Podobno Gauguin, aby usprawiedliwić swoją pracowicie wystudiowaną 'dekoracyjność', zbudował taką oto formułę:
Sztuka dla sztuki. Czemu nie?
Sztuka dla
życia. Czemu nie?
Sztuka dla
przyjemności. Czemu nie?
Coż to szkodzi, dopóki jest sztuką?
I 'uciekł na morza Południowe', jak pisze Herbert Read, z którego zaczerpnąłem ową formułę, też raczej w celach dekoracyjnych. Pomysł z ucieczką nie jest nowy, posiada starannie spreparowany rejestr osobników, którzy po wyczerpaniu wszelkich możliwych pytań, dodajmy: wyraźnie tendencyjnych, po zaopatrzeniu się w wodę do picia, draskę oraz Biblię, wsiadali na okręty, które wyrzucały ich na upragnione lądy, gdzie przepych barw, zapachów, cała zmysłowość egzotyki, to wszystko pierwotne i niezniszczalne (a jeśli zniszczalne to w sposób bardziej lokalny, 'naturalny'), stwarzało pretekst do nowych pytań, na które nigdy nie dostawali odpowiedzi. Odpowiedzi na pytania stawiane tu i tam, i jeszcze gdzie indziej - w czasie i przestrzeni, w ruchu i zamieraniu - zawarte są w tym, co nazywa się: stwarzaniem siebie pod pozorem stwarzania rzeczy koniecznych. Mit Wielkiej Ucieczki, Wielkiej Podróży, Wielkiej Przygody, jest na tyle mitem uniwersalnym, że zawiera w sobie największe antynomie, największe bunty i największe pokory. Wszyscy są gotowi do nowych pytań, nowych szaleństw. Taka jest konieczność tego mitu. Niby bogactwo doświadczenia, które ukryte jest na tamtych Wyspach Sczęśliwych. Niby ruch i przemoc wiatrów, dmących w żagle zdobywców. A w gruncie rzeczy mrówcza praca w dobrze ogrodzonym mrowisku. Pozór manewru, a właściwie przyczajone, uporczywe deformowanie własnego ogródka. Dynamiczny powiew kształtów zamorskich i statyczne uwielbienie swojskich progów. A więc stwarzać siebie, to także: stwarzać stosunek do przeżyć niezaznanych, a więc do czegoś, co jest jedynie obietnicą porządku poza granicami własnego ja. Pisze Sadurski:
gdzie więc będę zupełny?
gdzie jest moje życie?
na jakich piaskach kwitnie?
w jakich grzęźnie błotach?
kto jego gwiazdy pod powieką nosi
i sączy w obce wyciągnięte dłonie?
Stosunek Sadurskiego do 'przeżyć niezaznanych' wyraża się w zawieszeniu lirycznym, w tym, co można nazwać 'bezradnością uniwersalną'.
|