WIESŁAWA SADURSKIEGO IGRANIE ZE SŁOWEM

Małgorzata Marcjanik

 
Poezja

Twórczość poetycka Wiesława Sadurskiego nie jest w swoim założeniu nastawiona na eksperymenty słowne. I zaraz chciałoby się dodać - w  z a s a d z i e  nie jest nastawiona, ponieważ jego poemat 'Końkut który był Człowiekiem' (opublikowany w 1974 roku w 'Nowym Wyrazie' nr 9) można by określić mianem właśnie eksperymentu językowego. Śledząc ewolucję twórczości tego poety (*1), obserwuje się stopniowe odchodzenie od wiary w słowo lub - bardziej precyzyjnie - od wiary w słowo utarte. O ile więc jego pierwszy tomik pt. 'Pod okiem zegara' operuje zwrotami gładkimi, popularnymi - oto fragment:

gdzie więc będę zupełny?
gdzie jest moje życie?
na jakich piaskach kwitnie?
w jakich grzęźnie błotach?

- i jest jedynie zapowiedzią sposobu formalnego, w jaki będzie pisał dojrzalszy o kilka lat poeta, to trzeci jego tomik 'Dowód na braterstwo', daje nam obraz poety o dużej autoświadomości językowej i odpowiedzialności za najdrobniejsze formy i sensy, np. dla porównania fragment wiersza z tego tomiku:

przez otwarte okno
metaforyczny
bóg cywilizacji
kładzie na nozdrza ciężki tampon spalin

i zaciągam się mocno
aż do bólu w piersi
niedopałkiem
słońca

Zacytowane fragmenty na pewno nie mogą być reprezentatywne dla faz rozwoju językowej świadomości poety, niemnie jednak z całą odpowiedzialnością mówić można o wzroście owej świadomości w jego najnowszych chronologicznie utworach.

Poeta dąży do maksymalnej sprawności językowej niemalże w myśl hasła Słowackiego aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa. Jego usiłowania warsztatowe znajdują odbicie w poetyckich rozważaniach; jak np. ocenia z tego punktu widzenia jednego z bohaterów swojego utworu:

G r z d y l o w i  s ł o w a  o d k l e j a j ą  s i ę  o d  m y ś l e n i a ! (*2)
nie może się wyrwać ze stereotypowych przebiegów kitu, (*3)
jego istnienie rozłazi się po miskach,
jest zlizywane przez język,
wchłaniane i wydalane w stękaniach i bólu.
Końkut który był Człowiekiem

Ta podkreślona w cytacie zgrabna metafora zdaje się być antytezą podstawowych założeń poezji Sadurskiego, która dąży do tego, aby słowa nie odklejały się od myślenia, i by były jednocześnie niestereotypowe. Broni się przed 'potężnym' zwyczajem językowym w imię ekspresji poetyckiej; tak jak pisze w wierszu 'Braterstwo':

teraz
wyrwany zostanie język
a zainstalowany w jego miejsce
zdalnie sterowany magnetofon
wypowie słowa uświęcone
przyjętym zwyczajem

Sadurski zdaje sobie sprawę z faktu, iż słowo wypuszczone nieodpowiedzialnie w strofę wiersza, może wyrządzić szkodę nie tylko strukturze, ale wartości artystycznej utworu. Słowo zaskorupiałe w stereotypie frazeologicznym jest zaś niekiedy szkodliwe tak, jak torturowanie człowieka (por. powyższy cytat). Obroną przed tym są innowacje językowe, które eliminowałyby szablonowość myślenia odbiorcy komunikatu poetyckiego. Innowacje Sadurskiego dotyczą więc głównie frazeologii i można je z teoretycznego punktu widzenia podzielić na pięć grup:

1) Dodanie elementu nie przewidzianego przez strukturę stereotypu, zmiana ustalonego szyku stereotypu lub wymiana elementu.
2) Usunięcie jednego lub więcej elementów ze stereotypu.
3) Umieszczenie stereotypu w nowym, zaskakującym kontekście - tu znane cytaty z literatury pięknej, filozofii itp. lub ich parafraza.
4) Kontaminacja dwu lub więcej stereotypów na zasadzie analogii strukturalnej albo semantycznej.
5) Deleksykalizacja stereotypu przez jego 'udosłowienienie'.

Metafora latające talerze słów (poemat 'Reportaż') powstała przez dodanie elementu słów do stereotypowego połączenialatające talerze i stanowi zaskoczenie dla odbiorcy. Użytkownik języka jest bowiem przyzwyczajony do językowych stereotypów, innymi słowy do reagowania na określony bodziec słowny określoną słowną reakcją (najczęściej syntagmatyczną). Interesujący materiał w tej kwestii stanowią eksperymenty psycholingwistyczne polegające na badaniu swobodnych skojarzeń większej ilości osób (zazwyczaj 1000 badanych) na określone bodźce słowne. I tak na przykład na słowo głęboki 31% osób reaguje słowem dół; na słowo góra - 29,5% osób słowem wysoka; gładki - 27,8% (jak) stół; zimny - 31,3% (jak) lód; praca - 24% ciężka; ziemia - 23,6% czarna; twardy - 43,6% (jak) orzech; spragniony - 32,7% woda (y) itd. (*4)
Przeanalizujmy z tego punktu widzenia zacytowaną wyżej metaforę. Przymiotnik latające jest dla czytelnika bodźcem, na który - z dużą dozą prawdopodobieństwa można to orzec - zareaguje rzeczownikiem talerze, natomiast rzeczownik słów następujący w dalszej kolejności i pozostający z poprzednimi wyrazami w związku synaktycznym, jest elementem nieoczekiwanym (bo niestereotypowym) i daje nowe wartości znaczeniowe. Na tym polega świeżość metafory poetyckiej i proces angażowania odbiorcy do wspólnego z poetą myślenia. Rezultatu takiego nie osiągnąłby autor, zmieniając na przykład szyk analizowanej metafory; załóżmy teoretycznie, że miałaby ona postać słów latające talerze. Ze strony semantycznej zmiana jest w zasadzie minimalna, lecz proces psychicznego angażowania się czytelnika jest osłabiony - pierwszy element słów nie stanowi bodźca, na ktory można by reagować słownym stereotypem. Czytelnik więc oczekuje następnego elementu, którym jest przymiotnik latające i natychmiastowa reakcja talerze kończy cząstkową percepcję tego fragmentu utworu; ewentualne zaskoczenie na granicy wyrazówsłów i latające pozostało w tyle, a więc uległo zatarciu, zapomnieniu, akcent logiczny bowiem spoczywa zazwyczaj na końcu wersu. Poprzedni efekt nie został osiągnięty.

Spójrzmy pod tym kątem na inne innowacje frazeologiczne Sadurskiego, należące do tej samej wydzielonej przez nas grupy;

zwierzę płowe i wielogrzywe błyska białymi kościołami
(poemat Reportaż)

- znany zwrot ma postać błyska białkami (oczu), z powodzeniem może odnosić się do zwierzęcia, natomiast nowe pole znaczeniowe otwiera element końcowy kościołami, a proces zaskakiwania odbiorcy ma miejsce już na granicy morfemu biał-. Końcowy element stereotypu zastąpiony więc został nowym elementem.

Podobne zjawisko występuje w innym fragmencie:

Końkut i tu miałby swe Ą do dodania
Końkut który był Człowiekiem

mówimy na przykład: pan X zawsze ma swoje A do dodania - wymiana elementu A na Ą jest innowacją odświeżającą, zwalczającą irracjonalny w istocie nawyk językowy (jaka jest bowiem w tym kontekście różnica między A a Ą?).

Z przyczyn potylicznych
Końkut który był Człowiekiem

natomiast jest swoistą parafrazą znanego wyrażenia z przyczyn politycznych. Mechanizm zaskoczenia działa tu analogicznie i stwarza nowe możliwości interpretacyjne.

Znanym stereotypem są wyrażenia nagroda za dobrą naukę, nagroda za pilność itp. U Sadurskiego mamy:

Cele Wiadome są nagrodą za.
Końkut który był Człowiekiem,

lub w innym fragmencie tego samego poematu:

z podbródkiem wspartym na dłoni Końkut ostrożnie powraca
do filiżanki herbaty, parującej na stole
który się znowu wstrzymał.

- na wzór wstrzymać się od głosu. Usunięcie elementu ze stereotypu w języku potocznym powodowałoby nie tylko rażącą niegramatyczność, lecz również asemantyczność wypowiedzi, w powyższych cytatach zabieg ten intryguje czytelnika i wciąga do dialogu z autorem, dialogu zwanego czasem intelektualną łamigłówką.

Zaskakujący efekt wywołuje też umieszczenie starego cytatu w nowym kontekście. Na przykład we fragmencie:

gdy Końkut chce się dowiedzieć, co, panie, w polityce
przykłada do uszu dwóch Grzdyli

Końkut który był Człowiekiem

mamy dwugłos: do tekstu Sadurskiego dołącza się kwestia z Wesela. Przez to odwołanie tekst zostaje treściowo wzbogacony. Analogicznym nawiązaniem - tym razem do mitologii - jest fragment:

gdy różanopalca nikła
na wschodzie wzeszło Jabłko

Końkut który był Człowiekiem

Umieszczenie jutrzenki o różanych palcach w powyższym kontekście również wzbogaca tekst i wyobraźnię czytelnika.

Wiersz Ojcze nasz, który jest parafrazą znanej modlitwy, zawiera też interesującą parafrazę Kantowskiego Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie:

ojcze nasz
(...)
któryś jest w niebie
w niebie gwiaździstym ponad nami
gdzie bawimy się pijemy kochamy
gdzie przepieprzamy nasze prawa moralne

Kontaminacja dwóch stereotypów stanowi - podobnie jak zabieg powyższy - treściowe podniesienie do potęgi. Weźmy przykład z utworu pt. Streszczenie:

rozmowa przez telefon
pod ścianą
czasu straceń

Skrzyżowane tu zostały - na zasadzie podobieństwa formalno-znaczeniowego utarte wyrażenia: ściana straceń i czas stracony (= straceń). Rozmowa przez telefon jest czasem straconym, a odbywana pod ścianą nasuwa analogię ze śmiertelną ścianą straceń; tu zatraceniu ulega niejako ta cząstka człowieka, która egzystuje w czasie niepotrzebnej rozmowy telefonicznej.

We fragmencie:

Lecz Końkut nie jest padlinożerny,
więc szybko wystrugał
z marchewki wariata i włączył go w zajście

Końkut który był Człowiekiem

skontaminowane zostały - na podobnej zasadzie - następujące zwroty: strugać wariata (w znaczeniu udawać, robić z siebie wariata) i strugać marchewkę na palcach (w znaczeniu drażnić kogo, wykonując palcami ruch przypominający skrobanie marchewki) lub strugać (komu) marchewki (w znaczeniu dosłownym deptać komu po piętach). Połączenie w jednym wyrażeniu tylu znaczeń daje bogactwo treści i jednocześnie eliminuje łopatologiczną jednoznaczność.

Często spotkać można w poezji Sadurskiego swoiste preparowanie zleksykalizowanych stereotypów i uzyskiwanie ich treści dosłownych, co jest otwieraniem oczu odbiorcy na te znaczenia tworu językowego, które są w nim zamaskowane wskutek zakrzepłej formy. Często bowiem w działalności językowej spotykamy się ze zjawiskiem nieprzylegania znaczenia realnego do znaczenia strukturalnego. Wyrazem szarak na przykład nie określa się wszystkich przedmiotów szarych (co wynika z jego budowy), lecz tylko jeden, mianowicie zająca. Można rozgryzać problemy, zagadnienia, a nie ma to nic wspólnego z czynnością gryzienia itd. U użytkownika mającego wiedzę jasną o języku (tzn. praktyczną, intuicyjną) fakt ten nie wywołuje żadnej refleksji, ponieważ jest jednym z wielu nawyków działających na zasadzie odruchu warunkowego. Poeta natomiast, wyposażony w wiedzę wyraźną o języku, dążąc niejako do filozoficznie pojętej prawdy o języku, obnaża jego wstydliwe zakamarki.

Oto wybrane fragmenty ilustrujące to stanowisko autora:

(...) Grzdylowe Niebo ma sztuczną szczękę
i ani rusz nie może rozgryźć problemu istnienia
Końkut który był Człowiekiem

Dzięki umieszczeniu w kontekście poprzedzającym sztuczną szczękę następuje deleksykalizacja stereotypu rozgryzać problem istnienia.

Wcielił się w spokój zupełnie - a jeśli leje tu wodę,
to jedynie na wypadek leśnego pożaru
Końkut który był Człowiekiem

Stereotyp lać wodę (w znaczeniu mówić dużo, ale nierzeczowo) zostaje zestawiony z konkretnym laniem wody w celu ugaszenia pożaru, co na zasadzie analogii również ukonkretnia stereotyp, rozbijając jego znaczenie realne.

Końkut zwala się z kończyn w dół

nie ma nikogo, kto by mu podał dłoń

własne dłonie porozdawał,
nie ma jak chwycić za brzeg rozpadliny
Końkut który był Człowiekiem

Czasowniki podać i porozdawać, ponieważ mają tę samą podstawę słowotwórczą (dać - dawać), zostały tak samo potraktowane znaczeniowo: często podając dłoń można dłonie w końcu porozdawać na stałe tak, jak podając lekarstwo można je do końca wyczerpać. Daje to ciekawy, nieszablonowy efekt semantyczny.

(...) lewa dłoń
oparta o biodro
uderza palcem wskazującym w udo
wskazując rytm tego
co może nastąpić
Obrazek z wystawy

W utartym wyrażeniu palec wskazujący imiesłów utracił swoje prymarne znaczenie czynnościowe, stając się atrybutem przymiotnikowym; dopiero umieszczenie go obok tego samego imiesłowu w znaczeniu prymarnym, odsłania nową treść tego pierwszego.

Jeśli chodzi o połapanie się w Końkucie,
to lepiej się łapać za głowę
Końkut który był Człowiekiem

Znaczenie przenośne czasownika połapać się (domyślić się, o co chodzi, uchwycić sens czego) ma tu niejako przedłużenie w znaczeniu konkretnym czasownika pokrewnego formalnie łapać się.

Ponadto łatwo dostrzec można u Sadurskiego upodobanie do kontrastów językowo-znaczeniowych. Poeta buduje je z reguły na zasadzie szeregowego łączenia z jednym orzeczeniem kilku podmiotów lub określeń analogicznych formalnie, a przeciwstawnych znaczeniowo. Przykładowo:

przedmiot
staje się elastyczny
odmładza się
scala

teraz
m o ż n a  z e ń  u f o r m o w a ć  cokolwiek
k n e b e l
pr z y k ł a d
Motto (5*)

trawiasty brzeg rzeki
p a s i e  s i ę  na łące ukrwionego mózgu
w  p o d n i e c a j ą c y m  w i r z e  światełek i wierszy
zatacza pejzażami człowieczego losu
poemat Akcja

kiedy burty pokryła piana, a  z ł o w i o n e  r y b y
s p ł y n ę ł y  z  po w r o t e m  w wody
a rybacy
w  ś m i e r ć
Końkut który był Człowiekiem


Zanalizowane powyżej językowe usiłowania Sadurskiego są niejako wewnętrznymi pointami utworów - paradoksalne częstokroć sformułowania, kontrasty formalno-znaczeniowe, nieoczekiwane zwroty myśli lub przedstawionej sytuacji prowadzą do zaskakujących odbiorcę tej poezji rozstrzygnięć semantycznych.

Pozostaje to zresztą w ścisłym związku z obrazem świata przedstawionego. Obraz ten jest w swojej istocie dość paradoksalny, jest mianowicie pozytywem i jednocześnie negatywem sytuacji przedstawionej. Można go więc podwójnie odczytywać - jak stereotyp językowy - albo jako coś dobrze znanego, uwarunkowanego tradycją i danego do uwierzenia, albo jako coś fałszywego z założenia. System językowy, równolegle z systemem wszelkich wartości, ulega nieuchronnej dewaluacji.
Taka jest konieczność dziejowa - zdaje się mówić Sadurski - i zadaniem współczesnego człowieka jest zbudowanie nowego systemu.

MAŁGORZATA MARCJANIK

Nowy Wyraz marzec 1977

Przypisy

*1 Oprócz poematu 'Końkut który był Człowiekiem' do zebrania materiału posłużyły 3 tomiki: 'Pod okiem zegara, Iskry 1966, 'Nagrobek Człekokształtny', Wyd. Lubelskie 1970, 'Dowód na braterstwo', Czytelnik 1971 oraz wiersze 'Reportażu' drukowane w czasopismach.
*2 Podkreślenie moje - M. M.
*3 Por. znaczenie slangowo/młodzieżowego wyrażenia (komuś) kit wciskać.
*4 Dane podaję według: I. Kurcz, Psycholingwistyka, Warszawa 1976.
*5 Wszystkie podkreślenia moje - M. M.