejoną dziś do ściany kartkę - widywałaś pewnie takie - z napisem: "Honorowych Dawców Krwi Załatwiamy w Pierwszej Kolejności" (słowo "załatwiamy" jest wzięte w atramentową kratkę - gwoli większej jasności)."

Na kopercie widnieje data 1. 4. 1966r.! Jakby to działo się teraz. Piękne są twoje opowieści. Słuchałeś nocą radia jak ja przez lata, jestem radiomanką, słuchowiska, koncerty. Zapewne słuchałeś 2 programu, który wówczas i teraz jest równie dobry. No i piłeś czarną bardzo mocną herbatę, siekierę.Niewielu ma dar snucia opowieści. Jest to unikalna umiejętność bo jest to naprawdę trudne. Dlatego tak uwielbiam baśnie w których opiowieść jest wyszlifowana przez wieczory i noce tysięcy lat jak kamyk wyrzucony przez ocean. Wiem, że to moje zagadywanie hamuje twój twórczy zachwyt po skończonym dziele. Ale niebawem dowiem się od Stefanka czy maszyna łynie co trzeba. Bo on teraz śpi na swojej wsi. Czuj Duch Wiesiu-Gdziesiu. JAGODA

 

W dniu 26 lutego 2010 20:06 użytkownik Wieslaw Sadurski napisał:

Co za dzień!
Wczoraj skończyłem wielką robotę 6 tygodni, nowa update mej website, nocą załadowałem, sprawdziłem, zrobiłem korekty, załadowałem, a dziś wyczerpany, nieco ból serca, sentymentalna mgła.
Poranna herbata, owszem czarna mocna, po czym nie zasiadłem do pracy, lecz wróciłem do łóżka i spałem do 17-tej.
Wiesz, wisarts jest mym prawdziwym domem, powstaje jakiś nowy pawilon w ogrodzie, a co jakiś czas trzeba gruntownie sprzątać, wietrzyć, usuwać niepotrzebne meble i myć okna. A konkretnie - jest nowy język HTML 4.1, którego trzeba się było nauczyć i wdrożyć. Niezbyt wiele zmian wizualnie, ale strony są od dziś dostępne dla powolnych modemów no i właściwie kodowane.

Może jutro będę ładował Mandala Connection online, dziś tylko pomarzyć, zrobić tekst-opis, zresztą to inna wersja w HD i waży ponad 200 Mb. Nigdy jeszcze nie ładowałem video, trzeba mi zrobić account i poczytać handbook przedtem.
Czyli ślę Ci małą wersję filmu, Twój kompu może potrzebować paru minut na odbiór. Muzyka jest przyjaciela, a dźwięczy prosto z serca.

Jaga, jak bozię kocham, nie wiem co to za tekst cytujesz! czyżby?!
Ach mam do spisania parę opowieści, może czas pozwoli. Pojawia się wiele zdań codziennie, a bez zapisków. Bowiem zgiełk prac i fascynacji.

Tak, Jaga, czuwam! i współczuwam!
w.

 

Von: jaga 26. Februar 2010 21:40:30

Gorąca głowo, to twój szczęśliwy dzień ukończenia wielkiego opusu. Tak bardzo cieszę się, że mogę dzielić z tobą twoją radość. "Dzielcie między siebie radość, przyjazne uśmiechy i gesty dobroci ponieważ w ożywczej rosie małych rzeczy serce odkrywa swój poranek i doznaje umocnienia." K. Gibran
Głowa ci płonie jak szamanowi w transie. Kiedyś wrzucali szamana do kadzi z zimną wodą by go ostudzić. A ty wskocz do kadzi snu i śnij słodkie sny Wiesiu Gdziesiu. Na dobranoc ślę ci jeszcze jeden fragment twojego własnego listu sprzed wielu lat. Ja też czytam je pierwszy raz, bo zapomniałam gdy je wtedy czytałam:
"Byłem dziś trochę chory, więc siedziałem cały dzień przy maszynie, dopiero o 22, mając sporą gorączkę i jeszcze większą ochotę na kawę - pojechałem do Telimeny. Nie przeliczyłem się - spotkałem pewnego starszego pana, który widząc moją rozglądającą się a niezdecydowaną minę - nie omieszkał zapytać mnie dystyngowanym oczywiście tonem, czy nie byłbym łaskaw napić się z nim kawy. Odrzekłem, że owszem, pomyślawszy uprzednio, że szarlotka nie jest rzeczą złą. Usiadłem, przychylnie zareagowałem na pytanie, czy nie mam ochoty na ciastko...po czym... dostałem plik maszynopisów, bowiem okazało się, że starszy pan znany mi dotąd z dalekowidzenia, jest młodym poetą."
Te listy czekały dziesiątki lat na powtórne otwarcie to i ja mogę jeszcze poczekać na dotarcie do mnie twojego filmu. Teraz możesz rozkoszować się odsypianiem tych ostatnich nieprzespanych nocy bo i sny, proszę pana, mają święte prawo się wyśnić i czekają w kolejce. Uściski i dobranoc. Jagoda

 

26. Februar 2010 01:31:09 An: Remi

drogi mój w srodku nocy!
jak sie zyje na pólnocy? zazdroszcze Ci nieco pejzazy, które czesto ( ! ) ogladam w telewizorze. nic nie mam z tego wielkiego miasta. zadnej motywacji, aby wychodzic z domu.
zakonczylem dzis parotygodniowa robote, zaladowalem, sprawdzilem, zrobilem korekty, zaladowalem - i po pólnocy slodka blogosc po zadaniu.
znowu cos zmienia sie w zyciu, nie pamietam kiedy to zylem ostatnio w takiej pasji - no nie mam czasu sie wyspac.
czego i Tobie zycze!
filmu jeszcze nie zaladowalem, czekajac na zachete muzyka, która dzis nastapila. wiec lada dzien.
praca nad tym filmikiem sprawila, ze pokazuje gosciom, np. narzekajac, ze nie mam wplywu na synchronizacje, bo software ubogie.
odkad pracuje - mnoza sie prace. jakaz blogosc po osmiu dwunastu godzinach, jaka cicha radosc i glosna energia!
odwilz powolna, sloneczka w poludnie nieco.
i tak sie plecie ecie pecie.
uscisk
wis

 

Von: Remi 26. Januar 2010 20:03:10

Wieslawie!
Zajrze zaraz na wisarts, ciekaw jestem.
Co do kolorow: teraz nastepuje przelom swietlny, tzn slonce wyglada zza horyzontu po dwoch miesiacach ciemnosci. To sprawia, ze przedpoludniem, za sprawa interferencji, dyfrakcji i innych zjawisk, na niebie podluzne, ogromne pasma rozu i fioletu, jedne nad drugim, nierzeczywiste, jak namalowane przez przesadnie gruba farbe kladacego artyste. Bylbys zachwycony.
Slucham "Czerwonych Gitar" na przemian z "Nirvana" i "Led Zeppelin" = cocktail wybuchowy.
Wczoraj bylo minus 14 stopni, dzis plus szesc i do tego zapowiadaja orkan sniezny...
Piekne wszystko, ale powoli mam ochote przeprowadzic sie z tego zadupia do cywilizacji, co pewnie nastapi w przeciagu roku.
Poza tym niewiele. A szkoda.
Serdecznosci!
r

 

27.02.10 19:06:13

DZIEÑ DOBRY PANU!
CHĘTNIE BYM ZAKUPIŁA PAŃSKIE OBRAZY SĄ PIĘKNE, ALE NIE UKRYWAM, ŻE CENA JEST DOŚĆ WYSOKA.
INTERESUJĄ MNIE DWA OBRAZY NA P£ÓTNIE - DRUKI;
PTAK PORANKA 110/90
PIERWSZA NIRWANA 80/70

MOŻE JEST MOŹLIWOŚĆ NEGOCJACJI ???
JESTEM W STANIE ZAP£ACIĆ W SUMIE 450 EUR
POZDRAWIAM I CZEKAM NA
ODPOWIEDŹ
AGATA

 

Betreff: Ptak poranka, Nirvana / Von: Wieslaw Sadurski / Datum: 28. Februar 2010 01:14:51 An: AGATA

Dzień dobry Pani Agato,
owszem przyznaję cena wysoka, ale zawiera honorarium za malowanie, fotografię, przygotowanie do druku, druk, ramy, obicie na ramy, pomalowanie werniksem.
Proponuje Pani 450, owszem opuszczam setkę z 550, miły jest Pani wybór i fakt, że coś do Polski...
Wybiera Pani najjaśniejsze obrazy, wyzwanie dla drukarzy!
Kłopot to Porto. 110x90 cm ubezpieczony do Polski to kupa pieniędzy. Więc gdzie Pani mieszka? Przystaje Pani na warunki? wpłata na moje konto, będę gotów do wysłania prac w 10-14 dni po nadejściu wpłaty. Dowiem się o aktualnych kosztach podróży, bez ubezpieczenia niedrogo, ALE!

Serdeczności z Berlina przy niedzieli
Wieslaw Sadurski

 

Von: jaga 28. Februar 2010 10:48:28

Drogi Wiesiu Miły, rano nasz mały piesek ze schroniska, który waży 5 kg i nazywa się Pan Profesor Ryjek-Ryjkowski trącił mnie w kolana i wymownie popatrując na smycz wyciągnął na spacerek. Tak jakby to był pierwszy spacer w jego życiu i wogóle w kosmosie. Wcale nie razi go beznadziejna monotonia codziennych spacerów. Pewnie jak jogin potrafi radować się tym co jest albo jak jakiś chasyd itp. Bowiem dziś wyraźnie zaszczekał:"Jestem Który Jestem", "Jestem Który Jestem". Na szczęście w naszej wieprzowo-wołowej epoce nie pożeramy wszystkich żyjących.

Dzionek był piękny. Słoneczko wpada w otworki w źrenicach co czuje się wyraźnie i leci do serca, które tego bardzo potrzebuje. Niech i twoje serce roztelepane przez ostatnie tygodnie pracy bez odpoczynku. Niech je omyje, obleje, zatopi słońce nasz Złoty Brat, który nazywa się tak samo "Jestem Który Jestem".

O boże, trafiłam, (same mi wpadają w ręce, to jest najprawdziwsza synchronia) na "Miriam" Trumana Capote. Nie wiedziałam, że te ksiązki z lat 60 tych wogóle istnieją. "Pan Bida", "Dzieci w dniu urodzin"; o tej małej ekscentrycznej pannie Bobbit, "Drzewo nocy". A także Salingera: "Hej wyżej podnieście strop cieśle", "Franny i Zooey", "Seymour" Dziękuję bogom i boginiom a prawdę mówiąc tobie za spotkanie ciebie, za zatapianie się w dawnych lekturach. Że te dni coraz bardziej słoneczne i dłuższe choć bolą mnie i Ryjka, (bo lepiej jest siedzieć w ciemności, gdy dni skracają się) płyną w dobrym towarzystwie. Str.37 "Miriam" tak śpiewa pijak, przyjaciel Miriam: "Pieniążki, szczęście, miodek z dzbanka ale lepsza jest kochanka. Lecz najlepsza whisky szklanka!"
Wiesławie bądź zdrowy, zdrowy dla pięknej córki, Weroniki. Twoje są prace i dni, twoje marzenia i wiosna. Pozdrowienia i uściski, Ruda Jagusia.

 
Wieslaw dziadek mróz23.2.2010




Zima sroga jak w bajce.
Oto wyszedłem z domu, bowiem córka twierdzi, że moje zdrowie co się zowie potrzebuje powietrza.
Poszedłem do parku, zamyśliłem się - widzisz z jakim skutkiem!

A co robiłem, gdy na spacery nie chodziłem?!
Właśnie załadowałem na YouTube video, 9 minut. Polecam jako chwilę relaksu.
- MANDALA CONNECTION -
50 mandali do koncertu fortepianowego Gernota Reetz.

 
 
2. März 2010 13:24:10

Czarodzieju Wisie. Twoje dzieło obejrzałam już dwa razy jeden za drugim, można zatopić się tak jak w kalejdoskopach przykładanych do oka w dzieciństwie. Mandala działa na wszystkich, świadomych i nieświadomych jest niekończącą się opowieścią. I smutni będą pocieszeni. Dziękuję za cudny film i muzykę.
Uściski J.
 
04.03.10 17:41:45

Witaj, Wiesławie :)
dobrą robotę zrobiłeś podczas swego dobrowolnego domowego odosobnienia!! - Twoje "mandale w rytmie" budzą szczery podziw i zachwyt - tylko patrzyć, jak w Lublinie zawiąże się Koło Fanów Wisartu... I to zdjątko ze spaceru wzruszające - a skojarzyłem, ni z gruszki ni z pietruszki, że jakby tam kogoś w tym parku mi przy Tobie brakowało... może Krzysia?....
Pozdrowienia serdeczne
pkg
 

Von: Filip 4. März 2010 00:34:03

Widzialem Mandale, bardzo fajne. Sciskam. Musze bez przerwy odsniezac, bo nas zasypuje raz po raz. Zima w tym roku sroga i duzo opadow, nawet na nasz klimat. Ciagle duzy mroz. Sciskam.

 
26.2.2010

Co za dzień! Wczoraj skończyłem wielką robotę 6 tygodni, nowa update mej website, strony malarskie i graficzne, nocą załadowałem, sprawdziłem, zrobiłem korekty, załadowałem, a dziś wyczerpany, nieco ból serca, sentymentalna mgła. Poranna herbata, owszem czarna mocna, po czym nie zasiadłem do pracy, lecz wróciłem do łóżka i spałem do 17-tej.
Wiesz, wisarts jest mym prawdziwym domem, powstaje jakiś nowy pawilon w ogrodzie, a co jakiś czas trzeba gruntownie sprzątać, wietrzyć, usuwać niepotrzebne meble i myć okna. A konkretnie - nowy język HTML 4.1, którego trzeba się było nauczyć i wdrożyć. Niezbyt wiele zmian wizualnie, ale strony są od dziś dostępne dla powolnych modemów no i właściwie kodowane.
Ach mam do spisania parę opowieści, może czas pozwoli. Pojawia się wiele zdań codziennie, a bez zapisków. Bowiem zgiełk prac i fascynacji. Tak, czuwam! i współczuwam! 
 

W dniu 4 marca 2010 15:21 użytkownik Wieslaw Sadurski napisał:

Witaj Jaga, co za wiosna! poranną herbatę piłem w słońcu (przez szybę), a na spacerze gęsty śnieg. Chodziłem, marzyłem, wreszcie wyspany. Ach, chodzisz na spacer z pieskiem! Ja wyprowadzam na spacer mą wewnętrzną świnię, jest niewidzialna ale słyszę jak radośnie chrząka.

Dziwne wibracje z cytatów z mojego listu. Nic nie pozostało z mej prozy lat 60-siątych (dziesiąty krąg i pół setki opowiadań), siostra przesłała mi do Stockholmu w 1971 wiele kg manuskryptów, przeczytałem, podarłem troskliwie, przecząc negatywności i schiziowi. W nowym życiu postępowałem jak w starym - wartościując.

Ale dziś jest ciekawie. Mam 5 krótkich fimów od 7 do 37 sekund zrobionych przed laty, teraz będę je kończył i publikował, bowiem niezwykłe.
Na website robię w wydziale fotografii - przebudowałem strony, robię nowe.
Lubię stronę Matka Natura, będzie po niej ironiczna nieco Ciotka Kultura. Zabawna strona osobista W mym Atelier. Strona Portrety, i Polska którą kocham.
Jedynym problemem jest nadmiar materiału i wybór - z tysięcy portretów wybrałem na razie setkę. O, znowu słońce świeci w huraganowym wietrze...
Czego i Tobie życzę!
w.

Von: jaga 7. März 2010 03:17:44

Miły, przestraszona do ciebie prędko piszę. Obudziłam się i sięgnęłam do kontaktu, próbuję kilka razy coraz gwałtowniej i lampka przy łóżku nie zapala się. Zrywam się żeby dojść do drzwi i zapalić górne światło ale jest tak strasznie ciemno, jak nigdy, cofam się z powrotem kładę się przykrywam. Siadam znowu, chcę wpuścić trochę światła z zewnątrz, szarpię zasłonę i nagle wiem, że nie ma w moim pokoju okna pod ręką zeby można było odsłonić nie wstając z tapczanu. To sen, to mi się śni. I nie wiem co teraz począć, w którą stronę iść i gdzie jestem.
Zaiste doświadczyłam swojego bar-do. Ale w realnym przeżyciu to jest straszne. Co innego gdy się to studiuje i czyta i gdy pracuje nasza przyjaciółka wyobraźnia. W tym moim strasznym pomiędzy, w tym stanie pośrednim nie było wyobraźni tylko ciemnośc i groza jakbyś stanął i zobaczył że nie ma kuli ziemskiej na której stoisz. Czy tak jest w konfrontacji ze wszystkimi tekstami naszej kultury, że piękne i inspirujące są tylko za dnia, w blasku slońca, które tak kocham. Jakby były złudzeniem bowiem objawiały tylko jedną stronę tej kartki rzeczywistości, A4.

Mogę zadzwonić do dzieci w każdej porze doby, do przyjaciół, teoretycznie. Wybrałam ciebie bezwiednie bo ja stukam w czarne kwadraciki (co za absurd) a ty śpisz słodko i śnisz slodkie sny. A więc zażywaj tego cudnego miodu snu, tego taoistycznego CoNieco i śpij. Pozdrawiam cię przyjacielu na tej białej, świecącej stronie komputera, nieskończonej, która ciągnąć się będzie do końca świata chyba, że wyłączą prąd. I dzięki że mogę pisać w przestrachu bo dzięki temu zbliżam się do poranka tej pięknej pory zielonego listowia niezależnie od aury.
Od początku świata nasi przodkowie nie mieli takiej kartki do pisania, co najwyżej papirus, który szedłby do ciebie pól roku i sen mój dawno by się rozwiał. Chociaż bywają sny które trwają 5 tysięcy lat ponad; sen Gilgamesza. Dziękuję za wysluchanie, choć wtargnęłam do ciebie jak huragan, bez uprzedzenia. Takie to mamy czarodziejskie narzędzia komunikacji. Chwała inżynierom, wynalazcom i informatykom., czyli znowu na horyzoncie amerykańscy uczeni, cudo. Bądź zdrów. Mój Miły. Jagienka

 

W dniu 7 marca 2010 19:42 użytkownik Wieslaw Sadurski napisał:

Jaga, a to trafił Ci się sen!
i trafił w jakieś czułe miejce, co potrzebuje jasności!
mam wrażenie, że był o lęku, niekoniecznie o śmierci.
wydaje mi się, że śmierć przychodzi w świetle. a może marzy chłopczyna?

nie mogłem nocą o trzeciej zasnąć, cały dzień był w oparach zmęczenia, że trudno oddychać. dzisiaj zmęczyłem się fizycznie, parę godzin pracując w ogrodzie. mam wiele roślin, każda sesja z nimi to wiele ruchu. przesadzanie, mycie. więc samopoczucie jest lepsze. veronique twierdzi, że nie wiem, jak odpoczywać.

skopiuję Ci tutaj, co gdzieś tam pisałem a czego może nie dostrzegłaś na stronach...

*Ważne, także dla rozumienia mego malarstwa) doświadczenie życiowe miało czas przed narodzeniem.
Umarłem, zanim się urodziłem.
Mama w ciąży pod koniec 5 miesiąca, wiosna 1940, rodzice wybrali się na wesele wozem o kołach okutych żelazem, po szosie z 'kocich łbów'. Zrobiło się mamie niedobrze, wymiotowała, ale gdy odpoczęla i poczuła się lepiej - ojciec ją porwał do tańca. Wracali dopiero o poranku i mama zaniemogła. Przestałem się w jej brzuchu poruszać całe 3 dnie i noce. Zioła, kąpiele, modlitwy. Przeżyłem śmierć, wróciłem. Rodzice zapomnieli na całe życie !
W pół wieku później zdarzenie wróciło, a przypomnienie zaszokowało rodziców!
Jak to możliwe, zapomnieli o wszystkim, a syn przyjeżdża z Berlina i pyta, czy w 5 lub 6 miesiącu ciąży mama nie miała wypadku, bowiem wtedy bodajże umarł! Zaprzeczają, wspominają w wieczór cudnego gadania swe małżeństwo, wojnę, me narodziny. Następnego wieczora mama mówi, że zaniepokojona pytaniem nie mogła zasnąć, i nagle woła do ojca: - Janek, a pamiętasz wesele w Bychawie?
Historia wraca, przypominają sobie chwile, zdarzenia, lęki.
Dlaczego pytałem, skąd wiedziałem?
Oto żona mego wydawcy, nauczycielka astrologii, zrobiła mi prezent urodzinowy, horoskop. Ja chłopski syn sceptyczny, prosiłem, aby nie było o przyszłości. Może o uwarunkowaniach? Narysowała diagram, opowiedziała co wiedziała. Stwierdziła, że umarłem, zanim się urodziłem. Że to widać w diagramie. Że ona, widząc to, wreszcie pojmuje moje malarstwo. Obrazy to wspomnienia z umierania przed narodzinami.
Wspaniała przygoda dla rodziców! Także dla mnie, w upływie czasu, stała się istotna. Wspominam lot do światła. Powtórka nastąpi.*

a mnie się długo zdawało, że to meskalina i lsd!
tzn. ani ufałem ani nie ufałem mym przygodom - sądząc, że mogą być halucynacjami. a od pani astrolog taka niespodzianka.
chyba nie mam lęku przed śmiercią. i bodaj nie wiem, co to strach i lęk. a może się mylę, samopoznanie jest względne.
tak mi dopomóż święty róg!

a Tobie życzę blasku i ciepła
w.

 
7.3.2010

Wydaje mi się, że śmierć przychodzi w świetle. A może marzy chłopczyna?
 
Von: Agata 7. März 2010 20:58:27

Pieniądze wysłane.
Od wczoraj czytam zapiski na
wisarts, poznaję bliżej hm ... cieszę się, że pańskie obrazy będą w moim domu.
Teraz już tylko cierpliwie czekam!!!!
Pozdrawiam
agata
 
 

Von: jaga 8. März 2010 11:33:12

Witaj Wiesławie Miły, Ach! ci nasi rodzice lekkomyślni, młodzi, zakochani. Pędzą po polnych kamieniach na żelaznych kołach, tańczą do świtu. Ich łóżka w których marzą, kochają, śnią, rodzą nas, boją się, modlą, umierają. To o nich: "cała w zieleni pędzi moja miłośc". I to też o nich: "Ach, ach na krzyżu umieera, Jezus oczy swe zawieera". Tak, masz rację umieranie jest w świetle, leżałam z moją mamą w dzień gdy umierała w łóżku i trzymałam ją w objęciach. Śpiewałam, opowiadałam o ścieżce przez łąkę, o obłokach, że idzie w habrowej bluzce lekko i młodo. Drapałam ją po plecach, głaskałam, tarmosiłam za uszy, tuliłyśmy się, świeciło słońce lutowe, chłodne wysrebrzone niebo, zaspy cekinowego śniegu. A my sobie śpiewałyśmy piosenki harcerskie, cygańskie, żołniersnie, maryjne i te wszystkie domowe.

Nie dość, że tak pięknie piszesz to opiekujesz ogrodem i roślinami. Na balkonie mam w donicy świeżo posadzoną w pamiętnym dniu października winorośl przywiezioną z Podlasia moich rodziców. Czy mam ją przyciąć jak się skończą mrozy? Są dwie szkoły, jedni mówią przycinać na wiosnę, drudzy na jesień a trzeci; nie przycinać! przychylam się do tych trzecich bo tak bardzo chcę żeby się wogóle przyjęła z podlasia we Wrocławiu i chyba to jest najważniejsze a nie jakieś przycinanie. Mówią też żeby przynieść z nad odrzańskich łąk krowiego placka i go jej podłożyć, albo zakopać kawałek mięsa. Chyba ją zostawię jak jest, niech sobie rośnie.

Weronika na pewno ma rację, że nie potrafisz odpoczywać, bo cię dobrze zna, twoje wariactwa i nie zważanie na porę, czas i granice. Ale dawno już umarłeś na samym początku życia, więc możesz pozwalać sobie grać śmiertce na nosie i żyć z nią za panbrat. Znasz ją jak siostrę bliźniaczkę. Pierwsze, kluczowe doświadczenie. Jung powiedzałby, że jest to mit twojego życia: odżyć, wyrwać się śmierci, przyjąć ten podarunek. A potem zapomnieć, żyć długo i mieć smak i apetyt na życie. Jest taki rodzaj baśni o chłopcach, którzy poznali się ze śmiercią i po różnych zawirowaniach dzięki jej poparciu wiedli życie bez strachu, w bogactwie, sławie i szczęściu.

Dzięki Ci za tamte listy, sprzed lat, i za te. Tamte mówią mi czego chciałam i na co czekałam. Te pomagają na teraz. Pan Ryjek dopomina się spacerku, więc wyjdziemy na świeży wiosenny pachnący śnieżek. Do zobaczenia na komuterze. Twoja J

 

Von: Remi Datum: 11. März 2010 23:31:06 An: Wiesiek Sadurski

Wieslaw!
Dlugo myslalem. To, co nas rozni, i czego Tobie zazdroszcze to chyba Jasnosc.
Mam na mysli zarowno jasnosc mysli, intencji, dzialania, jak i kreacji, no i jasnosc/przejrzystosc/postawe wobec Czasu.
Ja borykam sie tymczasem bardziej z mrokiem, albo: z tesknota do jasnosci.
Ty pojmujesz Nieskonczonosc + Niepojmowalnosc i umiesz sie z tym obchodzic.
Ja natomiast od dawna, chyba odkad zaczelem "myslec" czuje obok mnie wielka i pociagajaca tajemnice, wydaje mi sie ze dotykam obrzeza wielkiego odkrycia, czuje dlon wyciagnieta w moim kierunku, przez ... kogo?... no i brakuje slow, brakuje jakiegokolwiek srodka wyrazu, komunikacji, nawet krzyk jest tu niemy...
Cos jak klatka, sporzadzona - byc moze WLASNIE ze slow, ktorych "dokladnosc" uniemozliwia udac sie na szersze wody...
Do zobaczenia!
r

 

Von: jaga Datum: 15. März 2010 08:13:46 An: Wieslaw Sadurski

Witaj najmilszy ob.wiesiu, dzień się zaczął z uśmiechem w oczach, chwalmy go przed wieczorem. I siebie też. Pewnie twój świeżo obsadzony i posprzątany ogród znowu znalazł się pod śniegiem? Tu całe miasto zasypane, na drzewach koronki śniegowe jak w pierwszy dzień zimy.
Z twojej dawnej kartki za Sztokholmu dowiedziałam się, że miałam urodzić dziewczynkę z piegami i rudymi warkoczami bo zapytałeś mnie - a może to będzie chłopiec? I rzeczywiście urodził mi się synek Jasinek, to było w 1971 roku! Jak to możliwe że tak bliskie jest tak dawno! Teraz to jemu Jankowi urodziło się dwóch synków 5 i 2 latka. Ale ta dziewczynka z rudymi warkoczami pojawi się prędzej czy później bo następne pokolenie w rodzinie rodzi dzieci. Moja córka Agatka urodziła się 10 lat po Janku i ma czarne włosy więc może ona urodzi tę mityczną rudowłosą?
Mój Anioł Stróż się leni, muszę go obudzić, niech wreszcie poda mi choć palec i wyciagnie na swiatło dnia. Uściski i serdeczności. twoja J.
PS. Oglądamy i słuchamy z Agatką twoje MANDALE. Bądź zdrów i uważaj na siebie. J

 
17.3.2010

Dzisiejszej nocy przychodzi wiosna do Berlina. Pracuję na to wściekle od 10 tygodni, nie musisz rozumieć, rezultaty widzialne.

Wczoraj wspomniałem o śmierci. Życie jest tylko stanem przejściowym? Nie ma się czym przejmować.
 

Von: Remi Datum: 17. März 2010 14:47:31 An: Wiesiek Sadurski

Drogi Wieslawie!
Ciesze sie, ze u Ciebie wiosna i wiele swiatla w duszy!
Tu, biedole, bo mam powazne problemy.
/.../
Serdecznosci!
r
p.s. nastepny moj list bedzie wolny od narzekan :-)

 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 18. März 2010 01:12:57 An: Remi

Oh drogi mój, też bym ponarzekał.
Ale rozważ - życie jest stanem przejściowym - czy to nie straszna pociecha?!
Śmierć zawsze obecna po prawej stronie na wyciągnięcie ręki.
Bardzo względne są nasze uwolnienia, ograniczenia, spełnienia.
Doradzę Ci to co robi sroka - sroka sra z wysoka! Tak Ci dopomóż święty róg!
w.

 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 17. März 2010 03:04:34

Remi, wszystko do dupy w tej wzniosłej atmosferze, o której piszesz. Tzn. okay ale potwornie męczące.

Wiesz,
wisarts jest mym prawdziwym domem, powstaje jakiś nowy pawilon w ogrodzie, a co jakiś czas trzeba gruntownie sprzątać, wietrzyć, usuwać niepotrzebne meble i myć okna.
A konkretnie - nowy język HTML 4.1, którego trzeba się było nauczyć i wdrożyć. Niezbyt wiele zmian wizualnie, ale strony malarskie są już dostępne dla powolnych modemów no i właściwie kodowane.

Ach mam do spisania parę opowieści, może czas pozwoli. Pojawia się wiele zdań codziennie, a bez zapisków. Bowiem zgiełk prac i fascynacji. Tak, czuwam! i współczuwam! Będzie parę stron. Tym razem pisałem po niemiecku raz pierwszy, potem angielski, ale nawet polski pochłania żarłocznie dnie i noce. Czyli hulaj dusza!
pozdrawiam czule i wogóle
wis

ps. piszę do Ciebie w polskich znakach, funkcjonuje?

 

von: Wieslaw Sadurski Datum: 20. März 2010 00:06:39

witaj Jaga,
nie wiem czy Ci potrafię napisać coś w tym późnym wieczorze, gdy moje oczy ślepną od nadmiaru.
jakże masz pięknie -i piesek do spacerów! i dzieci, wnuki, przyszłość bez końca. tzn. masz co robić! kobiecość także ruda zobowiązuje! ale jak to? czy rudość siwieje?! Jaga!

ja melduję się dziś jako katorżnik. słodko i smutno.
słodko, bowiem skończyłem foto-projekt, w trakcie okazał się pracochłonny. ostatni tydzień świrowałem w giętkie meble!
smutno ze zmęczenia i relatywności sensów.

wiatr wieje przez otwarte okna, ale kaloryfery na całego. rano olśniewające słońce, jak bozie kocham, widziałem po drodze do komputera! od południa chmury, ale pod nimi wiosna.
przed godziną niespodzianie załadowałem stronice, brakuje parę linków, ale to jutro. tyle fotografii! osiem stron!
widzę to jak drzewka - teraz będą pączkowały w opowieści do fotos.

córka mnie nakarmiła przed wyjściem do koleżanek. Twoje zdrowie, bowiem dostałem też wino, dziewczyno.
córka mi dzielnie pomagała, drukowałem obrazy dla polski, wyszły przepięknie, ale pakowanie było dziś pracochłonne. Vero zaniosła dzielnie na pocztę, basta.
wcale nie wiem, czy chciałbym narodzić się raz jeszcze. karmiczne uwarunkowania twierdzą, że marzenia o komponowaniiu muzyki nie ujdą bez echa.

winorośl? ja bym nie przycinał w pierwszym roku.
wszystkie rośliny mam na balkonie! za mało miejsca! będę wystawiał roślinki na ulicę z napisem - do wzięcia.
nie wiem, co to się narobiło. mam wiele doczesnych projektów!
kupię też pojemniki do bonsai, moje czerwone klony puszczają pączki.
czego i Tobie życzę!
w.

 
20.3.2010

Przed 10 laty robiłem w 3-D, budowałem sceny, próbowałem lotów w moim UFO. Komputer okazał się zbyt powolny, miałem też inne zajęcia... Powstała też seria króciutkich filmów, animowałem moje obrazy. Publikuję je dziś w YouTube.
 

Potrzebuję 38 sekund do odpowiedzi na ważne życiowo pytanie -
o czym śni galaktyka?


W ćwierć wieku po namalowaniu obrazu Demon i Dziewczyna obudziło się we mnie współczucie dla Dziewczyny, uwięzionej między oczami Demona. Pozwalam jej tańczyć tutaj swobodnie 18 sekund!

 

A tu poruszyłem mój pejzaż Promienie Łaski, aby ci przesłać uśmiech - 32 sekundy.



 

21. März 2010 14:23:46 MEZ

Piękne postrzegania wszechświata, pozytywnie zazdroszczę.
agata

 

21. März 2010 13:09:11 MEZ

Witaj Stary Tygrysie! Większość twoich gwiazd wzeszła w 37 sekund! I kto powiedział, że stoimy zupełnie sami otoczeni zimną kosmiczną przestrzenią? W naszych duszach jak i w kosmosie szaleje twórczy gorący ogień. Przez całe życie nie robimy nic innego tylko przechodzimy z jednego kawałka Świętej Ziemi do następnego. Co pokazał twój film. /.../ Dzięki za pyszny Sen Galaktyki! Twoja Ja W.

 

21. Marzec 2010 01:01:46 MEZ

Wiesławie! /.../ Te 37 sekund są najlepszym filmem, jaki widziałem. Kwintesencja Pochodzenia, Istnienia, Spełnienia. Zawsze zastanawiałem się jak wyrazić połączenie spraw Wszechświata (wraz z człowieczym poglądem o jego wyglądzie, cała mechanika kwantowa i zagadka grawitacji) z tym, co dotyczy codziennie każdego z nas. Ty dałeś doskonałą wizualną Odpowiedź! Mistrz pozostanie zawsze Mistrzem :-)
(And friends will be friends.) Do zaraz!
r.

 

Von: Remi Datum: 23. März 2010 11:58:13 An: Wiesiek Sadurski

Moj ulubiony Demon! Hurra!
Ta tworczosc to Twoja kreacja, zas srodki jej realizacji nie ustepuja tym z fabryki "Light & Magic" George Lucasa!
Swietne, oby wiecej!!!
Serdecznosci - r

 
23.4.2010

Veronique potrzebuje metryki urodzenia. Przekopałem się przez sterty papierów, teczek, kartonów, metryki nie znalazłem, ale inne rzeczy: kopertę z rysunkami Franciszka Starowieyskiego, wycinki prasowe z lat 60-siątych, kiedy to byłem studentem filizofii ipublikowałem, jak dzisiaj widzę, mnóstwo wierszy w pismach literackich, antologiach i almanachach. Robię więc stronę Wczesne wiersze i umieszczam tam wierszyk, którym debiutowałem w 1960, pół wieku temu! oraz inne, które nie weszły do wydań książkowych. Są artykuły i eseje o mej poezji - będę je publikował. Także recenzje z wystaw i teksty o malarstwie.
A także - znalazłem tekst o poezji. Napisałem na prośbę niemieckiej redakcji Radaru. Wydrukowali wraz z 15 wierszami, których polskie oryginały przepadły. Pierwszy raz czytam to po niemiecku i rozumiem. Czyli będzie też strona Wczesne Wiersze po niemiecku.
 

Von: agata Betreff: dziękuję Datum: 24. März 2010 20:20:59

Dzień dobry!

Obrazy właśnie dotarły do mnie.dziękuję.
są piękne!!! wnoszą tyle spokoj , refleksji i dobrej energii, że patrzę na nie wciąż.
bajecznie wyglądały dzisiaj w świetle zachodzącego słońca.
cieszę się, że pana spotkałam w tym wirtualnym świecie, zupełnie przez przypadek bo cel był inny.
Teraz wisarts jest w ulubionych, zaglądam, podziwiam i tak już zostanie.

Życzę wszystkiego dobrego i dużo zdrowia

Pozdrawiam
agata

 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 26. März 2010 00:12:33 An: Remi

wiosna przyszla,
slonko swieci,
a kiedy Remi przyleci?
w.

 

Von: Remi Datum: 26. März 2010 19:46:38 MEZ An: Wiesiek Sadurski

Drogi Przyjacielu!
Slonko tu tez swieci. Snieg rosnie. Duzo swiatla!
/.../ Konkretnie: czy nie moglbys wpasc tutaj latem, a ja odwzajemnie sie wypadem do Berlina na jesien?
Jasne, jest jeszcze wiele innych wariantow. Czasami cos wydarza sie zupelnie spontanicznie. /.../ Chcialbym JAK NAJPREDZEJ z Toba wypic wino i pogadac, bo przeciez cale Universum juz od 13,5 miliarda lat z niecierpliwoscia czeka na rezultaty tych narad!
Wiec mysle... choc na dzis pewnie niewiele wymysle. Ale jutro: ho ho!
Czy masz skype? Ja co dopiero zainstalowalem i jeszcze nie bardzo umiem sie z tym high-tech odchodzic, niemniej juz pogadalem (raz) z kolezanka w Lodzi.
Serdecznosci Wielkie!

 

Von: Anna Betreff: Jarek Datum: 30. März 2010 13:36:45 An: Wies Sadurski

Czesc Wiesiu,

dowiedzialam sie w tych dniach o chorobie Jarka, z tego co mi powiedziala Marzena (która dowiedziala sie przez Marka) jest w szpitalu nieprzytomny z prawdopodobieństwem raka mózgu (przerzut z pluc).

Moze juz o tym wiesz, ale jako ze od niedzieli prawie tylko o nim mysle, mysle równiez o Waszej wieloletniej przyjazni i jako ze nie wiem jaki masz kontakt z Polska postanowilam napisac do Ciebie aby Cie o tym powiadomic.

Jest mi smutno, rowniez z powodu Jaremiasza, ale co zrobic...

Ja i tak mam jeszcze nadzieje ze nie wszystko stracone i moze stan Jarka sie polepszy.

W tych ostatnich latach kiedy jezdzilam do Polski aby odwiedzic mame (umarla w maju ubieglego roku) widywalam sie z Jarkiem dosyc czesto, raz nawet u niego sie zatrzymalam ale pózniej to mial te babke (na dochodne jak powiadal, haha, ten Jareczek..., i jakos nie wiem czy byla zazdrosna o jego znajome kobiety czy co, w kazdym razie juz przez telefon tylko..)

No Wiesiu,

sciskam Cie mocno i mam nadzieje ze przynajmniej u Ciebie wszystko dobrze

Ania

 

Von: Anna Betreff: RE: Jarek Datum: 31. März 2010 12:56:59 An: Wies Sadurski

Czesc Wiesiu,

Ty rozmawiales z Markiem a ja z Marzenka, wobec pierwszych wiesci wylew nie wydaje sie juz tak straszny, a jako ze jest nadzieja, Bogu dzieki..!

O Krzysiu Freislerze dowiedzialam sie wlasnie od Jarka.

Co zrobic, jestesmy w takim wieku kiedy nalezy byc przygotowanym na wiadomosci tego typu, podobno z Kabulem tez nie najlepiej ale od roku gdy sie o tym dowiedzialam to jakos nic nie wiem co z nim, wiesci tez byly takie ze rak watroby i olewal lekarzy....
No, pozylo sie juz przeciez troche, prawda?
Jak umarla moja mama to ja tez tak sobie pomyslalam ze teraz na mnie kolej...

W zwiazku z tym ciesze sie zyciem jak glupia.

I na dodatek zycie mi podarowalo prawie rok wakacji (zasilek) wiec z tym zylam sobie przez ten rok tak jak chcialam, troche podrózy (dwa razy do Madrytu do syna i przyjaciól; Lucas ozenil sie tuz przed smiercia mamy wiec po raz pierwszy u nich i tydzień z Wanda w Swajcarii).
Wanda byla u mnie w ogóle trzy razy od pazdziernika, kupili sobie dom tutaj w końcu, byl tez Sebastian z dziewczyna a teraz przyjezdza Marzenka za miesiac na tydzień.

Poza wizytami których bylo duzo zwlaszcza w lecie to zajmuje sie chodzeniem sobie na dlugie spacerki, malowaniem czegos tam czasem i czytaniem ksiazek. W zimie jest tu pusto i cicho, pusto od ludzi oczywiscie, i wtedy widac jak ten swiat pelen jest cudownych rzeczy!
Ostatnio to sobie nawet w krzakach spalam, hahahahha! I obejrzalam przepiekny wschód slońca nad morzem...

Wkrótce wszystko sie zmieni, wraca Tobi z Argentyny i wkrótce zaczne pracowac w nowej restauracji z moim starym szefem, nawet mi proponuje zostawic ja dla mnie na pózniej, ale to bedzie pózniej, jesli bedzie...

Przestalam sie juz wszytkim martwic, jak kiedys. Zyje sobie skromnie i szczesliwie, hormony sie uspokoily wiec nie potrzebuje juz faceta do szczescia. Jesli sie ktos ma kiedys pojawic to sie pojawi, ale na razie dobrze mi tak jak jest.

A demona to juz widzialam. Jak dostalam te wiadomosc o Jarku to odwiedzilam Twoja strone. I usmiechnelam sie do siebie, tyle lat minelo a demon w takiej swietnej formie!!!! Hahahahaha!
Naprawde podziwiam te Twoja zdolnosc przystosowania sie i wykorzystania wszystkiego co nowe.
W sumie co sie uwaza za starosc to jest niezdolnosc, przede wszystkim niezdolnosc adaptacji, taka starosc psychologiczna i takie gadanie ze kiedys bylo lepiej, kiedy przeciez wszystko sie zmienia na tym swiecie!

No to Ci w końcu list palnelam, hahahahaha!

a w Begurze pada deszcz i swieci slońce...!

Sciskam mocno (i Veronique, za to ze dba o tate)

Ania

 

Von: Anna Betreff: RE: Jarek Datum: 1. April 2010 12:56:59 An: Wies Sadurski

Wiesiu

niestety to jednak rak,
dostalam wlasnie SMS-a od Marzeny...

Przykro mi i smutno

Ania

 

Von: Remi Datum: 3. April 2010 14:31:29 An: Wiesiek Sadurski

Drogi Wieslawie!
Zycze Tobie, Weronce i Zyczliwym radosnych Swiat!
Nawet jesli te swietowanie, to "sprawka" katolicka, to przeciez sama idea Z-Martwych-Wstawania jest kuszaca, a i tez pieknie wieloznaczna!
Ty swietujesz i tak caly rok, a chyba zwlaszcza w dni, kiedy sam jestes zadowolony z wlasnej energii & potegi & kreacji.
Ja mam dyzury w tym okresie.
Wczoraj, po calym dniu w klinice wlaczylem o polnocy tv i nagle na jakims kanale ukazal sie tytul: "Den grønne mil" czyli "Zielona mila", wiec od razu skojarzylem, ze jest to film, o ktorym mi mowiles. Obejrzalem, dech mi zaparlo: miales racje... no i bez komentarza...
Do wkrotce!
r

 

Von: Remi Datum: 8. April 2010 20:08:54 An: Wiesiek Sadurski

Drogi Wieslawie!
Po drodze do Polski zatrzymalem sie w hotelu w Tromsø.
Czas spedzam na studiowaniu wisarts.
Alez tam przybylo!!!
(Nawet i moja skromna uwaga wskoczyla do Dzisiaj czyli poszla w wielki swiat.)
No tak, trudno cokolwiek dodac, po prostu Mistrzem pozostanie zawsze Mistrzem.
Twoja Praca i Kreatywnosc inspiruja mnie bardzo, by znowu cos "zapisac".
Bede powoli realizowal ten stary projekt opowiedzenia o wielkich problemach jakie rodza pozornie najbardziej banalne spostrzezenia. Czyli cos w rodzaju tekstu o niemoznosci interpretacji czegokolwiek nie popelniajac tautologii.
Wiem od dawna jaka chce przekazac tresc, no i wciaz jeszcze nie wyklula sie forma, ktora by z owa trescia wspolgrala; ale gdzies trzeba zaczac. Zaczne pewnie od konca... Wiem tylko, ze to nie moze byc "pouczajaca rozprawa" lecz raczej wycofanie sie z wszelkich pouczen i odkryc. Watpliwosc jako metod - oczywiscie nic nowego, tyle ze widziane moimi oczyma... Zobaczymy..
Z innej beczki: Mama Kasi umiera, tzn zostalo jej moze pare godzin, moze pare dni...
Stad ten okres bez planow. Plany pojawia sie potem, m.in. w odniesieniu do mojego bylego Tescia, ktory biedak zostanie w Bydgoszczy zupelnie sam (Kasi siostra mieszka w Holandii).
Jak Twoje plany? Czy jest w nich miejsce na przyjazd na Polnoc?
Serdecznosci!
r

 

Von: jaga Datum: 23. April 2010 08:39:17 An: Wieslaw Sadurski

Wiesiu najmilszy, muszę ci donieść o nieśmiertelnej wiosence. Jest tak powolna, chłodna, delikatna. Do bzu daleko, forsycje kwitną tak długo jak nigdy dotąd. A ta mgiełka zielono złota, powalająca. Dbaj o swoje szczerozłote serducho. Twoja Jagienka z Wrocka

 
Piękna pupa Czarna świeca
Piękna pupa Czarna świeca
28.4.2010

Dziś wypadł z koperty plik kartek zapisanych maczkiem. Wiesz, w latach 1970-82 prowadziłem, przy pomocy medytacji, jogi, LSD, świetych meksykańskich grzybów i meskaliny - badania nad naturą własnego człowieczeństwa i psychologii uniwersum. Czytałem też bogatą literaturę.

Dostałem bodaj 1977 książkę Ram Dass 'Remember Be Here Now', czyli: Pamiętaj Bądź Tu i Teraz. Byłem zafascynowany tym tripem, przełożyłem wielkie fragmenty na polski, wkrótce zapomniałem. Ale dziś oto są na nowej stronie Ram Dass - Pamiętaj Bądź Tu i Teraz.
 
W dniu 24 kwietnia 2010 11:49 użytkownik Wieslaw Sadursk napisał:

witaj Marku w chlodny dzien wiosny.
kwitnie wszystko i pociesza.
wiesz cos o Jarku?
próbuje, czy dziala e-mail, czyli pozdrawiam serdecznie i do zas!
Wieslaw
 
Wieslaw Sadurski 2010, foto Michael Krause1.5.2010

Fotografuję codziennie. Np.: trzęsę wisienką, spadają płatki kwiatów na czarny karton, izoluję je - w przyszłej scenie 3-D będzie padał śnieg zrobiony z płatków wiśni. Jako, że nie mam w pobliżu jabłonki.

Odnalazłem rysunki Starowieyskiego z roku 1968, które robił do moich poezji i umieszczam je wszystkie tam, gdzie ich miejsce, na stronie tomu wierszy Nagrobek Człekokształtny oraz dopisuję brakujące wiersze... Towarzyszy mi szum ulicy, dźwięki ptaków i wycie syren policyjnych - mój zwykły świat wewnętrzny.

 
 

Kosmiczny Ogród, scena 3-d Wieslaw Sadurski




Przewiduję, że Mały Książę może mnie lada chwila odwiedzić. Zrobiłem taki oto Kosmiczny Ogródek w 3-d, aby miał gdzie pomieszkać.

 
 

W dniu 6 maja 2010 17:25 użytkownik Wieslaw Sadurski napisał:

Właśnie jestem potwornie zapracowany, Jagienko miła, rozkwitam bzy - wczoraj siwe, dziś purpurowe - przekwitam wiśnie i frezje, a wszystko w deszczu majowym.
Fotografuję codziennie, spadają płatki kwiatów na czarny karton, izoluję je - w przyszłej scenie śnieg będzie padał zrobiony z płatków wiśni. Jako, że nie mam jabłonek w pobliżu.

Jest pięknie i nieco smutnie tej wiosny.
Pięknie: uczyłem się zaciekle i po paru tygodniach jest planeta Ziemia i kręci się majestatycznie wśród gwayd, ma błękitną aurę atmosfery, w zbliżeniu są obłoki nad kontynentami... Jest fajny Jowisz, Neptun i Venus. Kłopoty z pierścieniami Saturna... Słońce też okay, próbuję animowania wybuchów. Jest także Czerwona Nebula, i przelot atrakcyjny. Mój UFO kręci się i lata, także statek kosmiczny sprzed 10 lat robi się dziarski. Mebluję przestrzeń międzygalaktyczną.
Nieco smutnie: jestem zmęczony niedospany, czytam pięć razy i klikam 50 zanim wychodzi jakaś funkcja. Czego się nauczyłem - jest dziecinnie proste, a szklana góra wznosi się wysoko... Wcale mi się nie śpieszy, ale niecierpliwię się okropnie. Pracuję w 3-D, uczę się trzech programów filmowych. Daj mi 5 lat, a będę w przedmiocie swobodny.
Płatki kwiatów wiśni, foto Wiesław Sadurski
Wyobraź sobie:
Veronique potrzebuje metryki urodzenia. Przekopałem się przez sterty papierów, teczek i kartonów, metryki nie znalazłem, ale: kopertę z 25 rysunkami Starowieyskiego do mych wierszy, umieszczam je tam, gdzie ich miejsce, na stronie tomu Nagrobek Człekokształtny, oraz dopisuję brakujące wiersze... Towarzyszy mi szum ulicy, dźwięki ptaków i wycie syren policyjnych - mój zwykły świat wewnętrzny.

Są wycinki prasowe z lat 60-siątych, kiedy publikowałem, jak dzisiaj widzę, mnóstwo wierszy w pismach. Robię więc stronę Wczesne Wiersze i umieszczam wierszyk, którym debiutowałem w 1960, ha! pół wieku temu! oraz inne, które nie weszły do wydań książkowych.
Są artykuły i eseje o mej poezji - będę je publikował. Także recenzje z wystaw i teksty o malarstwie.
A także - znalazłem tekst o poezji. Napisałem na prośbę niemieckiej redakcji Radaru. Wydrukowali wraz z 15 wierszami, których polskie oryginały przepadły. Pierwszy raz czytam się po niemiecku - i rozumiem. Czyli będzie też strona Wczesne Wiersze po niemiecku.

A dziś wypadł z koperty plik kartek zapisanych maczkiem. Wiesz, w latach 1970-82 prowadziłem, przy pomocy medytacji, jogi , LSD, świetych meksykańskich grzybów i meskaliny - badania nad naturą człowieczeństwa i psychologii uniwersum. Czytałem też bogatą literaturę. Dostałem bodaj 1977 książkę Ram Dass 'Remember Be Here Now', czyli: Pamiętaj Bądź Tu i Teraz. Byłem zafascynowany, przełożyłem wielkie fragmenty na polski. Już są na nowej stronie Ram Dass.

Jaguś, dbam o serduszko, mam wymagający przecież rozkład zajęć na ćwierć wieku, zaraz napiję się czerwonego wina.
Dziwisz się może, że tak obszernie Ci piszę? Jestem samolubny! Zaraz skopiuję ten list i umieszczę fragmenty na stronie Dzisiaj, gdzie nie odzywałem się 2 miesiące..
Serdeczności
Wieś.

P.S. ślę do Polski wici, potrzebuję sprawnej maszynistki z dobrymi oczmi, która by wstukała w Word moje maczkiem zapisane 7 zeszytów. Może znasz kogoś, kto potrzebuje roboty? za umiarkowane honorarium...

 

Von: jaga Datum: 8. Mai 2010 07:52:45 An: Wieslaw Sadurski

Wiesiu złoty obywatelu tej jakże prowincjonalnej w obszarach kosmosu wiosenki. Siedzi taka w kąciku uniwersum i sieje pietruszkę a wszyscy ją podglądają i oddychają. Uwielbiam małe miasteczka tam widać pracę i zajęcia ludzi i ich powagę i humor bezpośrednio. A nie jak w dużym mieście gdzie wszystko jest zapośredniczone, ironiczne i anonimowe. Zapytam, jeśli jeszcze nie znalazłeś o przepisywanie dla Ciebie Twoich sławnych siedmiu zeszytów. Ty masz dostęp do ukrytych transmiterów, przez które przedostajesz się do światów kosmicznych, planet wiadomych i niewiadomych więc Płyń i wracaj.

 
6.5.2010

Moje porozumienie z wątrobą okazało się tymczasowe, pracuje się jak dwuskibowy nosorożec.
 
Oto najpiękniejsza panienka tej wiosny - biało kwitnąca wisienka! Biało kwitnąca wisienka, foto Wiesław Sadurski
 

Von: jaga Datum: 10. Mai 2010 05:20:05 An: Wieslaw Sadurski

Właśnie obudziłam się, Wiesiu Wiosenny, z postanowieniem, że to ja przepiszę twoje zeszyty. Wiem jaki to jest maczek z Twoich listów, które czytam przez lupę, mogę więc spróbować. Zatem stawiam się jako Twój "pisarz", jeśli jest to aktualne.

Moje wiosenne koleżaszki-ptaszki tak cudnie śpiewają. Dołączyły się w ostatnich latach sroki, morderczynie wróbelków, gangsterki w smokingach i skrzeczą w niebogłosy całą dobę, kiedy one śpią? O drugiej w nocy swoje podejrzane interesy nadają na całe osiedle. A może to jakaś żałoba lub gnoza egzystencjalna a ja ignorantka biorę to za nieładne skrzeczenie.

Ale oni, ci gnostycy i filozofy też nieładnie skrzeczą i skrzeczą na jedno kopyto. Kończę, bo chyba się nie wyspałam. Czuj Duch. Jagusia Wu

 

W dniu 10 maja 2010 12:25 użytkownik Wieslaw Sadurski napisał:

Dzień dobry Jaguś,
tak rano wstajesz?!
W dnie pochmurne wysypiam się raczej, chociaż bywa, że oglądam wschód słońca, gdy twórcze niepokoje w główience świrują. Fakt, że świruje wiele - już dwa tygodnie piszę teksty - oderwany od 3-d i filmu. Pogody chłodne, rzadki spacer, cały dzień komputer.

No jakże, Ty chcesz przepisywać moje bazgroły? Niechże Ci gloria za to świeci! Ale ale, gdy wrócą słońca - spędzę najpierw parę poranków czytając, może robiąc wybór - w balkonowym oknie. Dziękuję, będę myślał. Żądaj dobrego honorarium!
To właśnie dylemat - czy zajmować się przeszłością, gdy nowe nęci i śpiewa?
Przepisuję wiersze, wkrótce eseje i krytyki po niemiecku jako i polsku. Jeszcze tydzień albo dwa pełne.

To ciekawe - wznowiony kontakt z Tobą przywrócił mi nieco przeszłość, a znaleziska sprawiają, że odmienił się obraz lat 60-siątych! Tyle aktywności, wśród ludzi! Aktywność jest nadal, ale już na bezludziu.
Nie mam na website żadnej prozy, chociaż pisałem ze 20 lat. Nie ma w zapiskach żadnych dzieł, takie sobie ćwierkania. Dawać temu czas? Jeśli przepiszesz, to będę robił całe sezony w piekle i raju przeszłości!
Ale wpisaniu obecnych spraw wrócę do filmu. A kiedy coś zrobię - komputer w tyle będzie robił rendering, a ja na pierwszym planie mogę pisać.
Pozdrawiam serdecznie Twoje czujne światła
w.

 

Von: jaga Datum: 11. Mai 2010 00:25:40 An: Wieslaw Sadurski

Witaj mi Wiesławie Wiesiu, ja teraz będę miała czas bo kończą mi się zajęcia ze studentami /.../ Jeszcze trochę czasu zabiera mi procedura jednej godziny szlochania na dzień. mój Najdroższy raz mnie odwiedził ale widzę, że ma kłopoty "urzędowe" żeby załatwić sobie przejście przez granicę, może niejedną, więc znając jego odkładanienapóźniej wizyt w urzędach nie spodziewam się kolejnej, Orfeusz też tylko jeden raz ją ujrzał. W lipcu na tydzień wybieram się do Polanicy bo Baptystki (szkoła języka) litościwie organizują kamp języka angielskiego a są bardzo sumienne więc jest nadzieja, że przypomnę ang. bo całe wieki nie używałam. I może w sierpniu pojadę na doroczne zabiegi sanatoryjne do Świnoujścia. Mam więc czas a także wyrzuty sumienia z powodu niemocy twórczej dla zaplanowanej rozprawki o baśniach łgarskich - już znudziło mi się poważne traktowanie tej pięknej i tajemniczej Damy, pani Baśni. Chcę kpić, figlować, kłamać i kraść razem ręka w rękę z nią i jej bohaterami głupcami, którzy zaglądają przez dziury w tym gobelinie jakim jest świat i i bez trwogi patrzą w oczy nicości, absurdu i innych takich co są za zasłoną. Ale jak dotąd napisałam pól strony. Więc niech przepisuję twoje dawne teksty, może równolegle zacznie lecieć woda z mojej suchej studni. W co wierzę. Ale nic nie musisz jeśli odejdzie ci ten pomysł, jesteś samorządnym i niezależnym związkiem swego ducha i ciała. Sama nie wiem czemu wpadam w taki posępny słowotok bo przecież jestem wesołą dziewczynką ciągle 10 letnią, która biegnie ścieżką z podrapanymi kolanami. Najserdeczniej cię pozdrawiam przytulam i nie żegnam się. Jagoda czasem trująca czyli babcia Jadzia

 

Von: jaga Datum: 12. Mai 2010 10:37:18 An: Wieslaw Sadurski

Witaj MM czyli mistrzu mandali. Przed chwilą zobaczyłam znowu Twoje mandale i dzień się pieknie zaczął! Wiosna za oknami nieprawdopodobna, takiej jeszcze nie było. Tyle cudowności nas otacza aż strach. Możliwość życia na tym świecie, ta najprostsza rzecz, którą posiada każdy z nas jest cudem, którego ułomne słowa nie wypowiedzą. I tyle ewangelii na dzień dzisiejszy bo maly piesek upomina się o spacerek a potem idę z koleżanką do kina na Woody Allena żeby się pośmiać. Tobie również polecam Twoje Wiesiowe Mandale na roztworzenie dnia. Ja wiosnę roztwieram plackiem z rabarbarem ale psia kośc zepsuł mi się piekarnik więc bedzie czas na otwarcie lata plackiem z truskawkami. To moja babcia mówiła: "roztwórz okno, roztwórz drzwi" i ja też na pamiatkę, roztwieram. Pozdrawiam cię i bogom dziękuję, że mogę do Ciebie napisać co tam w duszy gra. Papa. Ja

 

W dniu 12 maja 2010 13:45 użytkownik Wieslaw Sadurski napisał:

witaj Jaga,
dzięki za współczuwanie! do nas też przyjdzie rabarbar na weekend!

a widziałaś ogródek dla Małego Księcia? http://www.wisarts.com/dzis/dzisiaj.html

a widziałaś kiedy moją dziwną baśń? http://www.wisarts.com/poems/konkut.html

Jaguś podjąłem decyzje, kupiłem bilet do Sztokholmu na 20 czerwca i lecę w północ na trzy tygodnie, a pod koniec maja jeszcze na tydzień do Lublina!

zrobiłem 3 nowe strony poezji niemieckie, 2 polskie - i dość! - okropnie męczące, po nic.
nie chcę zajmować się miernymi dziełami przeszłości, obrazem wyrażam sens jaśniej niż słowem, i radość lepsza.
dziękuję Ci za ofertę literkowania - ha! w porę się opamiętałem.

masz dobrze, że piesek Cię wygania z domu, u nas zimno i chmurnie, widziałem wczoraj najpiękniejszą pannę białą wiśnię, ale musi zaczekać do jutra na foto! dziś idę spać.
i śnić o wiośnie, bo mówią, że następne dnie zimne i deszczowe...
całuski
w.

 

Von: jaga Datum: 16. Mai 2010 19:36:51 An: Wieslaw Sadurski

Dzięki Wiesławie za planetę Małego K, za szalony taniec galaktyki. Twoja praca podarunek pięknego ładu, który potrafisz znaleźć w tej grze chaosu z przypadkiem. Świat jest taki jak słowo pisane - ułomny, zamazany, nieuchwytny - jest szkicem. I tylko twórca światów i słów widzi tu jakiś sens. A najbardziej twórca obrazów - zwłaszcza ruchomych bo rzeczywistość jest w ruchu,
Panie Dzieju Sadurski!
Uściski i czuj duch, twoja kinomanka wrocławianka J

 

Date: Thu, 13 May 2010 10:19:34 +0200

witaj Remi,
co to sie dzieje lekarzu, ze rak w naszych czasach bezlitosnie skacze po ludziach? u mnie bedzie usprawiedliwiony po stu tysiacach skretów! ale te biedne istoty niewinne!

pod koniec maja jade na do W-wy.
wczoraj kupilem lot do stockholmu na 20.6 i powrotny na 10.7
z mysla, ze moze w tym czaie tygodniowy wypad na Grenlandie albo do Ciebie. ale to moze przesada.

prace przeszlosci w ostatnich 2 tygodniach zmeczyly mnie potwornie - przybyly nowe strony poezji po niemiecku i polsku.
omal nie wdepnalem w gówno na dlugo - jest wiele zeszytów i tysiace stron notatek dlalogów próz - zapisywanych przez 20 lat maczkiem, jest nawet przyjaciólka chetna do przepisania, ale sie w pore opamietalem - chce przeciez robic filmy, a nie grzebac patykiem w przeszlosci. co oznaczaloby pewne lata pracy.

wiosna piekna i zimna bez pociech, oko w szarosciach senne
pozdrawiam pieknie
w.

 

Von: Remi Datum: 13. Mai 2010 11:49:03 An: Wiesiek Sadurski

Wieslaw!
Odpowiem krotko: byloby wspaniale gdybys wlasnie we wspomnianym czasie zawital tutaj: to przeciez biale noce, slonce nie zachodzi i swieci nawet o polnocy: wiecej swiatla nie mozna wymagac!
Daj znac gdybys skonkretyzowal termin, tak bym mogl wziac pare dni wolnych.
No i: swietnie, ze dalej chcesz kreowac filmy!!!
Serdecznosci!
r

 

Von: Remi Datum: 22. Mai 2010 02:19:33 An: Wiesiek Sadurski

Wieslawie!
Kreacja...
Slowo kojarze z Toba.
Podziwiam, chcialbym zyc tak jak Ty - nie znaczy ze zazdoszecze, raczej jestem zly z powodu wlasnego nieudacznictwa, slabosci, ucieczki w drobnomieszczanstwo, sklonnosci do miernych kompromisow itd.
Dzis - zadko sie cos takiego zdarza - usiadlem przy stole, niby bez celu, i gdzies napatoczyla sie kartka papieru, Zaczelem pisac. Wnet wstep, temat, styl, wydzwiek, motto, nawet tytul - wszystko stalo sie takie lekkie i spojne...
Ale tymczasem wiem ze niepredko dokoncze - CZAS!... albo moja zla gospodarka czasem...
Zyczylbym sobie spokoju od wszyskiego innego niz tworczosc, ale sam sie juz dawno temu uwymanewrowalem...
JAK TY TO ROBISZ?!
Jasne: talent, samozparcie, przejrzystosc widzenia terazniejszosci/przemijania/celu. Nie wsydz sie tych slow, bo choc ulotne i blahe na papierze, to doniosle w Twoim dzialaniu!
SERDECZNOSCI!!!!!!!!!!!!!
r
p.s. marze tylko o jednym spelnieniu "literackim": wywiadzie z Toba...

 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 24. Mai 2010 17:31:28

Drogi Remi,
kreacja wyjada moje dnie i noce.
Mam mianowicie Creative Suite 5, wiele programów, potworne ilosci workshopów, cwiczen, podreczników - produkowanych przez 30-latków. Notuje filmowe pomysly, ogladam mnóstwo video's, próbuje tez jakies akcje.
Potrzeba mi bodaj roku na rozpoznanie mozliwosci. Przeszkadzaja nieco depresje, albo prace.
Pelne 3 tygodnie stracone na robienie nowych stron poezji po polsku i niemiecku.
Od wczoraj powrót do nauki. Pierwszy raz otwarte wszystkie okna. Spokoju to ja nie mam, Remi, chyba ze po drodze. Pracuje, bo w pracy pelnia zycia. A ze praca nie ma zadnego celu - wiec rodzi nowe formy.
Mam nadzieje, ze wpadniesz na tydzien - zebysmy sie nie tylko nacieszyli ale cos zrobili. Np. wspominany wywiad. No i zastanowili sie, co z tym swiatem zrobic.
Pozdrawiam serdecznie z burzowego Berlina
w.

 

Von: Remi Datum: 25. Mai 2010 22:41:22 An: Wiesiek Sadurski

Drogi Wieslawie!
Rozumiem chyba bardziej niz to przypuszczasz, ze jestes w wirach gigantycznych zadan!
Co do depresji: mam pewne medyczne rady, ktorymi w razie potrzeby chetnie sluze, bo sam z nich korzystam.
Co do przyjazdu: planujem ow magiczny tydzien na Köpenicker Str, jestem bardzo zainteresowany spelnieniem naszych planow n.t. wywiadu, to poprostu musi nastapic!
Co do terminu: jak chyba wspomnialem, bedzie to wrzesien, kiedy chce polaczyc odwiedziny u Ciebie z wyprawa do Polski, do mojej rodziny - zapewne srodek miesiaca, szczegoly dogramy.
Tymczasem powracam wciaz do rozmaitych pomyslow, w tym formy przekazania wlasnych zapatrywan odnosnie "ogolnej teorii wszystkiego". Moze wlasnie na marginesie wywiadu z WiS?...
Poza tym, tu, u mnie: czasem pieknie, czasem pusto...
SERDECZNOSCI WIEKIE!!!
r

 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 26. Mai 2010 04:19:00

Miła Jaga!
o świcie niebo jest zupełnie przezroczyste, z pewnością przegapię słoneczny poranek.
Którego tak potrzebuję.
Ale jest cudna pasja, co spać nie pozwala, szalona akcja bez żadnego celu, co to wyzwala z nieistnienia - nie wiadomo co.
Parę tygodni poświęciłem przeszłości, jak miło teraz nurzać się w przyszłości!
Nie masz pojęcia, jaki jestem systematyczny. Uczę się, pewnie, ale kompletuję laboratorium. Na stole są już wszystkie elementy do pracy. Zawodowe programy, przed miesiącem o nich marzyłem, teraz patrzę i zdumiewam się.
Jest silna grawitacja natchnienia, która sprawia, że przypadki i celowości idą w tańce i hulanki, że dzianie się jest jak przywidzenie.
Mogę pisać do Ciebie, albo czytać, ale z tyłu idzie rendering, jeszcze 3 dni i 4 godziny ma maszyna do odpoczynku. Mam lepiej, niepodległy, mogę nie spać kiedy chcę.
Ale w ostatnich dniach myślę o Tobie z troską - czy Ci spacery nie podmokły!
Ślę Ci puszyste skarpetki dla Twojego snu
w.

 

Von: jaga Datum: 27. Mai 2010 07:45:15

Wiesiu Złoty, lubię wieści o hulankach natchnienia. Co się tam dzieje w Twoim warsztacie! opiłki, wióry, iskry, kołują w wariackich fikołkach nad głową Szacownego Technologa. Te daimoniony, chochliki i wszystkie ptaszki podniebne pracują chętnie podczas snu, więc może czasami śpij? Ja tutaj wraz z Panem Ryjkiem spacerujemy suchą nogą. Na 4 piętro do nas woda nie dojdzie. Te ulice z łódkami, amfibiami, kajakami i materacami oraz pontonami to wirtualne a zarazem realne doświadczenie, jakbyś na Marszałkowską nałożył widoki z Mazur.
Pan Ryjek jest po operacji lekko na haju po narkozie. Ale tym swoim buddyjskim spojrzeniem już patrzy na świat więc jest dobrze. Było ciężko. Jak zwierzaka boli to jest nie do zniesienia. Teraz mam zapas środków przeciwbólowych dla niego. Wiesz, odkryłam Józefa Conrada, kiedyś mnie nudziły jego marynistyczne książki a teraz czapki z głów. Czytam tom "Młodość"i "Złotą strzałę". Pozdrowienia i całuski. Tua amica Jagusława.

 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 28. Mai 2010 14:37:34

Remi, od 3 dni okropnie przeziebiony!
Wlasnie Meli powiedziala, ze w srode ma rozmowe w Monachium - zapewne dostanie prace, i w lipcu jej tu nie bedzie!
To jeszcze 77% a nie 100...
Czyli Agnieszka mile witana!
za tydzien potwierdze!
Boli glowa, dreszcze zimna i upalu, kaszel dzis zelzal.
Jeszcze pozyje!
w

 

Von: Remi Datum: 28. Mai 2010 19:45:25 An: Wiesiek Sadurski

Drogi Wieslawie!
Jak Tobie ulzyc?
Ty wiesz wiecej o swoich stanach zdrowotno/chorobowych wiecej niz potrafi to lekarz.
W razie wysokiej goraczki i opadniecia kompletnie z sil, jest podejrzenie o infekcje bakteryjna, wtedy warto zaaplikowac antybiotyk.
Twoj opis przypomina mi raczej infekcje wirusowa, wiec tutaj, to tylko spokoj ducha, Paracetamol, duzo plynow roznych;-), slowem leczenie symtpomatyczne.
Co u Twojej corki? Czy cieszy sie zyciem?
Wlasnie otrzymalem od mojej wieloletniej przyjaciolki z Lodzi ksiazke pana Banasiaka o markizie de Sade. Bardzo wnikliwa analiza filozoficzna, z wnioskami na miare "dzisiejszych czasow".
Wiesz, chcialbym zrealizowac pewien projekt, moze juz wspominalem: interdyscyplinarne podejscie do misterium zycia, czyli ogolnej teorii wszystkiego.
Punkt wyjscia: kazdy z tych, ktorzy znajduja wlasna odpowiedz na wyzej wspomniana zagadke sedna egzystecji czegokolwiek ma wlasne punktu wyjscia / aksjomaty.
Czy nie piekna bylaby dyskusja/publikacja, w ktorej glos zabralby n.p. artysta, filozof, fizyk, lekarz?
Artyste i lekarza juz mam ;-)
Fizyk jadrowy tez sie znajdzie, mam dojscie do takich panow w Berlinie.
No i B (ktory zreszta doktoryzowal sie z Derridy i jest przyjacielem mojej przyjaciolki) tez mozna by wciagnac.
Czego sie spodziewam: najmniejszego wspolnego mianownika.
Takiego przedsiewziecia jeszcze (chyba) nie bylo, bo kazdy fachowiec (przewaznie) kryje sie za pojeciowowscia wlasnego fachu.
Mysle, ze Ty, Artysta, otwarta glowa na wszystkie wspomniane kierunki, od filozofii do fizyki, bylbys nieodzowna instancja pojednawcza w takiej dyskusji.
Wbrew temu, ze wiele zamierzen pozostaje tylko zamierzeniami, w tym przypadku, podobnie jak w sprawie wywiadu z Toba - widze SENS zabiegan jego zrealizowania.
Polepszenia!!!
Do wkrotce!
r

 

Date: Sat, 5 Jun 2010 00:30:16 +0200

Hi, Remi,
jak to w zyciu bwa - nic nie wiadomo.
Sie nie przejmujemy.
Wczoraj pierwszy (znowu) dzien wiosny, pierwszy spacer, bo juz po chorobie. Slabiutko, ale pod górke. Pracuje, ze nie mam czasu na sen. Chcialem do Polski, ale zimna, powodzie. Moze za pare dni, na pare dni. Takie intensywne jest zycie przed monitorem, ze nie ciesza mnie perspektywy jakichs tam realnosci.

Slowo o Twych tesknotach "projekt: interdyscyplinarne podejscie do misterium zycia".
Szkoda, ze nie masz telewizora, otóz pare razy noca trafilem w 3sat na rozmowe astrofizyka, biologa, filozofa. Spaceruja jak w Grecji ze 2500 lat temu, popijaja czerwone wino i gaworza - olsniewajaco, to przeciez wielkie aotorytety! W tle video-sciany, swietne filmy ilustrujace sprawy... Nie patrze w program tv, czasem klikam i widze...
Osobiscie nie mam zadnych pytan. Na odpowiedzi/spowiedzi - ani ochoty ni czasu...
Nastepny rok chce sie tylko uczyc. Pedzlem mozna malowac z chwila, gdy go sie wezmie do reki, ale animacja nie idzie bez wstepnych studiów, tu 'naturszczik' nie ma pola popisu.

Pozdrawia Cie Remi serdecznie i ide spac - jutro ma byc pierwszy z 3 dni upalu.
Czego i Tobie!!!
wis

 

Von: Remi Datum: 5. Juni 2010 21:34:31 An: Wiesiek Sadurski

Drogi Wieslawie!
Troche jestem opieszaly w mailach, bo zajety praca i corkami: Alinka na miejscu, a Anika wirtualnie (zdaje niedlugo egzamin z fizyki i podpowiadam jej, kiedy ona nie wie).
A propos: piszesz, ze bedziesz sie uczyl.
Otoz ja - miedzy innymi przy okazji doczytywania podrecznikow fizyki, by pomoc w tej materii Anice, oraz podczas wertowania slownikow filozofii by moc odczytac wielka cegle pana Banasiaka o markizie de Sade - nie po raz pierwszy stwierdzilem, ze nauka nie jest dla mnie tylko srodkiem, ale o wiele bardziej celem/sensem.
Lubie ten sport - uczenie sie w najszerszym tego slowa znaczeniu, od literek i cyfr do szkoly zycia.
Moze stad jestem takim samolubem?...
Moze dlatego narzuca sie mi wciaz ten sam temat: jak te cala (przypaletana jako produkt uboczny uczenia sie) wiedze rozsadnie podsumowac?
Tu, w srodku lata, zima. Plus 3 stopnie. Snieg pada gdzieniegdzie. Gdzie indziej deszcz.
Na duszy wkurwica serdeczna.
Slucham Skaldow (!)
Hej!
r

 

9. Lipiec 2010 21:58:08

Wieslawie!
Probowalem dzwonic, ale nie odebrales, pewnie jestes w Skandynawii?...
W miedzyczasie zajrzalem pare razy do wisarts. M.in. do wierszy.
Szczerze mowiac, po pierwszym "O, lustro" musialem wylaczyc sie od dalszej lektury. Nie dlatego, by wiersz mnie rozczarowal, a przeciwnie, dlatego, ze zaparl dech tak dalece, ze potrzebowalem dnia, by rozkoszowac sie nim mentalnie.
Dziwnie, znamy sie tak dlugo, a tu tymczasem poezja, napisana dawno temu, a swieza - a raczej ponadczasowa.
Szymborska, noblistka, jest grzecznym dzieciatkiem w porownaniu z Twoim Szalonym Dramatem: nieco z jego rozmachu i napiecia zrozumieli Slomianowski i Szaruga, ale chyba niezupelnie do konca, bo ich recenzje sa zbyt "suche", rzeczowe, analityczne, i jakies "digitalne" w stosunku do koloru Poezji, ktora usiluja skomentowac.
To bylo Przezycie!!!
Serdecznosci!
r.
p.s. planuje przyjazd, choc juz prawie sie wstydze o tym wspominac, tyle razy juz o tym bezplodnie donosilem... mam jednak nadzieje ze wrzesien... musze niezle sie napocic, by znalezc adekwatna forme Wywiadu z Mistrzem, bo przeciez nie moze to byc "normalna" rozmowa ;-)

 

6.6.2010

Pracuję jak wściekły motyl, z pasją i namiętnością fruwam w przestrzeniach uniwersum. Nie mam czasu się wyspać. Zawitała wreszcie słoneczna pogoda, a ja mam pętlę z kabla na szyi, co trzyma mocno i od komputera odejść nie pozwala.
O co chodzi tej wiosny? Filmiki poniżej powstały przed 10 laty, jako i sceny 3-D. Dzisiaj wracam do animacji i nauki. Uczę się paru programów - Poser do modelowania i animacji ludzi, Cinema 4d do tworzenia trójwymiarowych scen i animacji, AfterEffects do tworzenia efektów, tytułów i opracowania filmu, Premiere do scalania materiałów i cięcia filmu.

 
15.5.2010

Na stronie Poezji umieściłem recenzje, eseje i szkice krytyczne dotyczące mych wierszy.
 
9.5.2010

Gdy nad malarzem świeci światło - staje się pryzmatem, rozszczepia tęcze.
 
Von: jaga Datum: 20. Juni 2010 11:08:37 An: Wieslaw Sadurski

Witaj Wiesiu, jeśli będziesz jechał do Lublina to może przez Wrocław? Zapraszam Cię do siebie, może zrobisz przerwę w podróży i spotkamy się w pięknym Wrocławiu? Pozdrawiam serdecznie Jaga W

 

dla Vero Datum: 22. Juni 2010 11:33:33 MESZ

pozdrawiam Cie serdecznie!
lot wspanialy, przyjazd do Nyhöping, dzisiaj jedziemy na wyspe, wczoraj zlowilem rybe wielka jak palec, dzisiaj mam wieksze ambicje!
czuje sie lepiej, zdrowieje z godziny na godzine.
tez masz wakacje - bez taty.
byla ulewa, dzis pelne slonce.
caluski, najlepsze zyczenia
wieslaw

 

11.7.2010

Okropnie przeziębiłem się wiosną, nie pojechalem do Polski. Na powitanie lata poleciałem 20. 06 do Szwecji, która była niegdyś moją drugą ojczyzną - urodziłem się tam jako malarz.

Byłem zresztą gotów rezygnować z lotu do Sztokholmu, taki słaby, ale Veronique, moja cudna córka, zawiozła mnie na lotnisko i nie mialem wyjścia - trzeba się było zachwycać, najpierw widokiem Berlina z góry,

 
Berlin, foto Wiesław Sadurski
Wybrzeże, foto Wiesław Sadurski później linią wybrzeża i pojedynczym pasmem chmur między niebem a morzem, Pomiędzy niebem a ziemią, foto Wiesław Sadurski
 
Jasmin, foto Wiesław Sadurski
wreszcie kwiatami jaśminu w ogrodzie Beatki i Filipa - w Berlinie dawno przekwitły.
 
Po drodze do przystani - skała i drzewo, jak wizualny symbol Szwecji. Skała, foto Wiesław Sadurski
 
Na wodzie, foto Wiesław SadurskiI śmigamy łodzią na wyspę!
 
Wyspa, foto Wiesław Sadurski   Wieslaw 2010, foto Filip Finger
Słoneczna przystań!
Łowię ryby (ze skrobaniem i patroszeniem włącznie), leżę w słońcu,
 
Filip, foto Wieslaw Sadurski
podczas gdy Filip, pracowity jak mrówka, tnie trawę w ogrodzie.
 
Po zachodzie słońca, foto Wiesław Sadurski
 
Po zachodzie łuna światła przesuwa się powoli na horyzoncie prawie nie zmieniając barw, po trzech godzinach słońce znowu wschodzi. Tylko na północy atmosfera jest tak przezroczysta. Upał, wiatr, fale - wszystko, do czego tęskniłem. Po trzech dniach wyzdrowiałem - i to na zawsze! Beatka jest świetną lekarką, nie trzeba lekarstw - wystarcza jej obecność! Ach, wspomnieć o smacznych posiłkach, o rybnej zupie!
 
Życie jest straszne i tragiczne także wtedy, gdy piękne. Wieści z Polski o śmierci Jarka Markiewicza. Wielki człowiek, artysta, przyjaciel. Cześć Jego Pamięci!
 
Drugi tydzień wakacji w jest Koeping, pracuję z Filipem nad jego website, nocami uczę się online obsługi programu AfterEffects.
A trzeci tydzień w Sztokholmie. Filip ma na horyzoncie pracowni magiczną kulę. I czarodziejskie zachody słońca. Pracujemy dzień i noc, kończąc jego website.
 
  Magiczna Kula, foto Wiesław Sadurski Zachód słońca Sztokholm, foto Wiesław Sadurski
 
W ostatnie popołudnie publikujemy Artworks by Filip Finger 1967-2010. Wszystko działa - zobacz!
 
Żegnaj Szwecjo, foto Wiesław Sadurski10. 07. Żegnaj słoneczna Szwecjo!
 
 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 11. Juli 2010 13:07:48 An: Remi

drogi Remi,
przylecialem ze Sthlmu w potworny upal! na balkonie 40 stopni w cieniu, termometr dalej nie moze, bo mu sie skala skonczyla! powietrze parzy.

bylo pieknie i pracowicie - pierwszy tydzien na wyspie, lowiac ryby, cieszac sie wiatrem, falami i sloncem, patrzac w czerwona lune, gdzie slonce zachodzilo na 3 godziny i nie chcac spac. myslac, ze u Ciebie jeszcze bardziej jasno. w przeddzien wyjazdu bylem potwornie chory, trzeba bylo córki - zawiozla mnie na lotnisko, a na wyspie wyzdrowialem w trzy dni - na zawsze, jak sie dzis wydaje.
drugi tydzien w Köping - pracujac z Filipem i uczac sie warsztatów online,
a ostatni to harówka w stockholmie dzien i noc - skonczylem strone Filipa (http://www.filip-finger.eu/), setki obrazów.
czyli przyjemne z pozytecznym!

ciesze sie z powrotu - nasz dom to przystan pokoju na ziemi. jasno i pieknie. w pracowni kilka stopni mniej niz na zewnatrz.
mnie nieco dziwia Twe entuzjastyczne opinie, czy to o malarstwie, czy, jak teraz, o poezji, odklejam sie od przeszlosci, nie mam zwiazku z wierszami i obrazami, traktuje je troche jak dzieci, którym sie w zyciu nie udalo. interesuje mnie natomiast przyszlosc, wiosna stworzylem sobie warsztat, bedzie nauka i co los przyniesie - w tym ostatnim programie na biezace zycie.

Jarek umarl, pochowano go przed paroma dniami w W-wie, czekal 2 tygodnie na kremacje. straszna historia, nie chcial sie leczyc, jak co do czego przyszlo - chociaz znachorem byl cale zycie.

w Sthlmie zobaczylem ksiazke Michala Moszkowicza "Palec bozy". bede ja próbowal kupic online. wydanie 100 egz. w polonijnym wydawnictwie. genialna proza, smieszna i straszna, szalona. stoi obok Schultza, Gombrowicza, Witkacego. osiagnal dojrzalosc na starosc. nie mialem czasu na jakiekolwiek spotkania, ale rozmowa telefoniczna wstrzasajaca! poczytaj tez, jesli znajdziesz - warto!

ciesze sie na wrzesien !!! - jesli Ci sie nie odmieni !!!
20-tego bedzie Filip na 2 dni, byloby fajne spotkanie.
Ryszard robil wystawe, jest b. przygnebiony, galeria zainkasowala wplaty, nie rozeslala nawet zaproszen na wernisaz, zabral obrazy po tygodniu w leku przed utrata, okropnie to przezywa, nie mam sily na wizyte w piekle, zeby go pocieszac.
Vero zapisana na studia. zaszly ogromne zmiany, mam córke na medal!
musze poswiecic nieco czasu stronie 'dzisiaj' - oto program na dzisiaj i jutro. nie mam motywacji na wyjazd do Polski, chcialbym do Wenecji. ale zapewne przykleje sie do komputera.

pozdrawiam Cie serdecznie
wis

 

12.7.2010

Nietoperz, foto Wiesław Sadurski Lądowałem w Berlinie w potwornym upale, w samą porę, żeby ratować życie. Po drodze z lotniska dwie demonstracje, nasza ulica zamknięta dla ruchu. List od córki na stole, pracuje dziś do północy, czerwone Bordeaux i sery. Biorę prysznic, parzę herbatę, podziwiam demonstrację pod oknem, zamykam je po chwili, pracownia ma parę stopni chłodniej niż jest na zewnątrz.
Siadam w fotelu, słyszę szelest. To dzieci na górze, myślę. Szelest powtarza się, jest bliżej niż sąsiedzi, podchodzę do regału z książkami, nasłuchuję, zdejmuję z góry kartonik do połowy wypełniony styropianem do pakowania, i znajduję w nim maleńkiego nietoperza. Wynoszę na balkon, sadzam go na drzewku. Gdy zaglądam godzinę później - już go nie ma... Jest znowu wieczorem, siedzi na obrazie, podoba mu się tutaj? Jest chwytanie, wyprowadzanie na balkon, zamykanie drzwi.
Życie uratowane!

 

W dniu 13 lipca 2010 19:07 użytkownik Wieslaw Sadurski napisał:

hi, Jadwigo,
pisałaś tę email 20.6 w godzinie, gdy patrzyłem na świat z góry, lecąc do Sztokholmu.
wiosna była zimna, powodzie, potem choroba, nie byłem w Polsce,
teraz upały, nie widzę horyzontu, nie wiem co kiedy.
ale dziękuję za zaproszenie, co się odwlecze nie uciecze.
parę fotos i słów pod dzisiaj.html
całuski
w.

 

13.7.2010

To była wielka niespodzianka w Sztokholmie!
W pracowni Filipa wziąłem do ręki książkę Michała Moszkowicza 'Palec Boży' (2010, stron 249, wydawnictwo Polonica w Sztokholmie). Otworzyłem w środku i nie mogłem się oderwać. Wspaniała proza, śmieszna, tragiczna, głęboka.
Była praca (website) do zrobienia, ale po północy Filip szedł spać, a ja czytałem i zasypiałem przykryty książką. Genialne dzieło - kojarzy się z atmosferami Witkacego, Gombrowicza, Choromańskiego, ale jest całkowicie oryginalne. Swobodnie porusza się między czystą liryką a żartobliwą ironią, operuje krótkimi zdaniami i długimi monologami, prostotą płynącą z serca i przekorą umysłu walczącego o przeżycie - u źródeł ludzkiego losu. Podejrzewam, że książkę czyta się lepiej bez znajomości sztokholmskich realiów i postaci. Zamówię w następnych dniach, poczytam, zapewne więcej tu napiszę.

 

13.07.10

I oto odwiedza cię nietoperzyk, mogłam się tego domyśleć. To przecież twój kolega, obywatel królestwa bezprzestrzennego. Myślałam o tobie otwierając pocztę, a tu liścik od ciebie. I twoje Szwecje dzisiejsze i te z lat 70-tych (dla ochłody). Całuski. Jagodzianka.
Pamiętam, że przecież Michał Moszkowicz bywał często na naszym Wydziale na Krakowskim!
Jakże się cieszę, że stworzył piękną książkę.

 
Datum: 22.07.10 16:12:05 betreff: malowanie nozem

Witam, jestem w trakcie pisania ksiazki o seryjnym mordercy. Glowna historia zainspirowana jest na poly fikcyjnymi wydarzeniami z 1960 roku, ktore mialy miejse w Polsce.
Bohaterem byl psychopata, ktory malowal swoje obrazy nozem. Czy moze mi pan cos wiecej powiedziec o tym rodzaju sztuki?
Pozdrawiam,
Rafal
 
Von: Remi Datum: 29. Juli 2010 22:30:18 An: Wiesiek Sadurski

Drogi Wieslawie!
Jak Twoja Praca?
Zawsze mysle z wdziecznoscia Losowi, ze moglem Ciebie poznac: nie tylko mnie ale zapewne tysiace innych ludzi Twoja tworczosc uskrzydla, jednych inspiruje a innym daje poczucie ze istnieja magiczne i nieprzemijalne wartosci dla ktorych warto zyc!
Pisze tak, bo wciaz zagladam do wisarts.
Teraz rozpisalem naprawde realny i zupelnie powazny "grafik" zajec. Moge przyjechac do Berlina na poczatku stycznia - jestem pewny ze wtedy to wypali.
Chce sie z Toba spotkac: przyjacielsko i zawodowo;)
Z innej paczki: zwariowalem/.../ jednak jestem w oku cyklonu.
/.../ Co mam robic?/.../. Co radzisz?
Serdecznosci!
r
p.s. co studiuje Wero?
 

1.8.2010

Drogi Wiesławie! Wznoszę toast za Ciebie! Jak zwykle chyląc się przed Twoją sztuką! Czy zdajesz sobie sprawę z tego jak wielkie ona ma znaczenie? Jak bardzo kształtujesz ludzi i czas?
Zamiast życzeń
DZIĘKI! Remi VIII 2010

 

1.8.2010

Mama w ciąży pod koniec 5 miesiąca, wiosna 1940, rodzice wybrali się na wesele wozem o kołach okutych żelazem, po szosie z 'kocich łbów'. Zrobiło się mamie niedobrze, wymiotowała, ale gdy odpoczęla i poczuła się lepiej - ojciec ją porwał do tańca. Wracali o poranku po tej strasznej szosie i mama zaniemogła. A ja przestałem poruszać się w jej brzuchu na 3 dnie i noce. Zioła, kąpiele, modlitwy. Przeżyłem śmierć, czyli wróciłem. Rodzice zapomnieli!
W pół wieku później zdarzenie wróciło!
Jak to możliwe, zapomnieli o wszystkim, a syn przyjeżdża z Berlina i pyta, czy w 5 lub 6 miesiącu ciąży mama nie miała wypadku, bowiem wtedy bodajże umarł! Zaprzeczają, wspominają swe małżeństwo, wojnę, me narodziny. Następnego wieczora mama mówi, że zaniepokojona pytaniem nie mogła zasnąć, i woła do ojca: - Janek, a pamiętasz wesele w Bychawie?
Historia wraca, przypominają sobie chwile, zdarzenia, lęki. Dlaczego pytałem, skąd wiedziałem? Gertie, żona mego wydawcy i nauczycielka astrologii, zrobiła mi prezent urodzinowy, horoskop. Ja, sceptyczny, prosiłem, aby nie było o przyszłości - ona się darzy bezpośrednio. Może o uwarunkowaniach życia? O psychologicznych aspektach?
Dała mi barwny diagram, opowiadała cały wieczór. Między innymi, że umarłem, zanim się urodziłem. To jest widoczne w układzie planet, a ona wreszcie pojmuje moje malarstwo. Obrazy to wspomnienia z umierania, z lotu w światło. Umarłem, zanim się urodziłem. W brzuchu mamy, w piątym lub szóstym miesiącu ciąży.
Wspaniała przygoda dla rodziców? Także dla mnie, w upływie czasu, stała się istotna. Wspominam lot do światła. Powtórka nastąpi.

 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 5. August 2010 13:02:15

dzien dobry Remi,
dziekuje za przepiekna karte i zyczenia.

szkoda, ze dopiero styczen, ale cóz! serce wozi Cie gdzie chce!
gratuluje /.../
nie zawracaj glowy - jaka tam starosc! to ja 70-latek, czuje sie jak chlopak, a Ty, mlodziaku, widac, ze kwitniesz w mlodosci.

jest wiatr i slonce, zaraz ide z domu.
jestem zapracowany - oto posród wielu zabawnych pomyslów wylania sie projekt zycia - bedzie sie nazywal LOT W SWIATLO.
podejrzewam, ze realizacja potrwa wiele lat.
tymczasem ucze sie - bez zapalu, bowiem przede mna wznosi sie szklana góra - ale fascynacja poprowadzi gdzie trzeba.
pozdrawiam Cie serdecznie
wieslaw

 

16.8.2010

Poranek jest ciepły, pada deszcz, odległe błyskawice wyznaczają drogę czasom. Myślę o Tobie jakieś 72 razy więcej niż piszę - ale oto po nocy wnikliwej jest łagodne światło poranka.
Jak tęskno do przyszłości!
Buszuję wśród objawień, są cudowne programy których się uczę, tyle, że pojemność dnia codziennego zdaje się niewielka. Pojmuję mniej niż doświadczam. Tak jak w internecie są wglądy we wszystko, tak za pół wieku będzie można informacje transponować do mózgu i uczyć się szybko.
Na tu i teraz - do niespełnień przywykły - czytam, oglądam, słucham warsztatów online, klikam niezdarnie tu i tam. Nie oczekuję od siebie żadnych realizacji, powiedzmy przez pięć lat. Albo trzy, jeśli neurony bedą wspomagane przez fotony - w LOCIE W ŚWIATŁO.
Ha! w trzeźwym świetle poranka jasna jest możliwość, że nic nie zrobię, że wystarczy mi dziecinna radość doświadczania. Póki co!
Pozdrawiam. Czuj! czuj! czuwaj!

 

Roślinka, foto Wiesław SadurskiRoślinka

Dostałem ją w prezencie - była to maleńka rozetka przyklejona do suchej gałązki - nie potrzebuje korzeni, wystarcza kropla wody do dziobka.

Po 30 latach w moim towarzystwie znacznie urosła, w tego lata jej górne liście na moich oczach zmieniały barwę i robiły się purpurowe.
Jeszcze parę tygodni i oto na czubku rozwinęły się kwiaty w lśniącym fiolecie.

Teraz rozumiesz dlaczego bywam szczęśliwym człowiekiem!

 

17.8.2010

Drogi Wiesławie!
Tak się złożyło, żeś mi nie tylko druhem ale i Przewodnikiem. Szczerze powtarzam się: nic mnie duchowo tak nie wzbogaca jak kontakt z Tobą. I nic mnie na świecie tak nie wzburza jak Twoja niechęć do sławy!
Pisałeś o połączeniu materii z mózgiem. Jakże aktualny (co najmniej na najbliższe 100 lat) temat! To że przeczuwasz rozmaite dary przyszłości, to Twoja immanentna i wyróżniajaca Ciebie spośród innych cecha. Jako "Ten-W-Locie-Ku-Światłu" postrzegasz wszechświat z lepszej, bo z ponad-czterowymiarowej perspektywy. /.../
Tak bardzo intryguje mnie Twój projekt LOTU W ŚWIATŁO, że nie mogę spokojnie usiedzieć na miejscu. Ponieważ znam podtekst, czyli źrodło tego zamierzenia, mniemam, że Sztuka osiągnie tu swój punkt szczytowy. No bo gdzie jeszcze można się wspąć, kiedy dokonało się tego co Ty dotychczas? Po tym nieprzerwanym - nie strumieniu lecz - wodospadzie słów, obrazów, idei oraz objawień, które zaserwowałeś dotąd. A co jeszcze ważne: bez pychy i szumu, tylko ot, od niechcenia, jakby niechcący, bo "się przydarzyło".
To nie miał być żaden "Love Song" tylko zwykly mail ;)
Remi

 

3.9.2010

Chłody, deszcze, uroki późnego lata. Pracuję dnie i noce w kompletnej fascynacji. Poznalem już 1% niezbędnych materiałów. Do przyszłości daleko.
Zapisałem się do forum 3d, chodzę niekiedy - tam do dyspozycji są najszybsze komputery, wszystkie programy i życzliwi ludzie - przeciętnie trzy razy młodsi. Prawda, nie zamęczam pytaniami, przegrzewam się samodzielnie. Są dnie, gdy po kwadransie pracy przy komputerze zaczynam ziewać. Idę na spacer, albo, by życie odmienić, maluję pejzaż, kwiatek.

 
Pejzaż róży, druk artystyczny na płótnie
Zacząłem malować tu płatki róży, ale obraz przekształcił się - z własnej woli i na własną odpowiedzialność,
więc nazywam go Pejzaż róży.
 

Veronique pracuje, dzielna córka. Zapisała się na studia, będzie pracować, żeby na studia zarobić. I będzie studiować, ma nadzieję. Praca, gotowania, prania, sprzątania, trudna elegancja i apetyt na przyszłość.

 

19.9.2010

Czego się uczę tak zapamiętale? After Effects, Cinema 4d, Final Cut, Motion i Soundtrack Pro. Są jeszcze mi nieznane programy, jak - Houdini Master, NukeX, Smoke, Maya - wyższa szkoła animacyjnej jazdy. Otwieram, patrzę. Powiedzonko - porywa się z motyką na słońce - odnosi się do mnie.

Co trzeci dzień jestem zmęczony, wtedy maluję. Kwiatki - dla 70-latka dostępne modelki.
 
Oranżowa róża, druk artystyczny na płótnie



Biała róża, foto Wiesław Sadurski
Kwietna gałązka, druk artystyczny na płótnie
Oranżowa róża Biała róża Kwietna gałązka
 

Von: jaga Datum: 30. September 2010 23:37:27 An: Wieslaw Sadurski

Witaj Złoty Wiesławie, we Wrocławiu gościł Dalajlama.
W tę piękną jesienną noc gdy księżyc się zmniejsza ślę Tobie i Twojej Weronice jego modlitwę wraz z serdecznościami. Jaga W

"Dopóki trwa przestrzeń,
Dopóki żyją czujące istoty,
Niech również trwam,
Aby położyć kres cierpieniu świata."

 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 11. Oktober 2010 22:11:43 MAn: Remi

Remi, te fotografie pachna! co za swieze powietrze!
i góry tuz tuz. aby Cie chronic od wiatrów. ten zólty dom z bialymi okiennicami - to u Ciebie, prawda?

w kreuzbergu tez dobrze pachnie - osobiscie to dzisiaj sprawdzilem. pare slonecznych dni, siwe mgly poranków i spadajace liscie.

u mnie na zachodzie bez zmian. dlugi dystans! ucze sie. moze za rok bede robil pierwsze próby. wiem niewiele, ale... wiem, ze wszystko co mozna sobie wyobrazic - jest do zrobienia w aktualnej software.

no, nauczylem sie znowu chodzic, smigam jak zólw. ubrany w angore od góry do dolu, blogoslawienstwo jesieni.
czy, miedzy pracami, milosciami i muzyka - moze takze piszesz? czy tylko marzysz w rzadkich wolnych chwilach?
sciskam serdecznie
wieslaw

 

Von: jaga Datum: 22. Oktober 2010 21:14:14 An: Wieslaw Sadurski

Witaj Cny Wiesławie Złoty, mam dla Ciebie niebanalny wierszyk o Jaśnie Wielmożnej Pani Róży. Pośród legionu poematów o Niej i dla Niej z różnych epok i stron Kuli Ziemskiej przekora Tuwima jest kuleczki lodu.
Jak twoje zdrowie? co porabiasz? co czytasz? zapewne piszesz? Pozdrowienia i uściski, CZUJ DUCH. Jaga Wais:


"Jakież to bez skazy wszystko,
Jakaż w niej perfekcja sroga,
Różo, różo formalistko
Różo, różo bój się Boga!"

 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 28. Oktober 2010 23:04:48 An: jaga

Witaj Jaga - i dzięki za Chagalla i Tuwima. Cudne jesienne pogody melancholią podszyte, bowiem niedospany zbolały zmęczony. Pół życia temu uszkodziłem kręgosłup, w 35 rocznicę wydarzeń ból wrócił jak pożar.
No dobrze, już chodzę - między komputerem a resztą świata. Na spacerze też byłem. Wszystko jest jak zawsze było, statyczne, uspokajające.
Modeluję galaktyki, gwiezdne przestrzenie albo krople wody, animuję ludzi i ulice, filmy lecą z podświetlną szybkością, sekundowe programy uczą mnie o przeminalności niewiedzy. Świruję w giętkie meble. Tunelowe spojrzenie. Nie piszę, nie czytam, chyba że podręczniki.
Ślę Ci serdeczności
w.

 
Subject: witaj From: sadurski Date: Fri, 22 Oct 2010 02:34:48 To: remi

witaj mi Remi w wieczorze. swieca Ci moze zorze?
witaj serdecznie na köpenicker kiedy tylko chcesz/mozesz. sylwester czy jakikolwiek inny dzien/noc.
ale zastrzegam sie, ze nie ma zadnych nowych dokonan - daj mi ze 3 latka.
a nadzieje mam, ze wpadasz na pare dni a nie, jak zwykle, godzin.

jakie to Ci w glowinie chodza idee wywiadu - i z jakim to mistrzem? przyznam, to oniesmiela. chodzimy stale na zwiady, po co wiec wywiady?!
ale, ze wspominasz czesto a ja za kazdym razem mysle, to zacznijmy od tego, ze przygotujesz serie pytan - zeby sie nie jakac. zeby sprostac prostocie.

ucze sie wszystkie wieczory i ranki - z mojej filmowej czytanki. siapi jesiennie, jest mi sennie, ale okay w wariatkowie.

usciski
w
 

Am 29.10.2010 um 20:45 schrieb Remi

Wieslaw!
No fajnie, to wszystko rozumiem, te wszystkie usilowania sformalizowania/zapisania zycia, prawdy, natchnienia, polotu i Wielkiego Namyslu rzeczywiscie zwykle okazuja sie fiaskiem.
Nawet dziwie sie samemu sobie ze cos takiego proponuje, bo juz w Luksusie zaznaczylem ze istotne rzeczy dzieja sie poza zapisem, czy tez sa zapisywane inaczej niz to sie dzieje "dziennikarsko".
A wiec pozostanmy przy spotkaniu bez planu.
Twoj obecny projekt chodzi mi po glowie, pewnie wyczuwam idee ale nie mam pojecia o ksztalcie realizacji.
Powiedz szczerze czy wspomniany przeze mnie termin (tzn gdzies miedzy 31. grudnia a 3. stycznia) Tobie odpowiada, chetnie wynajme u Ciebie pokoj na trzy-cztery dni, czy to jest mozliwe? piszac wynajme bez cudzyslowu mam na mysli rzeczywiste wynajecie - za pozwoleniem - z oplata ;)
nie zadam zadnych dodatkowych wygod a chetnie zakupie na ten czas dla domu zdrowe wegetarianskie jedzenie, no bo znow jestem na tej fali :)
SERDECZNOSCI WIELKIE!
r

 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 29. Oktober 2010 21:52:00 An: Remi

no nie! wprowadzam korekte do planów: jestes zapraszany, nie wynajmowany! to bedziesz sie mógl zrewanzowac!
rozklad domu znasz:
po prawej od wejscia pokój Vero, po lewej mój magazyn/sypialnia
jadalnia w srodku,
pracownia po prawej jest najwieksza i do Twej dyspozycji,
w glebi lazienka i ostatni pokoik

w pracowni jest sofa okropnie miekka ale ze swieza posciela od Vero, dobre ogrzewanie i wietrzenie

tak, jadam wegetariansko, chetnie czasem ryba, mozemy zrobic jakies zakupy, nie pijam kropli wina nie trzeba sie nadzwigac,
przyznam, ze rzadko cos mi smakuje na zewnatrz, sam gotuje smaczniej, mozesz wspomóc

ciesze sie na widzenie! tylko trzy-cztery dni, tak krótko?
w.

 

Am 23.10.2010 um 00:03 schrieb Remi

Wieslawie!
Oczywiscie, pytania beda przygotowane misternie.
Ale to nie ma byc napad tylko - w tej czy innej formie zarejestrowana - rozmowa, wiec chcialbym Ciebie uprzedzic jesli chodzi o watki ktore uwazam za wazne.
Nie moge sobie uzurpowac roli wszystkowiedzacego "wywiadowcy", stad bede pragnal poruszyc tylko to, co mnie subiektywnie/osobiscie zawsze intrygowalo, a wiec sprawy, ktore juz w naszych spotkaniach padly, a raczej wciaz sie przewijaly, tyle ze dotad w raczej malo "uporzadkowanej" formie.
Rozumiem, ze i Ty wyczuwasz: im bardziej przejrzysty bedzie szkic naszej rozmowy, tym swobodniejsze znajdzie sie tam pole dla improwizacji (jak to realizowal piszac drobiazgowe scenariusze Roman Polanski: by podczas krecenia filmu nie bylo przestoju ale by znalazl sie duzy margines na spontaniczne idee).
Moje sugestie:
1) Nie ukrywam, ze chce zaczac nieco chronologicznie (jesli chodzi o nasza znajomosc): kiedy pierwszy raz do Ciebie zawitalem, poczulem od razu, jak bardzo oryginalny jest Twoj sposob "odsiewania" rzeczy istotnych od niewaznych.
Na przyklad pamietam, z jakim przymruzeniem oka (a wrecz z parodystycznie) wypowiadales sie na temat tych naszych rodakow-emigrantow, ktorych po przybyciu do niemieckiej "obiecanej ziemi" zdominowaly takie dyskusje jak status wychodzca, formalia paszportowe, zarobki, ceny, "przeliczniki", no coz, znamy to przeciez.
Wowczas zadawalem sobie pytania: a gdzie przebiega dla Ciebie granica istotnosci/nie istotnosci poczynan czlowieka? jakie dazenia uznajesz za godne podjecia wysilku? jakie postawy uwazasz za wariatkowo-tworcze, a jakie za zaslugujace na glebszy namysl? banalnie: od czego sie odwracasz a co Ciebie pociaga?
Powyzsze dylematy brzmia sucho, a jednak tkwi w nich - jak mi sie wydaje - ziarno Twojej niesformalizowanej, nie bardzo dajacej sie ot tak zapisac filozofii, ale ktora emanuje wszystko co tworzysz i sposob w jaki zyjesz.
2) Inny temat, dajacy sie strescic w trzech slowach, ale bedacy nosnikiem zupelnie nowatorskiego a zarazem par excellance najbardziej obiecujacego zamierzenia artystycznego to Twoj LOT KU SWIATLU.
3) I jeszcze cos: wychowanie dziecka nie tyle poprzez system nakazowo-pouczajacy ale przede wszystkim poprzez Bycie samemu Takim a nie Innym.
Zmodyfikuje te moje powyzsze zamierzenia jesli nie podobaja sie Tobie.
A mozesz wolisz nic wiecej nie wiedziec?
Mysle ze bedziemy mieli swietna zabawe. No i chyba pewne ze uda sie nam przewrocic universum na lewa strone, jak kamizelke ktora wymaga zszycia przetartych fragmentow pod pachami ;)
SERDECZNOSCI!!!
r.

 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 29. Oktober 2010 20:13:11 An: Remi

jestem zaklopotany, Remi, a wyjasnie dlaczego.

przyszedl kolega fajny artysta ustawil kamere i mikrofony gadalismy dwie godziny, on potem z dzwieku tekst pracowicie przepisal i dal mi maszynopis do korekty, plik papierów! nie doczytalem pierwszej strony do konca.
15 lat temu! wiosną tego roku znalazlem i dalem ten tekst vero z prosbą!
zrobila korekte polowy, przeslala mi email. do dzis nie przeczytalem!
mam tez kasete, 90 minut po angielsku wywiad z francuska pania 1985, nigdy nie zdolalem wysluchac wiecej niz 5 minut, a mialem tylko zredagowac!

wiec dzis mysle (tobie a muzom), ze ja to - dla mnie - nieciekawy temat!

na pocieche: projekt nazywa sie LOT W SWIATLO. nie "do" albo "ku", co zdaje sie istotttne.
nie do opowiedzenia - jedynie do obejrzenia. jesli dlugo pozyjemy.
no widzisz, jestem w klopotach. moje intuicje sa wizualnej natury - uksztaltuja sie w pracy.
ale idzie na lepsze! jeszcze wczoraj narzekalem, zem niedospany, a dzis spalem do 17-tej. czyli sa tez sukcesy.
jednym z malych projektów jest animacja zorzy polarnych - czyli Ci nieco zazdroszcze!

czuj czuj czuwaj!
wis

 

Am 29.10.2010 um 20:45 schrieb Remi

Wieslaw!
No fajnie, to wszystko rozumiem, te wszystkie usilowania sformalizowania/zapisania zycia, prawdy, natchnienia, polotu i Wielkiego Namyslu rzeczywiscie zwykle okazuja sie fiaskiem.
Nawet dziwie sie samemu sobie ze cos takiego proponuje, bo juz w Luksusie zaznaczylem ze istotne rzeczy dzieja sie poza zapisem, czy tez sa zapisywane inaczej niz to sie dzieje "dziennikarsko".
A wiec pozostanmy przy spotkaniu bez planu.
Twoj obecny projekt chodzi mi po glowie, pewnie wyczuwam idee ale nie mam pojecia o ksztalcie realizacji.
Powiedz szczerze czy wspomniany przeze mnie termin (tzn gdzies miedzy 31. grudnia a 3. stycznia) Tobie odpowiada, chetnie wynajme u Ciebie pokoj na trzy-cztery dni, czy to jest mozliwe? piszac wynajme bez cudzyslowu mam na mysli rzeczywiste wynajecie - za pozwoleniem - z oplata ;)
nie zadam zadnych dodatkowych wygod a chetnie zakupie na ten czas dla domu zdrowe wegetarianskie jedzenie, no bo znow jestem na tej fali :)
SERDECZNOSCI WIELKIE!
r

 

Von: jaga Datum: 7. November 2010 12:00:22 An: Wieslaw Sadurski

Witaj Wiesławie, Wieśku złoty, czy twoje krzyże jeszcze bolą? Ból usiłuje odebrać nam integralność, za wszelką cenę trzeba go skutecznie leczyć. Cierpienie wiadomo jest jak radość i powietrze - nieuniknione ale ból to piekielny wynalazek.
Wiesiu, Wiesławie niech już nie boli. Przesyłam Ci mojego uwodzicielskiego, baśniowego Yerkę. Widziałam jego prace pojedyńcze a teraz nie mogę przestać go oglądać, to koi ból. Chciałabym mieć jego album bo komputer pokazuje i od razu odbiera. Są na szczęście tacy wariaci artyści jak i Ty, którzy potrafią dać nam to, czego nie ma: piękno. Uściski, wiedz, że myślę o Tobie choć nie piszę. Jagoda

 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 24. November 2010 22:51:09 An: Remi

witaj mi Remi! pod nowym adresem - live ! - jak milo.

w berlinie spacer w poludnie w huraganowym pierwszym napadzie sniegu. hej!
mam na monitorze jako background satelitarny obraz planety, widze jak slonce przesuwa sie i jak zapalaja sie swiatla na kontynentach. live!
a w poludnie widze, ze czubek norwegii wchodzi majestatycznie w sfere cienia. na zdrowie!

spiesze Ci doniesc o moim wielkim sukcesie (bodaj ze artystycznym), oto od tygodnia nie mam bólów, chodze jak trzeba i tancze wewnetrznie!
pracuje dnie i noce. ucze sie, wiec tworze tylko drobiazgi w treningu ustawicznym. modeluje wiec lisc i krople wody która z niego spada, fale na wodzie wzniecane przez spadajaca krople (i przeswiecajaca przez nie galaktyke), wszystkie planety slonecznego skladu, blyskawice i burze, oceaniczne fale, szybkie gwiezdne loty i rozkwitanie rózy, swietlne tunele w wielu wydaniach, jako ze beda tworzyly strukture mego lotu...
drobiazgi powstaja w próbach, sa tego cale biblioteki. a marzenia paczkuja jak króliki! zyciowe lekcje cierpliwosci, lata mina zanim cos zobacze. ale - bezbolesnie - zycie jest bardzo ciekawe. to epikur definiowal szczescie jako brak bólu.

mam nadzieje, ze w szczesciu i sniegach zyjesz jak na szczesciarza przystalo
wieslaw

 

zimą malowaneJesienne klony


6.12.2010

Jesienią kochane, zimą malowane.

 

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 22. Dezember 2010 01:48:13 An: Remi

czesc Remi Drogi,
nie wiem gdzie - ale na pewno jestes w majtkach królowej zimy !
jako my wszyscy.

mam wciaz nadzieje, ze nie przesnisz gdzies czasu w sniegach, ze powitam Cie w berlinie !

tu jako tako, zawsze tak samo. nuda, w której nie ma czasu sie wyspac, sny przed ekranem i ciagle nowa wiedza, jak swiatlo, które poszerza krag mroku - niewiedzy.
ale nie narzekam, pracuje w zwatpieniu i natchnieniu, w jakims pijanym widzie z Wyspianskiego rodem - zawierucha i kurz dziejów, chociaz prawie nie widuje ludzi.

sle Ci pozdrowienie i nadzieje, ze Twoja mama dobrzeje

uscisk
wis

 

Von: jaga Datum: 24. Dezember 2010 10:12:06 An: Wieslaw Sadurski

Kochany, Złoty Wiesiu-ObWiesiu, dziękuję Ci z całego serca za to, że byłeś ze mną w ten cały rok mojej żałoby, że nie bałeś się rozmawiać z wdową. Teraz jest kolejny etap, w poprzednim odkurzałam każdą książkę po kolei, trzepałam na balkonie z kurzu i układałam. Potem było jeszcze kilka etapów, które się ze sobą mieszają, a ostatnio oglądam głupie filmiki im bardziej durnowaty tym lepiej np. Benny Hill itp.
Życzę Ci kochany baśniowych snów i baśniowej jawy na Święta i przez cały 2011 rok. Uważaj na siebie, tylu przyjaciół Cię kocha z Twoją Weroniką na czele. Ślę uściski i nie zapomnij o mnie. Twoja Ruda Jaga z Wrocławia.

 

W dniu 26 grudnia 2010 14:45 użytkownik Wieslaw Sadurski <sadurski@wisarts.com napisał:

Moja Miła Ruda Jaga,
dzięki za słowa serdeczne.
Dawno nie pisałem, ale właśnie odtajałem! Od długiego czasu nie mam prawie żadnych bólów fizycznych, potwierdzam w doświadczeniu mniemanie Epikura, że szczęście = brak cierpień.
Bowiem z psychicznym cierpieniem można sobie radzić.
Biegam po manowcach - obszerne stepy między natchnieniem a zwątpieniem. Jakie fajne było życie malarza, gdy codziennie po otwarciu oczu widziałem, co wczoraj powstało. Teraz? okropne perspektywy! zobaczę za dwa-trzy lata.
Uczę się leniwie chociaż stale, stawiam na osmozę, gdy dyscypliny brak.
Mam już setki, ach, może tysiące krótkich filmików na wszystkie możliwe tematy, od plemników po galaktyki, materiał do przyszłych montaży. Co wiosną wyglądało jak senne marzenie - dzisiaj śmiga na ekranie. Przekonuję się, że wszystko, co wyobrażam wizualnie, jest możliwe do zrobienia. Mam wrażenie, że kształtuje się nowa koncepcja filmu, pracuję też w programach dźwięku, bez symfonii ani rusz.

Jaki słoneczny dzień za oknem! ale piszę do Ciebie, to też spacer.
Owszem, chodzę - dla zdrowia, rzadko. Ale otwieram okna, tańczę w muzyce, żeby się ruszać w pauzach między lekcjami, które są krótkie, bowiem po pół godzinie ogarnia mnie senność.
Owszem, ja też oglądam wiele filmów... daję maszynie rendering, gdy jest coś ciekawego w TV. Albo gdy nie daj boże goście... Natomiast od miesięcy nie odpisywałem, także strony dzisiaj nie widziałem z pół roku! trzeba się poprawić z okazji 2011.

A jakże Ci się wiedzie? chętnie domyślam się, że jesteś zdrowa! Byłaś dziś na spacerze z pieskiem?
Czuj czuj czuwaj!
Serdeczności z berlina
chłopczyna wieś

 

Von: jaga Datum: 26. Dezember 2010 15:19:06 An: Wieslaw Sadurski

Chłopczyno Wiesiu, jaki to piękny pseudonim, zawsze tak zgrabnie wymyślasz słowa i tytuły. I ani to nie płynie z filozofii ani z pisarstwa czyli nie z zawodu. Raczej jest to lekko zawadiacki i filuterny sposób kwitowania tego świata bożego.
I po co na tym padole ból, zwłaszcza przewlekły, który niczego nie sygnalizuje, jest po NIC ( coś tu nie wyszło Panu Bogu). Albert Schweitzer gdzieś słusznie ogłosił, że ból jest gorszy od śmierci bo odbiera człowiekowi integralność. (cokolwiek to znaczy to tu przychodzi bezsilność)
Obywatelu, Chłopczyno Wiesiu niech już nas nie boli. Przewróciłam się na podłodze prostej (niestety kamiennej) i tylko lekkie zwichnięcie ramienia i boli jakby niewiadomo co się stało. Pomaga mi naświetlanie lampą bioptron (firma Zepter) bo jest to lampa przeciwbólowa, która również postawiła na nogi Pana Pieska Ryjka. Zauważyłam, że on dużo lepiej się czuje na mrozie, to jakaś psia krioterapia, i wyciąga mnie na dłuższe spacery. Stąd mam bezpośredni wgląd na cekiny na śniegu, barwy zimowego słońca itp.
Złoty Wiesławie pomykaj nam pośród listków poziomek i dróg mlecznych!
Po twoich śladach drepczę za Tobą, kołysząc się na boki. Czuj Duch. Twoja fanka Jagodzianka.

 

28.12.2010

Mięso jest zbrodnią.
Posiadanie jest zbrodnią.
Wiara jest zbrodnią.

 



Lubisz Stronicę? Podaj adres dalej! Zrób do mnie link!

© 2010 Wiesław Sadurski. Wszystkie Prawa Zastrzeżone.

| Start | Malarstwo | Grafika | Poezja | Fotografia | Dzisiaj | Design | Free | Sprzedaż Sztuki | Prawa Autorskie | Biografia | Linki | Link do mnie | E-Mail |

Autorska Galeria Wizja Światło Kreacja - Druki Artystyczne, Malarstwo, Grafika, Poezja, Fotografia - Wiesław Sadurski, polski artysta w Berlinie.